Mølby: Żadne zaskoczenie

W swojej najnowszej kolumnie Jan Mølby przyznaje, że nie był zaskoczony wygraną nad Manchesterem United, choć wynik 2:0 brałby w ciemno. Duńczyk chwali zespół za odpowiednią reakcję po przegranym finale Pucharu Ligi.

Prawdopodobnie 2:0 z United wziąłbym w ciemno, ale nie jestem zaskoczony takim wynikiem. W tym sezonie Manchester już wiele razy pokazał, że potrafią zagrać naprawdę słabo. Liverpool zdominował przeciwnika. Diabły u siebie będą chciały utrudnić nam życie, ale podopieczni Kloppa powinni strzelić im chociaż jednego gola.

United doznałoby sromotniejszej porażki, gdyby nie David De Gea. Jego forma to żadne zaskoczenie, ponieważ wszyscy wiemy, że jest klasowym bramkarzem. Za nami udany tydzień, pomimo rozczarowania związanego z finałem Pucharu Ligi. W takich sytuacjach chłodna głowa jest kluczowym elementem. Grając na takim poziomie trzeba być przygotowanym na taką ewentualność.

Roberto Firmino zdobywa gola za golem, a Adam Lallana pokazuje swoją efektywność. Przy drugiej bramce Brazylijczyk tylko czekał, aż Carrick rozszerzy nogi. Klopp posiada teraz kilka opcji w ataku. Powoli odnajduje właściwe rozwiązanie. Warto zauważyć, że wszystkie bramki Firmino padają, gdy Sturridge'a nie ma już na boisku. Dzięki temu Roberto ma większą swobodę.

Jednak wszyscy wiemy, że dwumecz jest daleki od rozstrzygnięcia. W Stambule przegrywaliśmy do przerwy 3:0 a zdołaliśmy podnieść trofeum. Możemy spodziewać się gorącej atmosfery na Old Trafford. W Premier League można przełknąć porażkę z United, ponieważ zawsze będzie kolejny mecz. Jeżeli teraz przegramy i odpadniemy taka sytuacja może się nie powtórzyć. Musimy pojechać tam z całym arsenałem.

Pomimo, że prawa futbolu wydają się uniwersalne to zależnie od miejsca na Ziemi są inaczej interpretowane. Sędzia na Anfield pokazał bardzo hiszpańskie podejście. Widzieliśmy kilka żółtych kartek, które nigdy nie zostałyby pokazane przez angielskich sędziów.

Jednak nie posunąłbym się tak daleko, żeby wymagać w tym dwumeczu arbitra z Wysp. Bardzo trudna decyzja, ponieważ mówimy o europejskich rozgrywkach. Sędzia i jego asystenci nie zauważyli największego incydentu spotkania, gdy Marouane Fellaini zamachnął się na Emre Cana. Nie ważne czy trafił go lekko, czy w ogóle spudłował. Zamiar był oczywisty. Oczekuje, że UEFA podejmie odpowiednie kroki i zawiesi Belga na następny mecz.

W odróżnieniu od Tottenhamu, Klopp zawsze gra najsilniejszym składem w Europie i teraz zbiera swoje żniwa. Oczywiście nie jest to Liga Mistrzów, ale rozgrywki, w których wciąż bierzemy udział. Dlaczego nie postarać się i je wygrać? Jestem ze starej szkoły, dlatego zawsze wystawiałbym najsilniejszą jedenastkę.

W dzisiejszych czasach menedżerowi dysponują masą danych o zmęczeniu i innych czynnikach, ale branie na poważnie każdego kolejnego spotkania dobrze wpływa na pewność siebie. Zawodnicy pokazują dobry poziom przygotowania kondycyjnego. Sam pressing nie jest czymś nowym. Funkcjonuje od lat 70.

Większość osób starałaby się grać w taki sposób. Dla widzów nie ma nic lepszego niż pokaz prawdziwej agresywności wbijającej się klinem w przeciwnika. O to właśnie chodzi w tym sporcie.

Autor: Jan Mølby Dodano: 12.03.2016

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u