06.12.15 Newcastle 2:0 Liverpool

Liverpoolowi nie udało się zdobyć ani jednego punktu na stadionie Newcastle. Mimo emocjonujących ostatnich minut spotkania i prawidłowo zdobytego gola, który jednak nie został uznany, podopieczni niemieckiego szkoleniowca nie byli w stanie odmienić losów meczu.

Simon Mignolet: 5,5/10
Trudno winić go za cokolwiek w tym meczu. Generalnie rzecz ujmując, nie zawinił ani przy pierwszej ani przy drugiej bramce przy której niemal wyciągnął piłkę piłkarzowi Srok. Umiejętnie dyrygował grą, szybko wznawiał grę zazwyczaj celnie adresując piłkę. Po tak specyficznym meczu jak ten z Newcastle, trudno powiedzieć o jego występie cokolwiek więcej.

Nathaniel Clyne 6/10
Przyzwyczaił nas do spotkań rozgrywanych na wysokim "C" i trzeba mu oddać, że na tle kolegów z bloku defensywnego wypadł poprawnie. Podłączał się do akcji ofensywnych i bez wątpienia był jednym z aktywniejszych zawodników wcielających się co jakiś czas w rolę skrzydłowego. Brakowało spokoju, wykończenia i wsparcia od kolegów z drugiej linii. Ale to już nie jego wina.

Martin Škrtel: 4.5/10
To po jego niefortunnej interwencji Newcastle zdobyło pierwszą bramkę. Mimo, że interwencja Skrtela w linii prostej wynikała z nieco spóźnionego Dejana Lovrena, to kontakt piłki z jego kolanem zmylił Mignoleta i otworzył wynik meczu. Ostatnie chwile spotkania spędził w ofensywie, kilkakrotnie wygrywając pojedynki główkowe, usiłując zgrać futbolówkę do Sturridge'a lub Origiego. Niestety, sztuka ta nie udała się.

Dejan Lovren: 6,5/10
Prezentował się nieźle,umiejętnie rozprowadzając piłkę zarówno między kolegami z defensywy jak i długimi crossami granymi na Benteke. Zazwyczaj obecny duchem i ciałem, pod batutą Kloppa ewidentnie odżył, wnosząc do drużyny nieco jakości, umiejętnie przeplatanej nicią porozumienia z Moreno i Lucasem Leivą. Oddał jeden celny strzał na bramkę Newcastle, jednak znikoma siła uderzenia sprawiła, że bramkarz Srok nawet nie zmęczył się podczas wyłapywania futbolówki.

Alberto Moreno: 7/10, MOTM
Rwał, raz za razem pokazywał się na lewej flance, usiłując rozegrać ciekawą akcję z klepki czy to z Milnerem czy z Firmino, którzy jednak tego dnia nie podzielali entuzjazmu Hiszpana. Błysnął pięknym golem z którego okradł go sędzia, mamy już bowiem stuprocentową pewność że spalonego nie było. W ostatniej akcji meczu nie przerwał kontry Newcastle, które kilkanaście sekund później cieszyło się z pieczętującego zwycięstwo gola numer dwa. Mimo wszystko, to właśnie Moreno jako jeden z niewielu graczy obecnych na murawie starał się być tym, który weźmie na siebie ciężar konstruowania akcji.


Zapamiętam z tego meczu kilka jego głupich fauli, garść dokładnych podań i złe ustawienie się przy akcji na 2-0. Trzeba jednak nadmienić, że błędy Leivy nie wynikały w sporej większości z jego winy a raczej z braku chemii między nim, Allenem i do bólu przewidywalnym tego dnia Jamesem Milnerem. W pierwszej połowie radził sobie poprawnie.


Niczym najsłabsze ogniwo w jedenastoosobowym łańcuchu Liverpoolu, pękł szybko. Nie ukrywam, że to właśnie w walecznym Angliku upatrywałem szans na zmianę nudnego widowiska. Starał się zrobić cokolwiek, zmieniał strony, to wrzucał piłkę w pole karne, to zaś ją głupio tracił, nie czytając gry. Bez dwóch zdań, był to jednak jeden ze słabszych występów Milnera w koszulce The Reds i do tego momentu nie wiem, jakim cudem uchował się na placu gry w drugiej połowie.

Jordon Ibe: 4/10
Jeździec bez głowy. Naiwnie myślał że sam przedrybluje całą obronę Newcastle, podbije piłkę kolanem i strzeli z przewrotki aż piłka rozerwie siatkę. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Nie umiał wpłynąć na losy widowiska, zagrywał niecelnie i niechlujnie, zupełnie jakby ktoś przed wyjściem z tunelu powiedział mu, że w tym roku odwołano święta. Mecz do zapomnienia.

Roberto Firmino: 4/10
Zagubiony w sercu Newcastle. Niby pokazywał się do gry, niby chciał robić dym, jednak jego gra z sobie znanych względów była dla defensywy Srok niczym otwarta księga. Jeśli już udawało mu się przedostać pod pole karne to kiksował niemiłosiernie, dokonując złych wyborów. Widać było, że zupełnie nie odnajduje się, gdy obok niego nie biega Coutinho czy Lallana a jego opuszczona głowa w chwili gdy schodził z boiska to chyba najlepsze podsumowanie występu.

Joe Allen: 4.5/10
"Walijski Pirlo" nie pokazał wiele. Ze względu na swoje warunki fizyczne, przegrywał wiele starć z graczami Newcastle a na pozycji defensywnego pomocnika najzwyczajniej w świecie utrudniał życie zwłaszcza Lucasowi, który przez sporą część meczu musiał go niańczyć. Mimo wszystko, w drugiej połowie zapragnął wpłynąć na grę kolegów. Z żalem należy odnotować że poza kilkoma klepkami z Moreno, jego planu nie udało się zrealizować.

Christian Benteke: 4/10
Osamotniony, odizolowany, spóźniony, niedokładny, genialny w zgrywaniu piłki głową z czego jednak żaden z kolegów nie był w stanie zrobić najmniejszego użytku. Zmieniony przez Sturridge'a który w ciągu niespełna pół godziny jakie spędził na placu gry zrobił odrobinę więcej rzeczy, jakich wymagamy od napastnika, mianowicie oddał strzał na bramkę. Niecelny, ale chociaż powędrował do statystyk. Belg tego nie zrobił.


Rezerwowi:

Adam Lallana: 6/10
Nie miał z kim grać. Usiłował gonić stracony czas jednak w chwili gdy pojawił się na murawie, stał tam już zaparkowany czarno-biały autobus.

Divock Origi: 6/10, wyjściowa
Kilka razy widziany z przodu. Wyjściowa.

Daniel Sturridge: 6/10, wyjściowa
Nie czuł gry ale ewidentnie ma w sobie to "coś", co da nam w tym sezonie jeszcze wiele radości. Odniosłem takie wrażenie że był jednym z nielicznych graczy The Reds, których w tym meczu realnie obawiali się gracze Srok.

Autor: Kinio25 Dodano: 07.12.2015

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON