17.04.2016 Bournemouth 1:2 Liverpool

Bez kontuzji i z trzema punktami wrócili The Reds z wyprawy do Bournemouth, gdzie wygrali czternasty mecz w lidze w tym sezonie. Poniżej oceny za to spotkanie.

WYJŚCIOWA XI:

Danny Ward – 7,5 - Po tym jak ściągnięto go z udanego wypożyczenia do Aberdeen długo musiał czekać na występ między słupkami w bramce Liverpoolu. Debiut Walijczyka w Premier League był udany, jak sam mówi, do pełni szczęścia zabrakło tylko zachowania czystego konta. Grał bez kompleksów, odważnie, dobrze wyglądał na linii. Miał jedno nieudane wyjście do dośrodkowania po rzucie rożnym, gdzie został zablokowany przez tłum zawodników, a raz po jego wyjściu do dośrodkowania z gry został sfaulowany przez Ritchiego, czego nie zauważył sędzia. Po tym meczu wiemy, że nasz bramkarz numer dwa jest lepszy od swoich poprzedników, Bogdana i Jonesa.


Connor Randall - 6 - Czasami wydawał się być trochę nerwowy z piłką przy nodze, co przełożyło się na statystyki, był najmniej celnie podającym zawodnikiem z pola w tym meczu. Niczym nie zachwycił, nic nie zawalił. Na razie jego główny atut to pochodzenie i wiek.


Kolo Toure - 6 - Grywał już lepiej. Wczoraj wyglądał średnio, a na dodatek mógł sprokurować karnego, gdy zagraniem piłki ręką zatrzymał próbującego go minąć Grabbana. Zmieniony przez Sakho w trakcie drugiej połowy.


Lucas Leiva – 5,5 - Miał duże problemy z szybkością Joshuy Kinga, który kilka razy dał mu się we znaki. Duża część winy za straconą bramkę spada na niego, nie miał prawa w tej sytuacji dopuścić strzelca do tak komfortowej sytuacji. Na plus dobre rozgrywanie piłki od tyłu.


Brad Smith - 6 - Często podłączał się do akcji ofensywnych, zostawiając wyeksponowanego na ataki Lucasa, ale z jego szarż wiele nie wynikało. Sam także mógł sprokurować rzut karny, gdy przy przyjęciu piłki ta odbiła mu się od ręki.


Joe Allen - 8 - Klasowy występ. Strach pomyśleć, jak wyglądałby nasz środek pola bez niego. Zagrał na swojej optymalnej pozycji w środku pomocy w parze z defensywnym pomocnikiem. Jak zwykle odcisnął swoje piętno dobrym czytaniem gry w defensywie i jakościowymi podaniami. Po jednym z odbiorów wykreował Sturridge’owi stuprocentową szansę, po której Anglik trafił w słupek.



Kevin Stewart - 6 - Podobał mi się w swoich poprzednich meczach, w tym niespecjalnie. W obronie był solidny, ale już jeśli chodzi o grę do przodu to był to element, który u niego wczoraj kulał.


Sheyi Ojo - 7- Ma lekkość w poruszaniu się i luz z piłką przy nodze. Potrafi dryblować, o czym przekonali się Daniels i Gradel w jednej akcji, gdy minął ich jak tyczki i oddał zablokowany strzał. Często schodził ze skrzydła do środka, nie bał się brać gry na siebie, widać, że ma to coś.


Jordon Ibe - 7,5 - Występ, po którym Jordon znów może przyznawać się w mediach społecznościowych do tego, jaki klub piłkarski reprezentuje. Miał udział przy obu golach, grał mądrze i efektywnie.


Roberto Firmino - 7 - Porządny występ Brazylijczyka. Nie błyszczał, ale swoją robotę zrobił, a przy pierwszym golu popisał się zmysłem niczym rasowa dziewiątka.


Daniel Sturridge - 8 - PIŁKARZ MECZU - Szkoda, że mecz skończył z tylko jedną bramką na koncie, bo niewiele brakowało, by było ich więcej, na co Anglik swoją grą zasłużył. Jego strzał z piętki, który dobił później Firmino był wyjątkowo mocny. Drugi gol to jego znakomita główka. Później jeszcze dwa razy trafił w słupek, a na uznanie zasługuje sposób, w jaki poradził sobie z interweniującymi obrońcami w polu karnym przy drugim trafieniu w obramowanie. Sprawiał dużo kłopotów defensorom Wisienek dzięki dobrej technice, dryblingowi i właściwym poruszaniu się. Dobrze jest mieć go zdrowego.



REZERWOWI:
Mamadou Sakho - 6 - Zastąpił w trakcie drugiej połowy Toure i zaczął od falstartu, gdy dał się minąć Kingowi, ale później było ok.


Divock Origi - 6 - Zagrał niewiele ponad kwadrans, nie zaznaczył swojej obecności na boisku niczym szczególnym.


Adam Lallana - 7 - Zastąpił Ibe’a w 77. minucie i do maksimum wykorzystał swój czas spędzony na boisku. Dostrzegł Sturridge’a w polu karnym, po czym ten trafił w słupek, później zagrał do swojego rodaka dobrą prostopadłą piłkę, po czym Anglik też znalazł się w niezłej sytuacji strzeleckiej, a w ostatnich minutach dobrym ruchem bez piłki zbiegł do linii końcowej, gdzie otrzymał podanie od Ojo i posłał groźne podanie w pole karne i gdyby Origi wygrał walkę o pozycję z kryjącym go obrońcą, mielibyśmy trzecią bramkę na koncie.


Autor: Licznerek Dodano: 18.04.2016

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON