18.05.2016 Liverpool 1:3 Sevilla

Prezentujemy Państwu oceny redakcji LFC.pl za mecz z Sevillą. The Reds nie udało się spełnić marzeń kibiców o zwycięstwie w finale Ligi Europy, a spotkanie po dobrym początku szybko zamieniło się w koszmar. Mimo prowadzenia w pierwszej połowie po golu Daniela Sturridge'a Hiszpanie zdołali szybko odrobić stratę w drugiej części gry i ostatecznie pokonać Liverpool aż 1:3.

WYJŚCIOWA XI:

Simon Mignolet - 5,5 - W zachowaniu Belga widać było pewną nerwowość, która nie pomagała w spotkaniu o tak dużej randze. Przez pierwszą połowę miał niewiele do roboty, za to wystarczyło niecałe 20 sekund drugiej części spotkania, by zespół starcił czyste konto. Zarówno przy pierwszej jak i drugiej bramce Sevilli Mignolet był praktycznie bez szans, jednak przy trzeciej wydaje się, że mógł lepiej opanować piłkę. Przyszłość Simona w bramce The Reds nadal pozostaje niepewna, a klub intensywnie szuka nowego bramkarza.


Alberto Moreno - 4 - Na początku drugiej połowy został upokorzony przez Mariano, który w dziecinnie łatwy sposób okiwał Hiszpana, przedostał się pod bramkę Mignoleta i wypracował bramkę Gameiro. Moreno fatalnie sprawował się w obronie, wiele razy zachowywał się niepewnie, pozwalając przeciwnikom na zbyt wiele, natomiast w ataku nie potrafił wypracować niczego ciekawego. Klub definitywnie potrzebuje wzmocnienia na jego pozycji w letnim okienku transferowym.


Kolo Toure - GRACZ MECZU - 7 - Iworyjczyk zanotował znakomity wystep, jestem pewien, że w pamięci kibiców o tym finale zapisze się on na równi z widowiskową bramką Sturridge'a. Toure jako jedyny stanął na wysokości zadania, zarówno psychicznie jak i fizycznie, a przecież był najstarszym piłkarzem biorącym udział w tym spotkaniu. Kolo wykorzystał swoje ogromne doświadczenie do interwencji na najwyższym poziomie, najdobitniej było to widać, kiedy ofiarną interwencją powstrzymał Gameiro w groźnej sytuacji bramkowej, czy kiedy błyskawicznie dogonił uciekającego skrzydłem napastnika i pozbawił go piłki. Szkoda, że jego kontrakt kończy się po tym sezonie - Liverpool desperacko potrzebuje graczy o mentalności zwycięzców.


Dejan Lovren - 5,5 - Zaprezentował się o wiele gorzej od partnerującego mu Toure. Co prawda nie wszedl na ten poziom nerwowości, jak za słusznie minionych czasów, ale zdarzało mu się tradycyjnie odłączyć myślenie i podejmować nie najlepsze decyzje. W miarę upływu meczu stopniowo uciekała mu koncentracja, a zmęczenie brało górę. Na plus możemy zaliczyć mu całkiem ładną, choć słusznie nieuznaną bramkę strzeloną głową - Sturridge znajdował się wtedy na pozycji spalonej.


Nathaniel Clyne - 6 - Zapewniał Liverpoolowi "szerokość" na prawej flance posyłając wiele dośrodkowań w pole karne Sevilli. Niestety jego mocna aktywność fizyczna w pierwszej połowie meczu przyczyniła się do szybkiego opadnięcia sił w drugiej części spotkania, kiedy często nie nadążał za atakami rywala.


Emre Can - 6,5 - Przez pierwsze 45 minut Niemiec skutecznie dowodził drugą linię The Reds, biorąc na siebie dużą odpowiedzialność, niestety potem został przytłoczony przez pomocników Sewilli. Najbardziej przyczynił się do tego brak wsparcia kolegów, zwłaszcza partnerującego mu Jamesa Milnera, ale trzeba tu też docenić klasę Krychowiaka. Canowi bardzo brakowało większej kreatywności pod bramką rywala - jego decyzje w ofensywie były niezbyt przemyślane, a podania niecelne.


James Milner - 6 - Jak zwykle dał z siebie sporo zaangażowania ienergii, ale czy wykorzystał je właściwie? Jego wypady do przodu po raz kolejny sprawiły, że rywal wygrał bitwę o środek pola. Miejmy nadzieję, że z końcem tego sezonu eksperyment pod nazwą "Milner na środkowej pomocy" uznamy za zamknięty, były gracz City o wiele więcej pożytku przyniósłby wyżej, mogąc nękać drużyną przeciwną pressingem i posyłać swoje niezłe dośrodkowania w pole karne, w innym przypadku zdecydowanie brakuje mu dyscypliny taktycznej. Wejście Allena pokazało, że gra Liverpoolu w środku pola może wyglądać o wiele porządniej.


Philippe Coutinho - 4 - Wielu kibiców twierdzi, że Brazylijczyk nie potrafi wziąć na siebie odpowiedzialności w dużych meczach i mają ku temu powody. Mimo paru świetnych występów przeciwko rywalom z najwyższej półki (by wspomnieć spotkanie z Manchesterem City w pamiętnym wicemistrzowskim sezonie) Coutinho rzeczywiście ma z tym spory problem, to właśnie wahania formy nie pozwalają mu stać się prawdziwie topowym graczem. W finale z Sewillą były pomocnik Interu po prostu się rozpłynął - jego wpływ na grę ofensywną The Reds był mizerny. Zorganizowany pressing Hiszpanów wypychał go z akcji i skutecznie odbierał mu ochotę na jakąkolwiek aktywność. Nie udało mu się też odciążać flanki Moreno w obronie.


Roberto Firmino - 4 - Podobnie jak jego Brazylijski kolega Roberto zanotował bardzo anonimowy występ. Nie udało mu się właściwie wspomagać Sturridge'a (choć trzeba przyznać. że miał swój udział sytuacji prowadzącej do jego bramki.) ani stwarzać porzadnych sytuacji strzeleckich. Ciężar odpowiedzialności, który na nim ciążył okazał się zbyt duży, miejmy nadzieję, że w przyszłości będzie w stanie to przezwyciężyć i grać w zespole Kloppa pierwsze skrzypce.


Adam Lallana - 5 - Wprowadził do gry Liverpoolu dużo energii, ale nie był w stanie odcisnąć swojego piętna na przebiegu meczu. Wiele raził bezproduktywnością i złymi decyzjami. Na plus możemy zaliczyć mu niezłą pierwszą połowę, podczas której był jednym z najlepszych graczy Liverpoolu.


Daniel Sturridge - 7 - Zapisał na swoje konto przepiękną bramkę, która poderwała kibiców The Reds na całym świecie. Perfekcyjne uderzenie nie pozostawiło Sorii żadnych szans na obronę. Niestety w dalszej części spotkania przeważnie pozostawał osamotniony (bardzo przyczyniła się do tego nieobecnośc naszego brazylijskiego duetu), co zmuszało go do powrotów na własną połowę boiska. Anglik pokazał mentalność zwycięzcy, grał z pełnym zaangażowaniem, także podczas częstych powrotów do gry w obronie. Po wprowadzeniu na boisko Benteke i Origiego dosyć trudno było mu znaleźć z nimi wspólny język - zabrakło też odpowiedniego wsparcia ze strony pomocy.


REZERWOWI:

Joe Allen - 6 - Zastąpił Adama Lallanę w 73. minucie spotkania i pomógł uspokoić grę w środku pola, jednak jego pozytwny wpływ na zespół potrwał bardzo krótko.


Divock Origi - 5,5 - Wszedł w 69. minucie za Roberto Firmino, ale niestety nie wniósł do meczu niczego szczególnego. Niezbyt dobrze odnalazł sie w nowym systemie gry z Coutinho za plecami i Sturridgem przy sobie. Został ukarany żółtą kartką za zagranie łokciem.


Christian Benteke - bez oceny - Belg wszedł na ostatnie 10 minut spotkania, nie przynosząc drużynie Kloppa żadnego pożytku.

Autor: PiotrekB Dodano: 21.05.2016

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON