09.02.2016 West Ham 2:1 Liverpool (FA Cup)

Do czterech razy sztuka? Nie tym razem. Liverpool znów nie potrafił wygrać z West Hamem i to drużyna Slavena Bilicia po ponad dwugodzinnym boju mogła cieszyć się z awansu do kolejnej rundy FA Cup. Poniżej oceny za to spotkanie.

Simon Mignolet 6,5 - Dobrze spisał się przy obronie rzutu wolnego wykonywanego przez Payeta, a także przy natychmiastowej dobitce. Dwa razy wyszedł do długich, wysokich piłek i nie potrafił ich złapać, na szczęście za każdym razem udało się uniknąć przykrych konsekwencji. Mógłby popracować nad celnością wykopów, w meczu z WHU ten element zostawiał trochę do życzenia.



Jon Flanagan 6,5 - Warto pochwalić, że mimo niedawnego powrotu po kontuzji wytrzymał pełny wymiar czasowy tego spotkania, a w dogrywce nawet popisał się dobrym dośrodkowaniem do Sturridge’a, którego strzał piętką został zablokowany. Nieźle radził sobie w obronie, chociaż na pewno mógł zrobić więcej przy pierwszym straconym golu, gdzie pozwolił na za dużo zawodnikom gospodarzy.



Tiago Ilori 7,5 - Występ, którym potwierdził swoje duże możliwości. Bardzo mądra gra Portugalczyka, wprowadzał spokój w szeregi obronne, dobrze się ustawiał, dyrygował kolegami, zaliczył też cztery odbiory, trzy przechwyty i jedenaście wybić. Podejmował właściwe decyzje. Tylko jedno zastrzeżenie do jego gry – raz przy dośrodkowaniu z prawej strony dał się wyprzedzić Valencii i faulował go w polu karnym, czego nie zauważył arbiter.



Lucas Leiva 7,5 - Wygląda na to, że Brazylijczyk przez całe życie grał na niewłaściwej dla siebie pozycji. Zauważył to dopiero Klopp, który z 29-latka zrobił środkowego obrońcę. Lucas wyglądał, jakby spędził tam całe życie. Niepotrzebnie w ostatniej minucie meczu pracowały jego ręce przy pojedynku z Valencią. Z powtórek ciężko stwierdzić, czy faul był, ale widać, jak jego ręce robią ruch, który mógł odepchnąć Ekwadorczyka. Mimo to ogólny obraz jego gry jest jak najbardziej pozytywny, zaliczył kilka kluczowych interwencji jak choćby w drugiej części dogrywki blokując strzał szarżującego Valencii.



Brad Smith 5,5 - Kilka bardzo dobrych wejść ofensywnych, po których w polu karnym gospodarzy robiło się groźnie. Niestety w obronie był bardzo niepewnym punktem. Za łatwo dawał się ogrywać, a przy straconym golu kompletnie zapomniał o przypilnowaniu strzelca.



Kevin Stewart 7,5 – PIŁKARZ MECZU - Od odejścia Javiera Mascherano można było narzekać, że w klubie nie ma defensywnego pomocnika. Otóż jest. Kevin Stewart rozegrał kolejny bardzo dobry mecz, był dosłownie wszędzie, asekurował bocznych obrońców, przerywał ataki gospodarzy, zebrał wiele bezpańskich piłek. Jest inteligentny w rozegraniu, nie robi mu różnicy którą nogą wykonuje podanie, potrafi zagrać w tempo z pierwszej piłki lub znaleźć mocnym, ciętym podaniem ofensywnego pomocnika pokazującego się do gry. Czas na debiut w Premier League.



Pedro Chirivella 7 - Nie mogłem się nachwalić Brannagana po ostatnim meczu z Młotami, więc żal z powodu jego choroby, która poskutkowała absencją Hiszpana w meczu powtórkowym, był duży. Jednak jego rok młodszy rodak nie pozwolił długo rozpamiętywać tej straty, bo był dla niego dobrym zastępstwem. Na pierwszy rzut oka widać, że to produkt hiszpańskiej szkoły, którą opuścił w wieku 16 lat, przenosząc się do Liverpoolu. Dobre panowanie nad piłką, technika, spokój mimo pressingu rywala – to wszystko mogliśmy zobaczyć we wczorajszym meczu. Zszedł w dogrywce chwilę po tym jak po jednej z interwencji zaczęły łapać go skurcze. Do niego i Brannagana należy przyszłość.



Jordon Ibe 5,5 - Anglik musi szukać formy, bo to kolejny mecz, po którym można czuć niedosyt związany z jego grą. Zaledwie jeden strzał i jedno dośrodkowanie na 120 minut meczu, to zdecydowanie za mały wkład jak na skrzydłowego.



Joao Teixeira 6,5 - Udanie wyglądała jego współpraca z Coutinho, z którym dobrze rozumieli się na boisku. Sam miał też dogodną sytuację do zdobycia bramki, jednak jego strzał z pola karnego minął słupek. Zmieniony po godzinie gry.



Philippe Coutinho 7,5 - Trzy razy po jego rzutach rożnych do piłki dochodził Benteke. Brazylijczyk w pierwszej połowie przy kontrze Liverpoolu trafił w słupek, a później sam strzelił znakomitą bramkę z rzutu wolnego. Był to udany powrót po kontuzji. Dużo grał na jeden, dwa kontakty przyspieszając grę The Reds, dobrze wykorzystywał oskrzydlającego go Smitha oraz złapał wspólny język z Teixeirą. Wyzbył się irytującego holowania piłki i szukania za wszelką cenę strzału z dystansu, stawiając na szybkie rozegranie piłki, w czym jest najlepszy. O to chodzi.



Christian Benteke 5 - Momentami wyglądał nieźle, starał się robić ruchy za linie obrony, choć czasami zapominał, czym jest spalony. Sprytnie podał do Coutinho, gdy ten uderzył w słupek, a także wywalczył rzut wolny, który na bramkę zamienił reprezentant Canarinhos. Niestety marnował sytuacje na potęgę. Dziewięć strzałów, żadnej bramki. Aż trudno uwierzyć, że nic nie wykorzystał.



Rezerwowi:

Daniel Sturridge 7,5 - Pokazał klasę, w którą nikt nie wątpi. Świetne panowanie nad piłką, dobry drybling, utrapienie dla defensywy rywala. Powinien mieć asystę na koncie po tym, jak obsłużył podaniem Benteke, który wyszedł na sam na sam Randolphem.



Divock Origi 6,5 - Zajął miejsce na lewym skrzydle i w pamięci zapisze się akcja, gdy przy linii bocznej ograł dwóch rywali i dośrodkował do Benteke. Wyglądał całkiem nieźle.



James Milner - bez oceny - Wszedł na ostatnie dwadzieścia minut na zmęczonego rywala. Dużo biegał, jego energia w środku pola była przydatna.


Autor: Licznerek Dodano: 10.02.2016

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON