Mølby: Anfield ponownie fortecą

W swojej najnowszej kolumnie legenda Liverpoolu Jan Mølby zwraca uwagę na fakt, że Anfield staje ponownie trudnym terenem dla przyjezdnych. Duńczyk komentuje również formę Jamesa Milnera oraz przestrzega przed jutrzejszym starciem z Newcastle.

Jeszcze kilka miesięcy temu Liverpool miał problemy, gdy musiał grać na Anfield. Każdy mógł zdobyć gola. Teraz w przeciągu 10 dni w każdym z trzech ostatnich domowych spotkań trafili po cztery razy do sitaki rywala. W środę byliśmy świadkami jak prezentuje się drużyna, która jest w ewidentnym ciągu.

I bardzo mi się to podobało!

Wydawało mi się, że Everton wyślę mocną jedenastkę i tak jak każde derby będą wyzwaniem i wymagającym spotkaniem. Przez pierwsze 30 minut rywale byli dosyć energiczni, ale po tym okresie widziałem najbardziej jednostronne derby w swoim życiu.

Muszę przyznać, że jest mi żal Roberto Martineza. The Blues spotkał najczarniejszy z możliwych scenariuszy, ale ostatecznie i tak wszystko wraca do menedżera. Nie grają dobrze, piłkarze są bez formy. Nie mogli poradzić sobie z atakami naszej najbardziej wysuniętej czwórki.

Widać ogromną zmianę na Anfield. Po naszych graczach widać żądzę wdarcia się w pole karne i stworzenia rzeczy, które mogą odmienić losy spotkania.

Jako fan zawsze pragniesz, aby twoja drużyna grała w taki sposób. Pełen energii, nie martwiący się co dzieje się z tyłu, szukający okazji do ataku i naciskający na przeciwnika. Dla graczy to prawdziwa harówka, ale gdy wygrywasz i to w dobrym stylu to nie ma nic lepszego. Gdy przegrywasz, grasz słabo często masz dosyć wszystkiego.

Jednak obecnie cieszymy się naszą grą. Przyjemnie ogląda się poczynania na boisku, a fani znowu czują pozytywną atmosferę wokół klubu.

Nadeszła pora, aby James Milner zaczął zbierać pochwały za swoją formę. Od kiedy pojawił się na Anfield jest pod pewnego rodzaju radarem. Zawsze był szanowany za strasznego pracusia i nadal nim jest, ale ma w sobie dużo jakości.
W jego występie przeciwko Evertonowi bardzo podobało mi się jego dośrodkowanie podczas drugiej bramki.

Wielu piłkarzy pewnie huknęłoby w piłkę bez zastanowienia, jednak Milner dał sobie trochę czasu i wybrał świetnie ustawionego Mamadou Sakho. W 2016 roku ma najwięcej asyst i podczas nieobecności Jordana Hendersona godnie wywiązuje się z kapitańskiej opaski. Jest zaangażowany w grę na każdym centymetrze boiska. Cieszy się ze swoich występów i chyba po raz pierwszy w karierze cieszy się z takiej boiskowej swobody.

Pojawiło się kilka znaków zapytania dotyczących jego pozycji na środku pomocy, ale według mnie jego najlepszy sezon w Aston Villi był rozegrany właśnie na środku.

Pierwsza czwórka jest wciąż pobożnym życzeniem Liverpoolu. Spodziewam się trudniejszej przeprawy niż podczas spotkania z Evertonem. Przeciwko Manchesterowi City Sroki zagrały z energią. Pod wodzą Rafy Beniteza odnaleźli wiarę w siebie. Na pewno nie będą przechadzką przed nadchodzącym półfinałem z Villarealem w Lidze Europy.

Prawdopodobnie Klopp dokona zmian. Niemiec będzie musiał wziąć pod uwagę to co przydarzyło się Origiemu. To ogromny cios dla młodego zawadnika, ale Daniel Sturridge potrafi dużo więcej niż zwykłe wypełnianie luki. Nagle ma coś do udowodnienia.

Gdy drużyna jest w formie jest w stanie poradzić sobie z większością przeszkód. Menedżer wydobywa ze swoich podopiecznych to co najlepsze i prawie każdy stara się być na pełnych obrotach. Piłkarze, którzy zazwyczaj nie pojawiają się w nagłówkach gazet jak Alberto Moreno, Dejan Lovren, Lucas Leiva czy Joe Allen pokazują jaką różnicę sprawa seria wygranych dla każdego w składzie.

Autor: Jan Mølby Dodano: 22.04.2016

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u