29.08.2015 Liverpool 0:3 WHU

Liverpool w ostatnią sobotę musiał uznać wyższość West Hamu, a podopieczni Slavena Bilicia w pewnym stylu wywieźli 3 punkty z Anfield. Zapraszamy do zapoznania się z ocenami według LFC.pl za spotkanie z Młotami!

Simon Mignolet - 6

Co ma po takim meczu powiedzieć belgijski bramkarz? Przy dwóch pierwszych bramkach nie miał zbyt wiele do powiedzenia, najpierw zaskoczył go Joe Gomez, a później piłkę na złotej tacy Londyńczykom podarował Dejan Lovren. Mógł co prawda zachować się lepiej przy bramce Sakho, nic by to jednak nie zmieniło. Oprócz sytuacji bramkowej zmuszony był chyba do tylko jednej interwencji.

Nathaniel Clyne - 6

Jedyny z formacji defensywnej, którego nie można bezpośrednio obarczyć za straconą bramkę. Starał się w defensywie, starał się w ofensywie - z tego drugiego niestety niewiele wychodziło, a miał kilka naprawdę dobrych okazji, w których nie potrafił jednak dokładnie dograć piłki do kolegów w polu karnym.

Martin Škrtel - 5

Kolejny słaby występ Słowaka, często spóźniony, kompletnie nie radził sobie z napastnikami West Hamu. W poprzednich spotkaniach jego błędy rozgrzeszało zachowanie czystego konta, w sobotę niestety się to nie powiodło. Słowak bardzo często gubi swoją pozycję, jest spóźniony w interwencjach czy też interweniuje niedokładnie. Frustracja wszystkich skierowana jest na Dejana Lovrena, jednak nie gra on sam w środku obrony Liverpoolu.

Dejan Lovren - 3.5

Ocena może trochę surowa, jednak błąd jakiego dopuścił się Lovren przy drugiej bramce dla West Hamu powinien oznaczać oblanie matury, powtórzenie roku, wyrzucenie ze szkoły. Naprawdę chciałem wierzyć w Dejana, rozegrał trzy całkiem dobre spotkania, nie kombinował, robił to w czym jest dobry - wybijał piłkę, nie zastanawiał się długo, nie kombinował. W sobotę "włączył mu się Maradona" i było pograne. Brendan Rodgers z Chorwata raczej jeszcze nie zrezygnuje, pozostaje więc mieć tylko nadzieję, że spotkanie z West Hamem na zawsze wybije mu z głowy pomysły o jakichkolwiek zabawach z piłką.

Joe Gomez - 5.5

Młody Joe w pierwszych spotkaniach był rewelacją, w sobotę również nie radził sobie najgorzej, niestety po jego pomyłce West Ham zdobył bramkę na 1:0 już w trzeciej minucie spotkania, co pozwoliło podopiecznym Bilicia cofnąć się jeszcze bardziej niż zamierzali i próbować swojego szczęścia z kontrataku. Dużo próbował w ofensywie jednak jego zagrania były dość czytelne, a obrońcy gości nie mieli z nimi zbyt wielkich problemów.

Lucas Leiva - 5.5

Występ taki typowo Lucasowy, próbował trochę Brazylijczyk grać do przodu, jego podania do Benteke były jednak zbyt trudne do spokojnego przyjęcia przy tak ciasno ustawionej defensywie rywala. Nie obyło się bez kilku głupich fauli i braku powietrza w płucach w ostatnich minutach. Szczerze mówiąc byłem zaskoczony, że wyszedł na boisko w drugiej połowie. Nie grał on tragicznie, spodziewałem się jednak bardziej ofensywnego podejścia, a pozostawienie stricte defensywnego Brazylijczyka takiego nie oznaczało...

Emre Can - 5

Jak zawsze dużo energii i biegania, tym razem niestety bardzo mało dokładności. Masa podań prosto pod nogi przeciwników, niepotrzebne dryblingi, głupie straty. Co prawda popisał się kilkoma dobrymi zagraniami, jednak na pewno nie był zadowolony z tego występu. Zadowolony nie był także Brendan Rodgers, który zdecydował, że Can na drugą połowę już nie wyszedł.

James Milner - 6 - GRACZ MECZU

Wybieranie najlepszego gracza spotkania po meczu takim jak ten jest bardzo ciężkie, zdecydowałem się jednak na Milnera. Dużo pracował, dużo próbował i jako jeden z nielicznych nie popełnił żadnego idiotycznego błędu. Mam jednak nadzieję, że to ostatni raz w tym sezonie, kiedy zawodnik z tak niską oceną będzie w ogóle brany pod uwagę do tytułu najlepszego na boisku...

Philippe Coutinho - 4.5

Bardzo słaby występ Brazylijczyka, w dodatku "uświetniony" czerwoną kartką. Czy słuszną czy nie już nie mam zamiaru debatować, od Coutinho powinniśmy oczekiwać jednak dużo więcej niż to co zaprezentował w spotkaniu z West Hamem. Zwłaszcza przeciwko tak cofniętym drużynom, których bez ich prostego błędu lub jakiegoś przebłysku geniuszu nie zdołasz pokonać.

Roberto Firmino - 5.5

Na regularne występy sprowadzonego latem z Hoffenheim Firmino wszyscy czekaliśmy z zapartym tchem, póki co ciężko jednak być zadowolonym. Co prawda pokazał on kilka ciekawych zagrań, dużo pracował na boisku, a po jego strzale przy stanie 1:0 piłka uderzyła w słupek. Niestety tak jak w przypadku Coutinho, zabrakło tej magii, która ma tego typu spotkania wygrywać Liverpoolowi. Nadal widać brak przygotowania na pełne 90 minut, pozostaje tylko mieć nadzieje, że Brazylijczyk szybko odnajdzie formę z Niemiec, gdyż wiele może zależeć właśnie od jego występów.

Christian Benteke - 5.5

Mecz zdecydowanie do zapomnienia. Belgijski napastnik miał ogromne problemy będąc z jednej strony cały czas otoczonym przez obrońców gości, a z drugiej całkiem odcięty od podań przez głęboko cofniętą drugą linie West Hamu. Musiał się cofać do okolic koła środkowego aby dostać piłkę. Miał kilka dobrych wejść w pole karne, zabrakło wtedy niestety dokładności ze strony jego partnerów. Ofensywa wyglądała trochę lepiej po wejściu Danny'ego Ingsa, który zdjął trochę presji z Belga, nie przełożyło się to jednak na zdobycze bramkowe.

REZERWOWI:

Kolejne dobre wejście Hiszpana, może nie super dobre ale widać, że chce walczyć o swoje miejsce w zespole. Aktywny z przodu, niezbyt dużo miał do roboty z tyłu. W obliczu popełnionego przy pierwszej bramce błędu przez Gomeza i dobrych występów z ławki rezerwowych możliwe, że Moreno odzyska niebawem miejsce w wyjściowej jedenastce.


Zastanawiałem się długo czy aby nie dać mu wyższej noty, uznałem jednak, że jeszcze przyjdzie na to czas. Danny dał naprawdę dobrą zmianę, rozruszał on ofensywę The Reds, zdjął kilku obrońców z Benteke i rozciągał linię przeciwnika co pozwoliło na ciekawsze konstruowanie akcji niż wcześniej. Swoim wejściem młody Anglik wyraźnie pokazał swoją gotowość do gry co może zaowocować wyjściem w pierwszym składzie na spotkanie przeciwko United, w którym z powodu czerwonej kartki nie zagra Philippe Coutinho.

Jordon Ibe - BRAK

Zwykle ocena wyjściowa to 6, dzisiaj jednak danie komuś szóstki oznaczałoby bardzo dobry występ, dlatego też powstrzymałem się od wystawiania jakiejkolwiek oceny Jordonowi. Pojawił się na boisku w 78. minucie za Joe Gomeza i niewiele wniósł do gry The Reds.

Autor: Jetzu Dodano: 31.08.2015

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON