17.10.2015 Tottenham 0:0 Liverpool

Pierwszy mecz Jürgena Kloppa jako menadżera Liverpoolu mamy już za sobą. W sobotnim spotkaniu z Tottenhamem The Reds zremisowali bezbramkowo na White Hart Lane. Jak poradzili sobie piłkarze z Anfield pod wodzą nowego trenera? Zapraszam do zapoznania się z ocenami według redakcji LFC.pl!

Simon Mignolet - 8 - GRACZ MECZU

O belgijskim bramkarzu powiedziano już sporo, a wiele osób twierdzi, że jednym z pierwszych zadań czekających na Jürgena Kloppa jest znalezienie nowego bramkarza. Cóż, osoby te swojej opinii raczej nie zmieniły, na pewno jednak nie głoszą jej po sobotnim spotkaniu. Mignolet po raz kolejny uratował nam tyłek swoimi interwencjami, a w przeciwieństwie do kilku poprzednich spotkań świetnie radził sobie także na przedpolu. Pomijając ze dwa niedokładne wybicia piłki sobotni występ Mignoleta był właściwie bez zarzutu, oby tak dalej.

Nathaniel Clyne - 6

Reprezentant Anglii kontynuuje swój trend gorszej gry po świetnym początku swojej przygody na Anfield. Co prawda nie popełnił on żadnego rażącego błędu, ale jednak nie popisał się też żadnym zabójczym rajdem, z których znany był w Southampton. Pozostaje mieć nadzieję, że sprowadzony latem prawy obrońca szybko wróci do dobrej dyspozycji, gdyż w swoich planach Klopp na pewno zakładał posiadanie aktywnych i ofensywnie nastawionych bocznych obrońców.

Martin Skrtel - 4.5

Po jego błędach bramki powinni zdobyć Harry Kane i Clinton N'Jie i tylko dzięki heroicznym interwencjom Mignoleta się to nie udało. Słowak co prawda całkiem nieźle wszedł w mecz, wygrał kilka pojedynków główkowych czy nawet w miarę nieźle potrafił czytać zagrania przeciwników, a pub eksplodował jak "przedryblował" na prawej jednego z piłkarzy Kogutów. Im dalej w las tym jednak gorzej i wyraźnie było widać, że podopieczni Pochettino zaczęli skupiać swoje ataki na Słowaku, a ten kilkukrotnie udowodnił Argentyńczykowi, że pomysł ten był słuszny.

Mamadou Sakho - 7,5

Kolejny świetny występ Francuza, królował w powietrzu, królował na ziemi. Imponuje pewnością siebie i spokojem, chociaż w jednej akcji rękami próbował za nogi łapać uciekającego mu Erika Lamelę. Zaliczył jeden kluczowym blok, kiedy po interwencji Mignoleta piłka odbiła się pod nogi Alli'ego, a ten mocnym strzałem najprawdopodobniej pokonałby Mignoleta gdyby nie interwencja francuskiego stopera.

Alberto Moreno - 6

Dość niezły występ Hiszpana, grał tak jak nas już do tego przyzwyczaił w kilku ostatnich spotkaniach. Bardzo aktywny, szukający gry, biegający od jednej bramki do drugiej - Klopp na pewno go polubi. W sobotnim meczu bez większych błędów w defensywie, chociaż zdecydowanie częściej piłkarze Tottenhamu atakowali drugą stroną boiska.

Lucas Leiva - 6

Poprawny występ Lucasa, przerywał ataki, próbował wyprowadzać piłkę i ogólnie rzecz biorąc nie było źle. Wyraźnie już widać w jego grze efekt pracy z Kloppem, Brazylijczyk zaliczył typową dla siebie żółtą kartkę za głupi faul w końcówce spotkania, tym razem zrobił to jednak w okolicy linii środkowej boiska, a nie linii pola karnego przed bramką Liverpoolu. Małe kroczki, małe kroczki...

Emre Can - 6,5

Dobry występ młodego Niemca, kilka fajnych odbiorów, standardowe już dla niego rajdy do przodu. Nie był on może aż tak aktywny jak wcześniej, chociaż może to i dobrze, bo we wcześniejszych meczach często gubił swoją pozycję chcąc szarżować bramkę przeciwnika. James Pearce pisał wczoraj, że Can jest jednym z najbardziej podekscytowanych przyjściem Kloppa zawodników, nie trzeba zbyt wielkiej wyobraźni by zobaczyć, że reprezentant Niemiec może naprawdę rozkwitnąć pod okiem byłego szkoleniowca Borussii Dortmund, potrzebuje tylko na to czasu.

James Milner - 6

Aktywny w ciągu pierwszych 30 minut, dobrze współpracował na skrzydle z Origim i Lallaną, później cała drużyna trochę spuściła z tonu, a Jamesowi zostało dobrze nam już znane bieganie od przeciwnika do przeciwnika. Milner to typ piłkarza, którego Klopp na pewno pokocha, zawsze w pełni profesjonalny, skupiony w 100% i dający z siebie tych procentów 150.

Philippe Coutinho - 5

Słaby występ Brazylijczyka, ciężko było go zauważyć w jakiejś składnej akcji, a jak już miał piłkę to w bardzo głupi sposób się jej pozbywał. Wielkie brawa dla Kloppa za zdjęcie Coutinho z boiska, Rodgers nigdy by się na to nie zdecydował, w pubie śmieliśmy się, że były menadżer The Reds "czekałby na screamera" takiego jak ze Stoke, gdzie słaby mecz Brazylijczyka został przyćmiony fenomenalną bramką - Klopp to jednak realista, na cuda nie liczy i słusznie zdecydował się na zmianę Coutinho, szkoda tylko, że nie trochę wcześniej.

Adam Lallana - 6,5

Gdybym miał wystawiać ocenę za pierwsze 30 minut to Lallana prawdopodobnie dostałby nagrodę najlepszego zawodnika spotkania. Cały czas przy piłce, a jak nie przy piłce to wystawiając się na dogodną pozycję. Atakujący z prawej, atakujący z lewej, atakujący środkiem - był wszędzie, a piłkarze Tottenhamu nie potrafili na moment uwolnić się spod pressingu nakładanego przez byłego kapitana Southampton. Potem tak jak reszta drużyny trochę przysiadł, a w jego grze wyróżniała się bardziej praca w defensywie niż z przodu. Zaliczył jedno niedokładne podanie do Skrtela pod naszą bramką, które mogło zakończyć się golem dla Spurs gdyby nie interwencja Mignoleta.

Divock Origi - 6,5

Dobry występ młodego Belga, już w 10. minucie spotkania mógł wpisać się na listę strzelców, piłka po jego strzale głową wylądowała jednak na poprzeczce bramki Hugo Llorisa. Aktywny, szukał gry kombinacyjnej z kolegami, pomimo młodego wieku nie bał się jednak wziąć odpowiedzialności za akcję na siebie jeśli była taka potrzeba. Widać w jego grze jednak wiele rzeczy do poprawy, kilka tygodni temu dziennikarz Daily Telegraph, Chris Bascombe pisał, że Origi "jest tak surowy, że można dostać salmonelli od samego patrzenia na jego grę" - coś jest w tych słowach i pozostaje mieć nadzieję, że nasz nowy niemiecki kucharz będzie potrafił Origiego porządnie usmażyć.

REZERWOWI:

Joe Allen - BRAK

Wszedł na boisko na niecałe 10 minut za zmęczonego Lallanę i ciężko o jego grze powiedzieć coś konkretnego. Oddał jeden strzał na bramkę, nie popełnił żadnego błędu w grze defensywnej.

Jordon Ibe - BRAK

Tak jak w przypadku Allena, dostał zaledwie kilka minut aby "ożywić" trochę grę w miejsce będącego w słabej formie Coutinho, gry nie ożywił, a o jego występie ciężko cokolwiek napisać.

Autor: Jetzu Dodano: 19.10.2015

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON