Mølby: Cruyff był na innym poziomie

Duńska legenda Liverpoolu wspomina Johana Cruyffa, który według byłego piłkarza the Reds był najlepszym, z którym przyszło mu grać w jednej drużynie oraz to jak o mało co nie dołączył do Barcelony.

Zasmuciła mnie wieść o śmierci Johana Cruyffa, z którym grałem wspólnie przez rok w Ajaksie. Cóż to był za piłkarz. Każdy zawodnik zapytany o Holendra przez kilka najbliższych dni będzie mówić to samo: "Największy, z którym grałem".

W moim przypadku było tak samo. Swego czasu miałem przyjemność napotkać wielu świetnych graczy. Raz na jakiś czas trafia się ktoś inny, ktoś wyjątkowy. Tym kimś był Cruyff. Dla każdego był na zupełnie innym poziomie. Zawsze starał się rozgryźć jaki będzie następny krok w ewolucji futbolu. Cokolwiek się działo, zawsze zastanawiał się co będzie później. Patrzył w przyszłość, był prawdziwym innowatorem.

Bez dwóch zdań jego dziedzictwo przetrwa wieki. Na zawsze pozostanie w historii piłki. Nawet teraz wielu piłkarzy jest oskarżanych o życie przeszłością. Nigdy nie można było tego powiedzieć o nim. Był nowocześnie myślącym człowiekiem, zawsze patrzącym do przodu. Gdy przyjrzysz się jego karierze widać od razu, że to jego wejście do pierwszej drużyny pozwoliło wejść Ajaksowi na salony. Barcelona wykorzystała potencjał, również, gdy był ich trenerem.

Był olbrzymią osobowością dla Ajaksu. W szatni zawsze był bardzo poważny. Był prawdziwy i troszczył się o rzeczy, które mogły ci pomóc. Zawsze dbał o młodych graczy i udzielał im tylu wskazówek ile tylko mógł.

Jako młody piłkarz nie doceniasz takiego postępowania bo myślisz, że wiesz tyle samo co on. Bzdura. Zawsze miał w zanadrzu słowa otuchy i motywacji, czasami proste żołnierskie słowa, ale wszystkie były z myślą o twoich korzyściach i rozwoju.

W 1990 roku o mały włos moja ścieżka nie skrzyżowałaby się ponownie z Johanem. W tamtym okresie szukał zastępstwa dla Ronalda Koemana, który doznał kontuzji na 12 miesięcy. Potrzebował stopera, a gdy Koeman miał wrócić do gry, środkowego pomocnika. Asystent przygotował listę na której się znalazłem, a Cruyff chciał mnie w zespole. Ciężko uwierzyć, że mnie nawet zapamiętał.

Nie mogłem w to uwierzyć. Nie przeszłoby mi na myśl, że widząc moje nazwisko, zapragnie mnie w drużynie. Koniec końców Barcelona nie miała pieniędzy, a Liverpool chciał całą zapłatę od razu. Cruyff ostrzegł mnie, że nie maja pieniędzy, ale że znajdzie jakiś sposób. Tak się nie stało.

Jestem z tego bardzo dumny. Cruyff szukał piłkarzy do Barcelony, a ja byłem na szczycie jego listy. Dużo to dla mnie znaczyło. Powiedziałbym, że był bardziej kolegą po zawodzie niż przyjacielem, ale gdy przyszło nam wybierać numery na początku 1990 to wybrałem 14 ku czci wielkiego człowieka.

Każdy zna go jako piłkarza, ale był kimś więcej. Cokolwiek byś mu nie powiedział, w minutę łapał każdy temat. Pamiętam, jak kiedyś Jesperem Olsenem graliśmy w bilard. Dołączył i po 30 sekundach dawał nam mistrzowski pokaz. Zwykł mawiać: "w taki sposób powinniście to robić". Jeżeli jakaś kwestia go zainteresowała to stawał się w niej wyjątkowy.

Był urodzonym zwycięzcą. Spędziłem z nim tylko 12 miesięcy w Ajaksie, ale były one fantastyczne.

Liverpool udał się na Teneryfę i myślę, że odczujemy korzyści wyjazdu. Kilka tygodni temu powiedziałem, że powinniśmy skupić się na Lidze Europy, więc nie sądzę, aby taki luźniejsza podróż była czymś złym. Piłkarze udowodnili na przestrzeni ostatnich kilku tygodni, że są w niezłej kondycji. Brakuje tylko stabilności. Jeżeli zagramy na sto procent swoich możliwości to przed Dortmundem nie lada dwumecz.

Autor: Jan Mølby Dodano: 25.03.2016

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u