02.01.2016 West Ham 2:0 Liverpool

Liverpool zaczął 2016. rok od mizernego występu na Upton Park przeciwko West Hamowi. Zespół Kloppa uległ Londyńczykom po podobnych bramkach głową Antonio i Carrolla. Młoty dzięki zwycięstwu wyprzedziły the Reds w tabeli Premier League.

WYJŚCIOWA XI

Simon Mignolet 7,5 - Tylko dzięki niemu przegraliśmy "jedynie" dwoma bramkami. Przy golach bez większych szans. Dośrodkowania poza jego zasięgiem a uderzenia mocne i precyzyjne. Udało mu się natomiast zatrzymać później Carrolla, dwukrotnie, jak również strzały z dystansu Noble'a i Kouyate.

Alberto Moreno 4 - Nawet jeśli najpierw był faulowany to nie stanowi to wytłumaczenia, dlaczego nie włożył żadnego wysiłku w zablokowanie dośrodkowania przy pierwszej bramce. Żeby było śmieszniej nie lepiej zachował się też przy drugiej. Jeżeli mierzysz się z zespołem silnym w powietrzu dobrą metodą jest zatrzymywanie wrzutek. Nogami, nie wzrokiem. W ofensywie bez wyraźnego udziału, ponieważ znowu jego podania w pole karne są raczej przypadkowe a nie mierzone. Na plus zaliczyć należy zablokowanie gracza WHU wślizgiem w polu karnym, chociaż i tutaj wcześniej nie popisał się złamaniem linii spalonego.

Mamadou Sakho 5 - Niewidoczny. Może to dobrze, jeśli pamięta się o jego ostatnich "elektrycznych" problemach z piłką przy nodze. Uniknął wpadek, ale skałą też nie był. Andy Carroll sprawił mu kilka problemów w powietrzu.

Dejan Lovren 5 - Bardziej widoczny z pary środkowych obrońców. Miał więcej zdecydowania i potrafił odbierać piłkę, wyprzedzając graczy Bilica. To byłby całkiem dobry występ, ale jego zachowanie przy drugiej bramce było beznadziejne. Dwukrotnie zerkał w prawo, gdzie Clyne'a czekała walka z dwoma większymi i rozpędzonymi rywalami. Zamiast ruszyć w jego stronę z pomocą został w punkcie, gdzie nie było żadnego zagrożenia.

Nathaniel Clyne 4 - Ciężko go nie bronić. Miał marne szanse wygrać pojedynki główkowe przy obu bramkach, ale piłkarze WHU uderzali z taką swobodą jakby go tam wcale nie było. Też przepuszczał swoją flanką dośrodkowania jak kolega po lewej stronie, chociaż goli z tego nie było. W rozegraniu piłki zbyt łatwo decydował się na pozbycie się jej wysokim wybiciem. Na plus zablokowanie niebezpiecznego strzału Cresswella z wnętrza pola karnego.

Emre Can 8GRACZ MECZU - Jedyny piłkarz na boisku w białym stroju. Zupełnie inny poziom. Odbierał piłki, podawał celnie, nawet był najbliżej zdobycia bramki przy uderzeniu w poprzeczkę z dystansu. W środku pod nieobecność Hendersona osamotniony. Pracował za dwóch a może nawet pięciu, bo nie tylko musiał nadrabiać za Lucasa defensywne zadania, ale jeszcze zmuszony był wspomóc trio ofensywnych pomocników.

Lucas Leiva 3 - Lucas "Spóźniony" Leiva był jednym z ojców sukcesu drużyny Bilica. Biernie obserwował z kilku metrów jak przeciwnik robi zamach do asysty przy otwierającym golu. Faule, stracone piłki i to na własnej połowie. Fizycznie walka z WHU go przerosła. Zaskakująco dużo czasu spędzał natomiast w polu karnym gospodarzy, oddał nawet porządny strzał głową, który Noble wybił z linii. Niestety brak Hendersona był bardzo widoczny.

Philippe Coutinho 4 - Kilka dobrych zagrań nie przyćmi miliona złych, ale zacznijmy od pozytywów. Oddał mocny strzał w zatłoczone pole karne, który trafił Carrolla w brzuch. Raz sprytnie wdarł się zwodem w pole karne, ale za daleko wybił sobie piłkę i powstrzymał go Adrian. Zagrał świetną piłkę Allenowi. Tylko, że ciekawie było tylko momentami. Poza tym straty, nieudane dryblingi i o zgrozo firmowe już strzały z dystansu. Długo przygotowywane, pozbawione elementu zaskoczenia, w większości niecelne, rzadko skuteczne strzały.

Roberto Firmino 4 - Niewiele lepszego można napisać o kolejnym Brazylijczyku. Ten również miał kilka przebłysków. Wyprowadził Benteke niemal sam na sam dobrym podaniem z głębi pola. Wyłożył piłkę Canowi przy jego uderzeniu w poprzeczkę. Sam miał szansę dobić piłkę po zamieszaniu w polu karnym, ale tylko wpakował ją w koszyczek Adriana. Niestety większość jego meczu to rozczarowanie.

Jordon Ibe 4 - Ofensywne trio rozczarowań zamyka młody Anglik, który dwa czy trzy razy zagrał coś ciekawego a poza tym powielał standardowe już błędy jak holowanie piłki, słabe dośrodkowania czy spowalnianie każdej akcji. Zaczął porządnie od strzału przy słupku. Inne próby były już mniej celne.

Christian Benteke 2 - Szukając w głębinach pamięci dobrego zagrania Belga można sobie powypalać synapsy. Okropne show piłkarza w meczu, w którym jego walory powinny być widoczne. WHU jest znane z siłowej gry, gdzie piłka większość czasu fruwa nad głowami piłkarzy a Benteke właśnie w takich okolicznościach miał zapewnić nam przewagę i dominację. Tymczasem Collins z łatwością schował go w swojej kieszeni. To nie był stracony mecz. Okazje były, ale napastnika już nie. Strzały Belga rozbawiały wyższe rzędy trybuny za bramką Adriana. Rzadko wygrywane główki nie cechowała żadna celność. W grze po ziemi było równie mizernie. Mógł wyjść sam na sam, ale zachował się jak to ma w zwyczaju w takich momentach ostatnio. Brak jedynki tłumaczyć można tym, że istnieje obawa, że nie był to jeszcze szczyt negatywnych możliwości naszego napastnika.

REZERWOWI

Adam Lallana 5 - Świetnie wykonał rzut wolny. Innym razem także dobrze wrzucał z rzutu rożnego. Niestety dorównał kolegom z przodu zaangażowaniem. Odpuszczał walkę o piłkę, potrafił podać prosto do rywala, odstawiał nogę. Mało inspirujące wejście.

Brad Smith 6,5 - Zmienił mizernego tego dnia Moreno i wniósł nieco świeżości na lewym skrzydle. Jako jedyny potrafił porządnie dośrodkować i jako młodzik, dla którego pewnie gra w barwach Liverpoolu jest wielkim osiągnięciem, nie miał problemów z walecznością.

Joe Allen brak 5 - Wszedł na końcówkę meczu i zdążył się "popisać" zepsutą szansą, kiedy z idealnego dośrodkowania bez krycia przestrzelił głową.

Autor: Hulus Dodano: 02.01.2016

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON