18.01.2014 Liverpool 2:2 Aston Villa

Liverpool w marnym stylu zremisował na Anfield, chociaż pierwszy stracił dwie bramki jeszcze przed przerwą. Bramki dla the Reds zdobyli Sturridge oraz Gerrard a na trybunach pierwszy raz za kadencji Rodgersa siedział John W. Henry. Na jego nieszczęście trafił prawdopodobnie na najgorsze domowe spotkanie w sezonie.

WYJŚCIOWA XI

Simon Mignolet 4 - Popełnił niewytłumaczalny błąd przy drugiej bramce dla AV. Od pewnego czasu nie jest królem we własnym polu bramkowym. Przy pierwszej bramce wiele zrobić nie mógł. Jeżeli miałby formę ze startu sezonu to dośrodkowanie z 36. minuty mógłby nawet złapać. Niezrozumiałe jest to, że bez żadnego przeciwnika wyszedł do dośrodkowania i się mocno pomylił. Takie złe oszacowanie toru lotu piłki może się przytrafić podstarzałemu Zbyszkowi w lidze szóstek a nie bramkarzowi, który podobno rywalizuje z Courtoisem o start na Mundialu.

Glen Johnson 2 - Totalny pozorant. Czas ucieka, Liverpool nie wygrywa a facet nawet nie spieszy się po piłkę, żeby wznowić grę. Brak ambicji, determinacji, charakteru. Jego interwencje w obronie ograniczały się do przebywania w strefach defensywnych. Patrzył jak Clark, którego powinien kryć, uderza spokojnie w słupek. Potem skakał zgodnie z Mignoletem w punkt, w którym według tylko nich powinna znaleźć się piłka. Jednak przy tej sytuacji najbardziej szokujące jest jak daleko od Benteke ustawiał się Glen przed dośrodkowaniem. Jakby powiedzmy Jon Flanagan miałby takie możliwości jakie ma Johnson to dzięki charakterowi byłby najlepszym piłkarzem na swojej pozycji w lidze. Tymczasem Glen nie przypominał piłkarza w tym meczu. Na pewno nie takiego, który powinien należeć do ambitnej drużyny.

Martin Škrtel 7 – GRACZ MECZU - Jedyny obrońca Liverpoolu w tym meczu. Grał dobrze, bez większych błędów. Potrafił wygrywać pojedynki z Benteke a jednocześnie nie dało się zauważyć jego słynnego szarpania się z przeciwnikami w naszym polu karnym. Jako jedyny zachował się sensownie przy pierwszej bramce AV, kiedy ustawił się na drodze dośrodkowania, ale piłka go minęła. Niestety w Premier League defensywa złożona z jednego obrońcy nie ma szans przeciwko któremukolwiek przeciwnikowi. Niemniej możliwe, że Martin kilkoma dobrymi interwencjami powstrzymał rywala przed zabiciem tego meczu jeszcze w pierwszej połowie kolejnymi bramkami.

Kolo Toure 3 - Już od pierwszych sekund grał na korzyść Villi. Szybko zostawił Agbonlahora, żeby nieudolnie skakać do główki z Benteke i pozwolić temu pierwszemu wyjść sam na sam z Mignoletem. Potem wspólnie z Johnsonem stworzyli okazję Clarkowi, który trafił w słupek. W końcu po kilku próbach udało mu się skuteczniej coś popsuć, kiedy biernie patrzył przez dłuższy czas jak Agbonlahor go mija i zalicza asystę. Przy drugiej bramce został już kabareciarzem. Najpierw znowu dał się wysoko wyciągnąć napastnikowi, potem się pogubił na lewej stronie by ostatecznie truchtem wracać w pole karne i patrzeć jak źle poustawiani koledzy ośmieszają się przy zwykłym dośrodkowaniu. Fatalny występ Kolo. Do zapomnienia.

Aly Cissokho 3 - Oglądając jego grę zastanawiasz się czy przypadkiem nie założyć butów, popracować trochę nad kondycją i nie wyjść sobie na Anfield pokopać razem z Suarezem, Coutinho i Hendersonem. Niesamowite jak łatwo byle jaki piłkarz dostaje dziś szansę gry w Liverpoolu. Aly nie potrafi nic. Nawet minimum. Taktycznie jest słabiutki, cały czas ma problem z odpowiednim ustawieniem. Koncentracji nie ma wcale. Jedyne do czego się przydaje to zablokowanie ciałem dośrodkowania. Jak wyprowadza piłkę lewą stroną jak najszybsze oddanie piłki koledze jest dla niego ratunkiem. Całe szczęście, że to większy problem Valencii niż nasz. Im szybciej Enrique z Flanaganem wrócą tym lepiej. Aly notuje fatalny występ. Najlepiej jego umiejętności podsumowuje trafienie Weimanna, przy którym najpierw wracał do pola karnego by ostatecznie zatrzymać się na dziesiątym metrze by popatrzeć sobie jak rywal wbija łatwo bramkę. Piłkarz-widmo.

Steven Gerrard 2/6 - Kontrast w jego grze w obu połowach spotkania zmusza do niecodziennego przyznania dwóch ocen. Pierwsza połowa to był możliwe najgorszy Steven Gerrard jakiego mogliście w życiu ujrzeć. Po części to wina Rodgersa. Na nowej pozycji zagrał tydzień wcześniej przeciwko Stoke, kiedy nie radził sobie najlepiej a miał przecież dwóch kolegów w środku do pomocy. Tym razem został sam z Hendersonem, któremu Brendan nakazał dodatkowo często włączać się do ataków. Gerrard został sam przeciwko dynamicznej i agresywnej Villi, co skończyło się dla niego katastrofą w pierwszej połowie. Brak zrozumienia pozycji oraz nieodpowiedzialne straty prowadziły do zawstydzających momentów. O ile brak doświadczenia na pozycji defensywnego pomocnika jest dla niego pewnym wytłumaczeniem, tak częste podawanie piłki przeciwnikowi jest niewytłumaczalne. To przecież Gerrard, który jak trzeba było to w Stambule grał na prawej obronie i to lepiej niż ktokolwiek inny. Tymczasem w tym meczu przy pierwszej bramce Villi ustawił się idiotycznie za przeciwnikiem i tylko patrzył jak ten trafia do pustej bramki. W drugiej połowie grał już wyżej i od razu z dobrym skutkiem. Świetne podanie do Suareza doprowadziło do rzutu karnego, który został przez niego wzorcowo wykorzystany. Dodatkowo miał kilka bardzo dobrych zagrań, głównie na skrzydła. Niemniej mógł osiągnąć więcej w ostatnich 30 minutach, kiedy Liverpool powinien narzucić wyższą dominację by wygrać to spotkanie.

Jordan Henderson 6,5 - Miał lepsze spotkania, ale i tak był jednym z lepszych w naszym zespole. W pierwszej połowie musiał pomagać więcej Gerrardowi. Nawet jeśli trener dał mu inne założenia to obserwując przebieg meczu powinien zareagować. To jednak ciągle jeden z nielicznych, którzy szukają gry i wiedzą co zrobić z piłką w każdym momencie. Dziś to kawał piłkarza, co potwierdza błyskotliwa asysta przy bramce Sturridge'a. Próbował strzelać w drugiej połowie, ale uderzał zbyt centralnie i Guzan sobie poradził.

Philippe Coutinho 3 - Nic mu nie wychodziło i słusznie zszedł w przerwie. Większość zagrań niecelna, nawet tych prostych. Zamiast zaczarować przeciwnika dawał mu ciągle szanse na kontry. Mecz do zapomnienia dla niego.

Raheem Sterling 6,5 - Ten chłopak formy nie traci. Ciągle jednak w kluczowych momentach zdarza mu się podjąć niewłaściwe decyzje. Dostał kilka dobrych podań na skrzydło, z których mógł wycisnąć więcej. W pewnym momencie meczu wydawał się już zmęczony i jego wpływ na grę osłabł. Może pora na odpoczynek zanim znowu się wypali na rok?

Daniel Sturridge 6,5 - Strzelił gola, niemal każdy jego kontakt z piłką był dobry i jako nieliczny potrafił utrzymać się przy piłce. Jednak było go w tym meczu zdecydowanie za mało. Pewnie to wina początkowego ustawienia, w którym z przodu nikt nie wiedział co ma robić a do tego nie mieliśmy tak często piłki jak jest jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Niemniej dłuższymi okresami pozostawiał wrażenie nieobecnego na boisku.

Luis Suárez 6,5 - Jakby tak zagrał powiedzmy Aspas miałby gracza meczu i wiele pochwał, ale Luis wyśrubował takie standardy, że nawet brak strzelonej bramki to już jakiś zawód. Ostatecznie wypracował kilka dobrych okazji, brał udział przy obu naszych trafieniach, był blisko przy próbie z rzutu wolnego czy przy strzale z ostrego kąta w końcówce. Jednak to nie był ten sam piłkarz, który czaruje fanów na Anfield w całym sezonie. Podobnie jak Sturridge był za mało aktywny. Chociaż może to niecodzienne ustawienie i brak dominacji w środku pola tak mocno ograniczały obu napastników?

REZERWOWI

Lucas Leiva 6 - Fala krytyki jaka na niego spadła w tym sezonie chwilowo ucichła, kiedy zabrakło go na boisku w pierwszej połowie. Wszedł po przerwie i wprowadził znacznie więcej spokoju w defensywie, chociaż nie ustrzegł się błędów. Niestety po kwadransie doznał urazu kolana i kilka minut później opuścił boisko.

Joe Allen 6,5 - Zmienił kontuzjowanego Lucasa i pokazał to, czego brakuje w naszej grze. Bardzo dobrze przemieszczał się po boisku i ciągle podawał nie tylko celnie, ale także odważnie do przodu. Jego obecność w zespole może być kluczowa dla poprawy poziomu gry w kolejnych tygodniach.

Autor: Hulus Dodano: 20.01.2014

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON