02.12.2015 Southampton 1:6 Liverpool

Jürgen Klopp nie dotrzymał słowa z rock and rollem w spotkaniu z Southampton, bowiem gracze Liverpoolu dali bardziej pokaz mieszanki dubstepu, heavy metalu i epickiej muzyki klasycznej. Czas więc ocenić w jak wysokiej skali zaśpiewali na St Mary’s Stadium.

WYJŚCIOWA XI:

Ádám Bogdán – 6,5
Trudno się w jego przypadku do czegokolwiek przyczepić. Niewiele mógł wnieść przy straconej bramce i jeszcze mniej w pozostałej części meczu, gdy właściwie nie miał nic do roboty. Przynajmniej mógł się rozsiąść w fotelu, zapiąć pasy i z uprzywilejowanej pozycji obserwować to wspaniałe widowisko.


Connor Randall – 6,5
Początek miał tragiczny, ale widać było, że piłkarze Świętych doskonale wiedzieli kto w zespole the Reds jest młodym, które odłączyło się od stada. Tadić nie miał litości, niewiele też przy straconej bramce pomogło wsparcie Cana. Później jeszcze żółta kartka. Do tego skupił się przez pierwsze 25 minut na samych zagraniach do tyłu. Ale wraz z odzyskiwaniem kontroli przez Liverpool, sam zaczął przywracać swoją pewność siebie. Może bez błysku, ale plus za charakter i powrót do żywych po nieciekawym początku.


Martin Škrtel – 7
Wytrzymał ciśnienie przez pierwsze minuty, gdzie nieustannie byliśmy nękani kolejnymi wrzutkami Southampton i utrzymał koncentrację w drugiej połowie, kiedy Święci starali się bardziej zaryzykować w ataku. Spełnił swoje zadanie, ale z obowiązków wyręczyli go częściowo piłkarze w środku pola i w ofensywie.


Dejan Lovren – 7
Minimalnie bardziej widoczny od Słowaka, co nie zmienia faktu, że w plebiscycie na najniebezpieczniejszy zawód świata zapewne znajdowałby się pomiędzy testerem materacy a kwiaciarką.


Alberto Moreno – 8
Może zawinił przy golu Mané, ale co tam, to był kolejny bardzo dobry mecz Hiszpana. Oprócz 90 procent wkładu w trzeciego gola Czerwonych przy swoim piekielnym strzale, zaliczył również asystę po dośrodkowaniu do Jordona Ibe’a. Grał agresywnie, zdecydowanie lepiej zabezpieczył drugą flankę od mniej doświadczonego kolegi i potwierdził, że wreszcie posiadamy piłkarzy z krwi i kości zarówno na prawej jak i lewej stronie obrony.


Lucas Leiva – 7
Chociaż Brazylijczyk potrafi częściowo nadrabiać swoje naturalne braki dzięki dobrej grze w odbiorze i mądremu rozegraniu, tym razem nieco za często urywali mu się rywale. Później wrócił na swój stały poziom, ale przez początkowy chaos i późniejszy pogrom miał mniejszy wpływ na wydarzenia na boisku niż zwykle.


Emre Can – 8
Podobnie jak Moreno płynie na fali swojej wysokiej formy. Mimo iż kompletnie się pogubił przy dośrodkowaniu Bertranda i odpowiadał za nerwówkę w naszej grze na starcie, po kosmicznym podaniu do Daniela Sturridge’a, które Anglik musiał zamienić na gola, z minuty na minutę stawał się coraz konkretniejszy. Można powiedzieć, że ten występ charakteryzowała podobna zależność, co w meczu ze Swansea, gdzie na początku nie mógł się odnaleźć, by później stać się liderem drugiej linii, chociaż tym razem został przesunięty na bardziej naturalną dla siebie pozycję.


Joe Allen– 8
W końcu nasz najlepszy specjalista od podróży międzywymiarowych w każde miejsce, które nie jest akurat stadionem, na którym grają the Reds, postanowił nie znikać tylko grać. Do tego to kolejny po Niemcu ancymonek, który swoim pięknym podaniem odmienił mecz. Walijczyk w tym spotkaniu z bezpłciowego holding midfieldera nagle zmienił się w piłkarza świetnie odnajdującego się w elastycznej formacji oraz uzupełniającego Cana i Lucasa. Pomocny wszędzie i w każdym aspekcie. Mam nadzieję, że nie pozbędzie się tej rzeczy, która umiejscowiona jest na brodzie i w zasadzie wygląda jak broda, ale w rzeczywistości jest magicznym artefaktem dającym plus dziesięć do wpływu na boiskowe wydarzenia.


Adam Lallana – 7,5
Będę monotematyczny – początek niemrawy, ale później… Tak, później było znacznie lepiej. Przede wszystkim zaimponował tym, ile sił włożył w to widowisko. Miał być łącznikiem między trójką pomocników a dwoma napastnikami i wywiązał się z tego zadania przyzwoicie. Idealnie wpisał się w sporą wymienność pozycji w ofensywie i drugiej linii, dobrze się poruszał zarówno z piłką jak i bez niej. Miał zdecydowanie więcej zadań na boisku niż w takim meczu z City, co było widoczne chociażby w jego tytanicznej pracy w defensywie. Anglik bezsprzecznie zaczyna być stałym i pewnym punktem taktycznych roszad Kloppa.


Daniel Sturridge– 9 GRACZ MECZU
Ależ ten los mi rzuca ostatnio kłody pod nogi. Znowu dwóch zawodników z genialnymi występami na koncie. Stawiam jednak na Anglika. Dlaczego? Podobnie jak Origi rewelacyjnie wkomponował się w zamysł taktyczny menedżera. Podobnie jak Belg był do bólu skuteczny. Pierwsza połowa należała do niego, druga do młodszego kolegi. Co ich w takim razie różni? To właśnie Anglik zmienił oblicze tego pojedynku w jednej chwili wyprowadzając Liverpool z dołka. Pierwszy gol pokazał, że nawet przy złym przyjęciu potrafi strzelić z każdej pozycji. Drugi z kolei, że błyskawicznie się uczy na błędach i zamiast kombinować po prostu huknął na bramkę. Nie tylko zmienił przebieg meczu, ale i dał przedsmak tego, dlaczego nie warto go skreślać.


Divock Origi– 9
Hattrick mówi więcej niż tysiąc słów. Nareszcie Belg pokazał, że jest w stanie zmienić swoje miejsce w klubowej hierarchii. Grał świetnie zarówno w parze ze Sturridge’em, jak i Ibe’em. Imponował w każdym sektorze boiska w jakim się akurat znalazł (chociażby w sytuacji, w której pociągnął akcję na skrzydle i dośrodkował do Lallany czy przy kluczowym podaniu piętą do Moreno, po którego dośrodkowaniu trafienie zanotował Jordon). Drugi gol był niemalże idealny, tak jak zresztą cały jego występ.


REZERWOWI:

Jordon Ibe – 8
Nie możesz więcej wymagać od rezerwowego niż zanotowanie pięknej asysty i zdobycie rewelacyjnej bramki. Po prostu nie możesz.


Jordan Henderson – 6,5
Zastąpił Allena i spisał się przyzwoicie.


Brad Smith – 7
To dośrodkowanie, po którym Origi strzelił swojego trzeciego gola było naprawdę czymś niezwykłym. Koeman zaryzykował ze zmianą taktyki i Smith był kolejnym graczem, który bezwzględnie ją wykorzystał.

Autor: Raf Dodano: 04.12.2015

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON