22.10.2015 Liverpool 1:1 Rubin Kazań

Prezentujemy Państwu oceny LFC.pl za czwartkowy mecz z Rubinem Kazań. Debiut Jurgena Kloppa na Anfield zakończył się remisem 1:1. Wynik spotkania otworzył Devic, a wyrównującą bramkę dla gospodarzy strzelił Emre Can. Niestety nawet czerwona kartka dla Rosjan w pierwszej połowie spotkania nie pomogła Liverpoolowi wywalczyć zwycięstwa.

WYJŚCIOWA XI:

Simon Mignolet - 6,5 - Belg był pozbawiony szans przy strzale Devicia, za to w dalszej części meczu zawsze stał zawsze na posterunku. Znakomicie obronił potężny strzał Gieorgiewa z wewnątrz pola karnego przenosząc go ponad poprzeczką. Dobrze zachowywał się przy dośrodkowaniach, do tego wydawał się pewniejszy siebie niż zwykle.


Alberto Moreno - 6,5 - Hiszpan pokazał się ze znakomitej strony. Bez przerwy wspierał ataki the Reds, stale pilnując, by nie brakowało im głębi. Wytrwale pracował w obronie, zaliczając przy tym najwięcej przechwytów z całej drużyny Liverpoolu - aż pięć.


Mamadou Sakho - GRACZ MECZU - 7,5 - Bardzo dojrzały występ Francuza. Od pierwszej do ostatniej minuty meczu był niesamowicie opanowany. Zaliczył wiele pewnych interwencji, pojawiło się też parę obiecujących momentów, w których mogliśmy zobaczyć przebłyski dowodzenia linią obrony. Jak zwykle można pochwalić też jego celne podania - pełen profesjonalizm. Aż nóż się kieszeni otwiera na myśl, że obrońca jego kalibru jeszcze niedawno siedział na ławce kosztem Dejana Lovrena...


Martin Skrtel - 5,5 - Niezbyt pewny mecz Słowaka. Kompletnie nie pomógł w obronie przy bramce Rubinu, pozostawiając Clyne'a samemu sobie. Postąpił tak, jak zwykł to robić typowy Skrtel - nie wziął odpowiedzialności za sytuację i oddał inicjatywę napastnikowi, co skończyło się tragicznie. Wiele razy dawał się też wyciągać z pozycji. Gołym okiem widać różnicę poziomów pomiędzy nim, a Sakho, ale żeby oddać mu sprawiedliwość trzeba zaznaczyć, że w drugiej połowie spisywał się o wiele lepiej.


Nathaniel Clyne - 6 - Był dość aktywny w ofensywie wiele razy prowadząc ataki w pole karne gości, jednak zawiódł w kluczowym momencie meczu, kiedy nie upilnował Devica pod bramką Mignoleta. Fatalnie ustawił się do górnej piłki lecącej w kierunku Rosjanina przez co nie był w stanie powstrzymać go przed strzeleniem gola. W 56. minucie popisał się efektownym rajdem w pole bramowe Rosjan, niestety nie zrobił czegoś, o co się prosiło - nie wyłożył piłki koledze - lecz wyczekał wszystkich do końca i strzelił prosto w golkipera gości.


Emre Can - 7 - Niemiec grał z ogromną energią i determinacją - co chwila mogliśmy oglądać jak pędzi w głąb połowy rywala. Niestety z powrotami do obrony było już nieco gorzej, nie przyłożył się do tego m.in. w sytuacji, która ostatecznie zakończyła się bramką dla Rubinu. Głupio stracił piłkę przed defensywą The Reds ale w porę naprawił swój błąd. Jego aktywność uczyniła go nieoczekiwanym bohaterem spotkania: sprint Niemca przy linii bocznej wymusił reakcję Kuzmina, która kosztowała go drugą żółtą kartkę i w rezultacie odesłano go do szatni.. Chwilę później, po rzucie wolnym podyktowanym po tym faulu, Can dosięgnął piłki zgranej głową przez Origiego i wyrównał wynik spotkania na 1:1. W drugiej połowie były gracz Bayeru próbował uderzeń z dystansu ale z marnym skutkiem. Z kolei lepiej szło mu w defensywie - przytomnymi interwencjami powstrzymał w zalążku kilka groźnych akcji Rosjan.


Joe Allen - 5,5 - Zastąpił w wyjściowym składzie Lucasa, jednak jego nijaka gra sprawiła, że po 45 minutach Klopp zdecydował się wrócić do Brazylijczyka. Walijczyk zanotował występ bez żadnej historii.


James Milner - 6 - Swoją przydatność w ataku zaznaczył dopiero po godzinie gry, kiedy fantastycznie wbiegł w pole karne Rosjan. Grał szerzej niż zwykle, przez co rzadziej widywaliśmy go w środku pola, momentami dobrze współpracował z Lallaną, ale w jego zagraniach nie sposób było dostrzec żadnego błysku. Od kogoś z opaską kapitana Liverpoolu oczekujemy brania na siebie znacznie większej odpowiedzialności, tymczasem jedynym, za co z czystym sercem możemy pochwalić Jamesa był pressing - to stanowczo za mało.


Adam Lallana - 7 - Przed sezonem nikt nie sądził, że były pomocnik Southampton zaliczy taki postęp. Podobnie jak w meczu z Tottenhamem Anglik imponował pracowitością i determinacją - czymś, czego zdecydowanie brakowało mu za czasów Rodgersa. Czuł się znakomicie z piłką przy nodze, parę razy pokazując poziom swoją technikę w pełnej krasie. Starał się ciągle stwarzać zagrożenie przy bramce przeciwnika, wbiegał w jego pole karne kiedy tylko mógł, kreował też sytuacje kolegom z zespołu. Wielka szkoda, że zabrakło mu dokładności przy strzałach, inaczej mógłby po latach wspominać swój 50. mecz w barwach Liverpoolu czymś bardziej namacalnym niż same dobre recenzje.


Philippe Coutinho - 5,5 - Brazylijczyk jest ciągle pod formą. Z Rubinem zagrał bardzo niewyraźnie, niewiele mu wychodziło, nie mówiąc nawet o tym, że kompletnie nie brał na siebie ciężaru gry. Być może parę razy był efektowny ale na pewno nie efektywny, zwłaszcza jeśli chodzi o strzały. Najbardziej boli jego regres pod względem posyłania otwierających podań. Mimo wszystko należy go docenić za udział przy bramce - to właśnie jego dośrodkowanie dosięgnęło Origiego. W 63. minucie zastąpił go Christian Benteke.


Divock Origi - 6 - Przytomnie zgrał piłkę głową w kierunku Cana, dzięki czemu Liverpoolowi udało się wyrównać wynik spotkania. Dobrze łączył akcje krótkimi podaniami, na ogół nieźle wystawiał się na pozycje, jednak nie zmienia to faktu, że pod bramką Rubinu wyraźnie brakowało mu jakości.W 74. minucie wszedł za niego Roberto Firmino.


REZERWOWI:

Lucas Leiva - 6,5 - Zastąpił Joe Allena, aby przywrócić balans pomiędzy obroną a atakiem. Wykonał swoje zadanie z powodzeniem, a do znakomicie rozdawał długie podania, napędzające ataki Liverpoolu.


Christian Benteke - 6 - Wszedł za Philippe Coutinho. Koledzy wykorzystywali go głównie w roli target-mana, niestety z marnym skutkiem. Belg dopiero wrócił po kontuzji, w jego ruchach było widać ociężałość, mimo to dość dobrze manewrował pomiędzy obrońcami w polu karnym Rubinu. W 78. minucie miał okazję do strzelenia zwycięskiej bramki, ale niepotrzebnie wypuścił piłkę, tym samym tracąc nad nią kontrolę. Dwie minuty później celnie strzelił z trudnej pozycji, jednak futbolówka odbiła się od poprzeczki. Miejmy nadzieję, że były napastnik Aston Villi dojdzie do siebie jak najszybciej - zwłaszcza, że zdrowie Daniela Sturridge'a znowu stoi pod znakiem zapytania.


Roberto Firmino - BEZ OCENY - Zmienił Divocka Origiego. Wniósł do gry the Reds nieco ożywienia w końcówce meczu.

Autor: PiotrekB Dodano: 24.10.2015

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON