Heysel » Skutki wykluczenia

Bardzo drażliwym tematem jest deklarowanie, kto i co utracił podczas tragedii w Heysel. Kevin Ratcliffe nawet nie myśli, żeby nazywać siebie ofiarą tragedii, w której 39 osób poniosło śmierć.

Jednak obrońca Evertonu utracił tamtego dnia coś bardzo cennego. Wtedy Everton został Mistrzem Anglii i w kolejnym sezonie szykował się do podboju Europy, jednak Heysel wszystko zmieniło. Dwie dekady później, Ratcliffe twierdzi, że klub poniósł straszne, niewyobrażalne straty – oczywiście piłkarskie.

„Jeśli mówimy o stratach spowodowanych tamtą tragedią, trzeba najpierw wspomnieć, że ludzie utracili mężów, ojców, ukochanych,” powiedział Ratcliffe.

„Jednak Everton także poniósł bardzo duże straty jako klub. Wtedy zostaliśmy Mistrzami Anglii, zdobyliśmy Puchar Zdobywców Pucharów i naprawdę wierzyliśmy, że może przedłużyć erę dominacji angielskich klubów w Europie. Zamiast tego cały zespół się rozpadł i już nigdy nie stworzyliśmy tak wspaniałej drużyny.”

„Gary Stevens i Trevor Steven odeszli do Szkocji, ponieważ z tamtymi zespołami mogli występować w Europie, natomiast Howard Kendall powędrował do Bilbao. Mieliśmy jeszcze kilka dobrych sezonów, ale to już nie było to samo.”

„Wtedy nikt nie odważył się tego powiedzieć, ale myślę, że ta kara była źle wymierzona i tak naprawdę zespoły odpowiedzialne za tą tragedię nie zostały najbardziej pokrzywdzone. Everton stracił najwięcej ze wszystkich, ponieważ w momencie zakończenia kary, klub nie walczył o najwyższe cele. Straciliśmy szansę, żeby odnieść wielki sukces.”

Było wiele dyskusji na temat skutków pięcioletniego wykluczenia angielskich klubów z europejskich rozgrywek po tragedii w Heysel. Na pewno nikt nie może zaprzeczyć, że w okresie od 1977 do 1984 roku, angielskie kluby siedmiokrotnie sięgnęły po Puchar Europy. Od tamtej pory tylko Liverpool i Manchester sięgnęli po to trofeum.

Ostatnio najpopularniejszym argumentem jest teoria Gary’ego Linekera, który dołączył do Evertonu w 1985 roku – mówił, że przez tą przerwę angielskie kluby były zacofane pod względem taktyki w porównaniu do drużyn z innych krajów. „Gdy angielskie klub wróciły do Europy, wyraźnie widać było przepaść taktyczną dzielącą nas od innych zespołów,” powiedział Lineker. „Oczywiście wtedy nikt z nas nie zdawał sobie z tego sprawy.” Nie licząc wspaniałej drużyny Liverpoolu, która sięgnęła po Mistrzostwo w sezonie 1987/88 z takimi piłkarzami, jak John Barnes, Peter Beardsley i John Aldridge, bardzo łatwo było dostrzec spadkową tendencję w angielskim futbolu. Właśnie pod koniec lat osiemdziesiątych Wimbledon zyskał swój prestiż.

Liverpool z pewnością już nie był takim monolitem, jak przed laty, Everton mimo zdobycia kolejnego Mistrzostwa Anglii w sezonie1986/87 nigdy nie powrócił do czasów świetności sprzed dwóch lat. A Arsenal George’a Grahama z pewnością nie dorównywał drużynie Milanu z Ruudem Gullitem, Marco van Bastenem i Frankiem Rijkaardem, która grała niezwykły futbol.

W 1985 roku tragedie w Heysel i Bradford, w 1989 Hillsborough i w międzyczasie pięcioletnie wykluczenie z europejskich rozgrywek – teraz chyba wszyscy widzą, dlaczego Anglia wydawała się mniej atrakcyjna dla holenderskich gwiazd niż włoska Serie A. Piłkarze zaczęli częściej przenosić się do klubów z innych krajów, ale najlepsi wybierali Hiszpanię, bądź Włochy.

W momencie powrotu angielskich klubów do Europy, drużyny z innych krajów były naszpikowane gwiazdami, a na przykład Arsenal miał Glenna Heldera i Johna Jensena.

Na dodatek ta różnica została jeszcze powiększona przez to, że Celtic miał duży wpływ na angielski futbol. Dodajmy do tego wspaniałą grę włoskich drużyn, które zaczęły osiągać coraz więcej sukcesów – Milan sięgnął po Puchar Europy i dla nikogo nie będą zagadką przyczyny problemów angielskich drużyn po przerwie spowodowanej wykluczeniem.

Leeds United Howarda Wilkinsona raczej nie mierzyli w zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Nawet Manchester United potrzebował wiele czasu, żeby zebrać siły na podbój Europy – mieli problem z powodu restrykcji wprowadzonej przez UEFA, która ograniczyła liczbę zagranicznych piłkarzy.

Te wszystkie czynniki miały wpływ na to, że angielskie kluby nie mogły powrócić do dawnych lat świetności, ale trudniej wytłumaczyć dlaczego teraz Premiership ciągle nie potrafi wznieść się na wyżyny. Przecież największe gwiazdy światowej piłki grają na Wyspach, ale ciągle angielskie kluby nie radzą sobie. Według Jose Mourinho jest to spowodowane tym, że gra w takiej lidze jest najgorszym z możliwych przygotowaniem do gry w Europie.

Jednak nie można tego wszystkiego zrzucić na Heysel.

Choć dla Evertonu tragedia z 1985 roku była kluczowym momentem. Utracili szansę na odniesienie sukcesów w Europie i przed nimi ciężkie czasy. „Ciągle uważam, że Everton powinien zostać zaproszony do gry w Lidze Mistrzów w ramach rekompensaty,” powiedział Ratcliffe.

W poprzednim sezonie dostali swoją szansę na zabłyśnięcie w Europie, jednak kompletnie ją zmarnowali kompromitując się w meczach z Villarreal i Steauą Bukareszt. Nie udało im się wskrzesić ducha tamtej drużyny, o której Gary Lineker tak się wypowiadał: „Oni byli nie tylko najlepszą drużyną, w jakiej grałem, ale także najlepszą ówcześnie w Europie.”

Jednak nigdy się nie dowiemy, czy Lineker miał rację.

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON