26.12.2013 Manchester City 2:1 Liverpool

Prezentujemy Państwu oceny według LFC.pl za ligowe spotkanie przeciwko Manchesterowi City. Liverpool odniósł minimalną porażkę na bardzo trudnym terenie, mając żal do sędziów a także siebie za brak przynajmniej punktu. Jedyne trafienie dla the Reds zaliczył Coutinho. W pamięci pozostanie na pewno poważny błąd sędziego asystenta, który mógł istotnie wpłynąć na wynik.

WYJŚCIOWA XI

Simon Mignolet 4 - Dla odmiany tym razem w żaden sposób nie pomógł zespołowi. City, jeśli nie chybiało, oddawało strzały w środek jego bramki a mimo tego dwukrotnie wyciągał piłkę z siatki. O ile można go bronić przy trafieniu Kompanego to już nie da się usprawiedliwić błędu tuż przed przerwą. Na tym poziomie jak bramkarz ma piłkę na rękawicy to ostatnią rzeczą jaką powinien uczynić to wrzucić ją sobie do bramki. Pierwszy raz jego błąd kosztuje nas punkty. Nie pozostaje mu nic innego jak wrócić do wysokiej formy na Stamford Bridge.

Glen Johnson 5 - Beznadziejny występ. Z jego strony przechodziły wszystkie dośrodkowania. Nie dosłownie, bo jedno udało mu się zablokować. Na jego nieszczęście dało to rzut rożny, po którym City wyrównało. Tracił głupio piłki, podawał niedokładnie a kilka razy odsłaniał całkowicie swoją flankę i nawet nie wykazywał zaangażowanie wolno wracając na pozycję. Mimo tego znalazł się w dogodnej pozycji by uratować Liverpool przed porażką, ale zamiast tego znowu miał problem z przyjęciem piłki. Powinny być jakieś kary za marnowanie swojego potencjału!

Martin Škrtel 6,5 - Tak, przegrał TĘ główkę z Kompanym. Tak, szarpał się z nim cały czas. Tak, to nie jedyna główka, którą przegrał. Jednak czy mieliśmy lepszego obrońcę na placu gry w tym meczu? Stanowił ostatni blok przed najgroźniejszą ofensywą w lidze. Kilka razy w ostatnim momencie naprawiał to, co koledzy popsuli. Jedynym zastrzeżeniem do niego jest gra w powietrzu i agresja we własnym polu karnym. Na jego obronę trzeba wspomnieć, że tak jak wcześniej z Caulkerem tak z Kompanym nie miał łatwo. Belg jest świetny w takiej grze i powstrzymanie go czasem staje się nierealne.

Mamadou Sakho 6,5 - Nie był to jego najlepszy dzień. Przeważnie dobrze zachowywał się w obronie, przerywając to, co przeszło lewą stroną lub wychodząc wyżej do przeciwnika. Niestety czasem dawał się łatwo wyciągnąć z obrony tak jak przy drugiej bramce City, kiedy dał się oszukać Negredo, którego już nie zdołał dogonić. Nie było mu dane wykazać się w grze w powietrzu, bo wszystko skupiło się wokół Skrtela, więc postanowił zafundować nam kilka minut z Monty Pythona, kiedy zaczął odbijać piłkę w przypadkowych kierunkach. Na szczęście koledzy go ratowali, ale niedopuszczalne są takie momenty w grze na tym poziomie. Rozdawanie prezentów niech zostawi lepiej Mikołajowi.

Aly Cissokho 6 - Zapewne każdy był pełen obaw, kiedy okazało się, że młodego Flanagana zastąpi Aly. Wszystko mogło potwierdzić się w pierwszych dziesięciu minutach, w których Navas doprowadził go do stanu przedzawałowego. Już na starcie dał się mu wyprzedzić i tylko patrzył jak filigranowy skrzydłowy uderza głową w słupek. Dopiero jak pierwszy raz zablokował Hiszpana i złapał oddech zaczął grać w piłkę. Robił to całkiem nieźle. Z pewnością więcej było z niego pożytku niż z kolegi po prawej stronie. Jednak jego ustawienie się w defensywie czasem bywa tak fatalne, że nic dziwnego, że nawet w przeżywającej kryzys Valencii nie znalazło się dla niego miejsce. Kilkukrotnie w głupi sposób gubił ustawienie i odsłaniał swoją stronę dla przeciwnika. Co prawda nie był to byle jaki rywal, ale chcąc jeszcze kilka razy włożyć koszulkę the Reds wypadałoby wykazać się czymś więcej.

Lucas Leiva 6 - To byłby dobry mecz Brazylijczyka jakby liczyć mu to, co zrobił. Jego przejęcie doprowadziło do kontry, po której dowiedzieliśmy się skąd pochodzi sędzia asystent. Podania Lucasa były celne, wprowadzały spokój i pozwalały płynnie przechodzić nam na połówkę City. Jednak powinien być rozliczony za to, czego zabrakło w jego grze: asekuracji. Szaleństwem było takie otwieranie obu flanek jednocześnie w tym meczu. Nie wiem czy było to zamierzone czy to wkład twórczy Cissokho i Johnsona, ale były takie momenty, kiedy obaj zostawali pod polem karnym Manchesteru, który wychodził z kontrą. Tak padła druga bramka. Kołem ratunkowym w takich momentach powinien być Lucas, ale nie stanowił żadnej zapory. Nie czepiałbym się go o małą ilość odbiorów, ponieważ znając możliwości Silvy, Nasriego czy Toure spodziewałbym się raczej wykorzystania agresywnego ataku przeciwnika do minięcia go i stworzenia przewagi. Problemem była za mała mobilność i brak odpowiedniego wsparcia przy kontrach.

Joe Allen 7 - Kolejny dobry występ, chociaż można było osiągnąć więcej. Przykładowo w sytuacji, kiedy dostał dobre podanie w pole karne od Coutinho a złym przyjęciem zepsuł groźną akcję. Bardzo ruchliwy, dobrze podający i ciężko pracujący na dużym obszarze boiska. Szukał ciągle podań, wystawiał się kolegom i to pomagało nam prowadzić płynną grę. Jest dobrze a może grać jeszcze dużo lepiej.

Jordan Henderson 7 - Także dobry występ, kolejny. Nie przestawał biegać, podawał na dużej celności i bez strachu. Dobrze wychodził do podań za linię obrony, ale za każdym razem czegoś mu brakowały by pokonać Harta. Zmarnował dobrą akcję w drugiej połowie, kiedy przestrzelił zza szesnastki. Ogólnie był to jednak kolejny pozytywny występ Jordana, dla którego staje się to standardem.

Raheem Sterling 8 - Zaczął od przegranego pojedynku z Nasrim, ale szybko się zreflektował, że dużo lepiej wychodzi mu podawanie piłki niż rajdy skrzydłem. Dynamika, szybkość, timing. Sterling z ostatnich tygodni to torpeda nie do zatrzymania i tak było również w przypadku co najmniej Kolarova. Świetne wyjście przy odgwizdanym spalonym(!), później kolejne już przy uznanym trafieniu. Do tego górne podania za linię obrony do Suareza czy Hendersona oraz wygrywane pojedynki o piłkę z silniejszym rywalami tworzą gracza przebojowego, który zniknął na dobrych kilka miesięcy ostatnio. Taką grą udowadnia, że ma potencjał być kimś więcej niż tylko kolejnym szybkim skrzydłowym.

Luis Suárez 8,5 - GRACZ MECZU - Wykonał tyle świetnej pracy i wypracował tyle sytuacji, że spokojnie powinniśmy wygrać to spotkanie nawet bez jego trafienia. Samemu Sterlingowi wypracował przynajmniej cztery świetne okazje. Nie wychodziły mu strzały z rzutów wolnych, więc zajął się wkręcaniem najpierw Zabalety, potem Lescotta. Nie oszczędzał nawet chwalonego wcześniej Kompanego, któremu kilka razy uciekał. Wypracował także piękną sytuację Coutinho. Jego najlepszą sytuacją było odebranie piłki rywalowi kilka metrów od bramki, ale instynktowny strzał zatrzymał ... Henderson. Bestia.

Philippe Coutinho 7,5 - Zdobył bramkę, szukał gry, otwierających podań i chciał tworzyć przewagę strzałami i dryblingami. Nie wszystko wychodziło, ale ciągle był aktywny. Przynajmniej dopóki starczyło sił. O tym jak wielki ma wkład w grę nawet jak nie jest skuteczny świadczy to ile w ciągu prawie pół godziny na jego pozycji zdołał zrobić Moses. Brazylijczyk świetnie znalazł się przy pierwszej bramce by wesprzeć Sterlinga(kto wie czy Raheem sam potrafiłby to wykończyć?) a jego ruch przy szybkiej wymianie piłki ze Sterlingiem i Suarezem był wysokiej klasy. Wielka szkoda, że jego skuteczność pozostaje dalej problemem. Chłopak musi dalej pracować by przede wszystkim fizycznie znosić intensywność takich spotkań.

REZERWOWI

Victor Moses 5 - Dostać niemal pół godziny i wziąć udział w dwóch akcjach to jakby nie wyjść na boisko. Pierwsza to bycie sfaulowanym przez Zabaletę a druga to rewanż na nim i żółta kartka. Brak słów.

Iago Aspas 6 - Wszedł, nic nie zrobił, zszedł.

Autor: Hulus Dodano: 28.12.2013

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON