21.11.2015 Manchester City 1:4 Liverpool

Jeśli miałbym wskazać jedną piosenkę, która może oddać postawę the Reds na Etihad Stadium, byłby to utwór „Fearless” grupy Pink Floyd (szczególnie, że w jego tle słychać naszych kibiców śpiewających klubowy hymn). Klopp świetnie nastroił przed meczem taktyczny fortepian. A jak na nim zagrali sami zawodnicy?

WYJŚCIOWA XI:

Simon Mignolet – 7,5

Dobry występ, chociaż mógł się spodziewać większego zagrożenia pod własną bramką ze strony gospodarzy. Przy golu Kuna nie miał szans. Na wyróżnienie zasługuje natomiast jego świetne wyczucie – w sytuacji, w której prostopadłym podaniem do Sterlinga popisał się Milner. Najpierw dobrze wyszedł z bramki, by następnie obronić strzał Agüero, zamieniając asekurację Lovrena w pokaz powietrznej choreografii – niestety axel Chorwata pozostawia sporo do życzenia. Do odnotowania także wybronione uderzenie Delpha.


Nathaniel Clyne – 7

Zaczął nerwowo, ale w przekroju całego meczu poradził sobie całkiem nieźle. Na mały minus – odróżniający jego notę od Moreno – kiepskie przyjęcie i podanie, po którym błąd pod presją popełnił Słowak, co następnie doprowadziło do straty bramki tuż przed przerwą. Jednak trzeba mu oddać, że nie dawał się rozwijać żadnemu graczowi City, który znalazł się w jego strefie. Niesamowicie zwrotny i zaangażowany w każdym aspekcie gry. Do poprawy jedynie podejmowanie decyzji w rozegraniu.


Martin Škrtel – 8,5

Rewelacyjnie zagrał w obronie. Świetnie radził sobie zarówno z Argentyńczykiem jak i niedawnym klubowym kolegą. Wspomniane kiepskie wybicie jest niczym w porównaniu do ogromu pracy jaką wykonał na Etihad Stadium. Wybaczę nawet mizerną statystykę celnych podań (50%, chociaż widać, że cały zespół skupiał się na szybkich i ryzykownych zagraniach), ponieważ był to jego najlepszy mecz w trwającej kampanii. Na koniec w efektownym stylu dołożył bramkę, która sprawiła, że nawet cieszyłem się z niewykorzystanej okazji Benteke.


Dejan Lovren – 7,5

Robił co w jego mocy, by wypełnić lukę po Sakho. Kamień z serca mi spadł, gdy nerwowe wybicie Chorwata z drugiej połowy nie zamieniło się w kolejny „dzień konia”. Gdzie przez słowo „dzień” rozumiemy jako piątek trzynastego, a określenie „koń” jako Łyska – ślepego wierzchowca z opowiadania Gustawa Morcinka. Jednak poza drobnymi nerwowymi momentami zagrał bardzo solidnie. Zaliczył sporo odbiorów, przejęć i wybić. Równie dobry, co w meczu z Rubinem, co można już nazwać zalążkiem stabilności i przewidywalności, a to już coś.


Alberto Moreno – 7,5

Podobnie jak Clyne – nieźle poradził sobie z zabezpieczeniem flanki (zresztą statystyki ma niemal identyczne z tymi Anglika). Nawet stworzył okazję bramkową Lovrenowi po rzucie rożnym. Potrafił też w odpowiednim momencie podłączyć się do akcji ofensywnych.


Lucas Leiva – 7,5

Żółta kartka nie pozwoliła mu odważniej zaatakować Agüero, który następnie trafił do naszej siatki i do tego wyklucza go z gry ze Swansea. Ale wykonał swoją robotę i pozwolił Canowi rozwinąć skrzydła w ofensywie. Jak zwykle jego skuteczność mocno jest uzależniona od rodzaju ataku przeciwnika. Przy stratach czy szybkich akcjach niewiele więcej wnosi niż przerwanie ich faulem. Jednak to już zupełnie inna historia…


Emre Can – 8

Idealnie wpisał się w grę Brazylijczyków. Zagranie Niemca piętą do Coutinho przy trzeciej bramce jest na to najlepszym dowodem. Dobrze poruszał się z piłką i nie odstawał kondycyjnie. Po męsku zniósł błędną decyzję arbitra o przyznaniu żółtej kartki za niezłe wygarnięcie piłki Fernandinho. Widać, że dobrze się czuje przy mobilniejszej grze całej drużyny w ofensywie.


James Milner – 7

Pokazał się z dobrej strony szczególnie w defensywie, gdzie jak zwykle przeszkadzał przeciwnikowi w rozegraniu na wszelkie możliwe sposoby. Dzięki temu zaliczył najwięcej odbiorów ze wszystkich graczy na boisku. Jego ambitną postawę nieźle oddaje wybite w ostatniej chwili dośrodkowanie De Bruyne’a. Jednak widać, że próba wyćwiczenia bilokacji ma swoją cenę. A jest nią popełnianie większych lub mniejszych błędów przy nawet prostych elementach gry. Większym z pewnością było podanie do tyłu, które Sterling, bez przytomnej reakcji Mignoleta, mógł zamienić na bramkę.


Adam Lallana – 8

Kolejny gracz, który zaliczył jeden z najlepszych występów w tym sezonie, jak nie w ogóle. Nie był tak konkretny jak Brazylijczycy, ale nie musiał taki być. Jego umiejętność do gry kombinacyjnej i przegląd pola (jak np. przy podaniu do Milnera czy przepuszczeniu piłki do Firmino) oraz pressing, wystarczą do wyciśnięcia potencjału z naszej ofensywy. Niewiele po nim oczekiwano, a jednak sprawia wrażenie gracza idealnie wpisującego się w oczekiwania Kloppa. Powrót Sturridge’a niestety może zniszczyć szansę na idealną nazwę nowego trio „LFC”.


Phillipe Coutinho – 9 GRACZ MECZU

„Magik” znowu wyczarował koszmarny wieczór graczom City. Najpierw wykonał kluczowy odbiór przy samobójczym trafieniu Mangali, później strzelił gola po podaniu Firmino, by następnie odwdzięczyć się asystą Brazylijczykowi. Nie do zatrzymania, pomocny w pressingu i posiadający futsalowy techniczny geniusz. Bierni i powolni obrońcy gospodarzy nie mieli z nim szans. Doznał lekkiego urazu i został prewencyjnie zmieniony w 68. minucie przez Ibe’a.


Roberto Firmino – 9

Jak to zwykle z wyborami „Gracza meczu” bywa, przy dwóch graczach na podobnym poziomie – każdy wybór jest rażąco niesprawiedliwy. W końcu Brazylijczyk bezpośrednio przyczynił się do błędu Francuza, popisał się piękniejszą asystą i również strzelił bramkę. W dodatku był osią każdej akcji ofensywnej the Reds. Bez żadnych przeszkód mógłbym stwierdzić, że był lepszy, gdyby nie ta wołająca o pomstę do sąsiadów skuteczność. Mimo, że dosyć istotne jest w ilu sytuacjach bramkowych się znalazł to powinien zanotować chociaż o to jedno trafienie więcej. Nie zmienia to faktu, że pokazał oprócz umiejętności, niesamowicie mocną psychikę, chociażby gdy zabawił się z Demichelisem czy nie przejmując się pressingiem gospodarzy spokojnie rozegrał piłkę z własnego pola karnego. Zaczyna powoli wyglądać jak alternatywna wersja Suáreza, której inteligencja przerasta szaleństwo.


REZERWOWI:

Jordon Ibe – 6,5

Nieźle się sprawdził jako zmiennik. Zagrał żywiołowo, ale z głową, co udowodnił wyprowadzając Belga na sytuację sam na sam.


Christian Benteke – 6

Zastąpił Firmino na ostatni kwadrans i dał się poznać w dwóch sytuacjach. Pierwszą można określić mianem „Dead Ben walking”, czyli koncertowe zaprzepaszczenie szansy na czwartego gola. Druga to zbicie piłki do Škrtela, po której ten zdobył bramkę. Wychodzi na zero.


Kolo Touré – Brak oceny

Wszedł na koniec, żeby przeszkodzić graczom City w rozegraniu akcji ofensywnych.

Autor: Raf Dodano: 22.11.2015

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON