17.12.2014 Bournemouth 1:3 Liverpool

Liverpool w końcu pokazał, że ta ekipa ma potencjał większy od tej prowadzonej za czasów Hodgsona. Wygrał 3:1 z Bournemouth i zagra o finał Capital One Cup z Chelsea. Poniżej, odnalezione po miesiącach poszukiwania, pozytywne oceny za mecz (przynajmniej te dla ofensywy). Zapraszamy do przypomnienia sobie jak wyglądają.

WYJŚCIOWA XI:

Brad Jones 4
No dobra, może nie wszyscy dostaną dzisiaj pochwałę. Przy ostatniej bramce Rooneya w meczu z United, Australijczyk za szybko przesunął się po linii, czym doprowadził do sytuacji, w której musiał rzucać się w ciemno w prawą stronę. Można powiedzieć, że nauczył się na własnych błędach, szkoda tylko, że zamieniając je na kolejne. Tym razem widać było, że niejednokrotnie za długo czekał z reakcją, przez co człowiek cały czas miał wrażenie, że po byle strzale wpadnie bramka. I w końcu myśli te stały się ciałem, bo tragicznie przepuścił strzał Goslinga, przez co czyste konto można było kolejny raz włożyć między bajki. Tak „wysoka” ocena wynika tylko z tego, że miał stosunkowo niewiele okazji żeby się wykazać… na szczęście.

Kolo Toure 7
Solidna postawa Iworyjczyka. Widać, że ustabilizował formę, ponieważ stanowi najpewniejszy punkt naszej defensywy. Co prawda nie zdążył z blokiem uderzenia Dana, po którym padła bramka, ale na przestrzeni całego meczu był ważną częścią obronnej układanki the Reds. Mimo iż jest krótkoterminowym rozwiązaniem naszych problemów, udowodnił że musi być częścią pierwszej jedenastki w nadchodzących spotkaniach ligowych. Należy dodać, że rozpoczął akcję, po której padł trzeci gol dla the Reds.

Martin Skrtel 5,5
Na początku dał się niemiłosiernie ograć (do spółki z Lovrenem) Wilsonowi, a brak gola w pierwszych minutach spotkania był najwidoczniej wynikiem karmy, która wisiała nam przysługę za spalonego Maty z ostatniej ligowej potyczki. Poza tym wygląda na to, że ma problemy z komunikacją z Chorwatem. Ewidentnie nie potrafią współpracować w formacji, robiąc albo za duże luki albo wręcz wpadając na siebie. Mimo tych błędów, w przekroju całego spotkania radził sobie przyzwoicie.

Dejan Lovren 5,5
Nie był wyraźnie gorszy od Słowaka, co już można uznać za jakiś sukces. Poza słabym początkiem nie zarejestrowałem większych przewinień. Gdyby nie kontuzja, pozostałby pewnie na boisku nieco dłużej, choć nie powiem żebym rozpaczał w momencie, kiedy zobaczyłem wracającego Sakho.

Jordan Henderson 7
Anglik przeniósł swoje zaangażowanie na grunt pozycji cofniętego skrzydłowego. Dobrze sobie radził z asekuracją Kolo Toure, nieco gorzej wychodziły mu akcje ofensywne, gdzie brakuje mu jeszcze umiejętności operowania piłką bliżej linii i odpowiedniej techniki. Przytomnie odegrał głową do Sterlinga, dzięki czemu umożliwił mu wpakowanie z najbliższej odległości piłki do siatki i zaliczenie pierwszego gola strzelonego głową dla Liverpoolu.

Lazar Marković 8
Bardzo ciekawy i zdecydowanie najlepszy występ Serba w czerwonej koszulce, mimo iż grał na nietypowej dla siebie pozycji. Co prawda różnie radzi sobie w obronie, ale trzeba pamiętać, że należy do bardziej wyspecjalizowanych zawodników od chociażby takiego Sterlinga. Ponadto widać, że nie wykonuje jakiś zbędnych ruchów, potrafi znaleźć odpowiedni moment na przechwyt czy do ruszenia za akcją. Chociaż oprócz sprytu, na pozycji wing backa potrzebne jest nieco większe zaangażowanie. Jest jednym z głównych architektów naszej bardziej zdecydowanej i konkretnej postawy w ofensywie. Rewelacyjnie przerzucił piłkę do Hendersona, czym walnie przyczynił się do strzelonej przez Sterlinga bramki. Później dołożył własne trafienie do siatki po akcji, którą sam rozpoczął. Był bardzo blisko tytułu zawodnika meczu, ale byłoby dziejową niesprawiedliwością zabieranie tego miana koledze z zespołu.

Lucas Leiva 6
Klasyczny występ Brazylijczyka – przyzwoicie wykonana czarna robota, ale generalnie brak polotu i czasami zwykłego boiskowego sprytu. Uważam, że do spółki z Gerrardem powinien mocniej wspierać stoperów i cofniętych skrzydłowych (w szczególności Serba). Lucas, podobnie jak Allen, nie wydaje się nadawać do większych rzeczy niż wykonywanie pojedynczych zadań, nie stanowi jakiejś szczególnej wartości dodanej w zespole, ot przyzwoicie wykonuje obowiązki defensywne.

Steven Gerrard 6
W ogólnym odbiorze całkiem przyjemne spotkanie w jego wykonaniu. Udało mu się opanować środek pola i nadawać ton naszym akcjom. Widać, że nie chciał być biernym obserwatorem wydarzeń na boisku, starając się czasami włączyć do akcji. Niestety, po każdym dłuższym sprincie wyglądał jakby spacer farmera połączył ze zjedzeniem cytryny. Potrafił za szybko odpuścić przeciwnikowi, przez co piłkarze the Cherries za łatwo dochodzili do groźnych sytuacji. Mimo iż w obronie nie było rewelacji, mały plus za blok strzału Goslinga. Zmieniony przez Boriniego w końcówce spotkania.

Philippe Coutinho 7,5
Jego całkiem niezły występ został przyćmiony przez występ Markovicia, Lallany i Sterlinga. Co nie zmienia faktu, że był jedną z postaci napędzających nasze żywe akcje. Świetnie poruszał się z piłką, starał się kombinować, dokładnie jak Brazylijczyk, w którego grze zakochali się kibice Liverpoolu na całym świecie. Po jego strzale i obronie Boruca, Marković zdobył bramkę. Daje to wszystko nadzieję na lepsze jutro. Rozegrał 73. minuty po czym został zmieniony przez Cana.

Adam Lallana 8
Jeden z tych piłkarzy, który nie zdobywa pozycji w drużynie szturmem, a sukcesywnie ją buduje. Absurdalna kwota jaką zapłacił klub staje się mniej rażąca po takich występach. Dzięki niemu polski bramkarz zaliczył interwencję meczu. Dobrze wkomponował się i stanowił istotną część naszego ataku. Zaliczył kluczowe podanie przy trzecim golu dla the Reds oraz umożliwił Sterlingowi zdobycie hat-tricka, z której to możliwości Anglik jednak nie skorzystał. Kolejny nasz gracz stojący na krawędzi MOTM.

Raheem Sterling 9 GRACZ MECZU
Prawdziwy lider ofensywy, w bardzo dobry sposób odpowiedział na nieskuteczność z meczu z Czerwonymi Diabłami. Dwie bramki były z jego strony absolutnie najniższym wymiarem kary dla defensorów Bournemouth (warto chociażby przypomnieć jego sprint, po którym futbolówkę w ostatniej chwili zdjął mu Boruc czy niewykorzystaną sytuację po podaniu Lallany). Przy trzecim golu dla Czerwonych przypomniał, dlaczego jest czołowym dryblerem w lidze. Do dychy zabrakło nieco większej skuteczności.

REZERWOWI:

Mamadou Sakho 5,5
Potrzebował chwili po zmianie żeby wejść w odpowiedni rytm, ale poza niezablokowanym dośrodkowaniem, po którym straciliśmy gola, trudno wskazać jakieś większe przewinienia. Podoba mi się jego bardziej zdecydowana gra w obronie od Słowaka i Chorwata.

Emre Can 6
Pojawił się na boisku, żeby wzmocnić pomoc i wywiązał się z tego zadania przyzwoicie.

Fabio Borini BEZ OCENY
Wszedł w ostatnich minutach właściwie sam nie wiem dlaczego.

Autor: Raf Dodano: 19.12.2014

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON