24.09.2016 Liverpool 5:1 Hull

Nie taki groźny tygrys jak go malują, szczególnie jak znajdzie się w centrum festiwalu strzeleckiego. Gracze the Reds w końcu udowodnili, że mogą pokazać swój ofensywny potencjał także z drużyną mniej zorientowaną na wymianę ciosów. Poniżej optymistycznie i sielankowo, czyli oceny za ten świetny mecz.

WYJŚCIOWA XI:

Loris Karius – 6
Premier League przywitało Niemca z otwartymi ramionami oraz zaprosiło na herbatę i ciastka. Niezwykle trudno o efektowną interwencję w spotkaniu, w którym twoi koledzy są w posiadaniu futbolówki przez 74% czasu gry, a przeciwnik oddaje jeden celny strzał. Na jego nieszczęście był to strzał nie do wyjęcia, który skończył się golem. Nawet statystyka podań pokazuje, że nie dało się tego meczu zepsuć – 19, wszystkie celne i w dodatku tylko jedno z nich było dłuższym zagraniem. Oby tak dalej… Nasi obrońcy pozwalali bramkarzowi na wypoczynek.


Nathaniel Clyne – 7,5
Przewidywalny w defensywie i nieprzewidywalny w ataku, czyli tak jak powinien grać boczny obrońca, chociaż tego popołudnia bliżej mu było do wahadłowego czy wręcz tradycyjnego skrzydłowego. Obok Firmino zaliczył najwięcej kluczowych podań (5), dołożył do tego również dwa odbiory i jeden przechwyt. Może mógł się nieco lepiej zachować w polu karnym przy straconym golu, ale ogólnie było bardzo w porządku w obronie. Grał bez zbędnego efekciarstwa, prostymi, ale skutecznymi środkami wspomagając ofensywę.


Joël Matip – 7,5
Nie miał wielu okazji do wykazania się w swoim fachu, ale zademonstrował inny swój atut – że całkiem nieźle potrafi podawać. W szczególności podobał mi się przerzut z pierwszej połowy do Milnera, co próbował po chwili skopiować Coutinho, jednak zrobił to znacznie gorzej. Jedna wygrana główka we własnym polu karnym i jedna wygrana w polu przeciwnika oraz brak bardziej znaczących błędów. Mimo swojego wzrostu z całą pewnością nie jest drugim Kyrgiakosem.


Ragnar Klavan – 7,5
Poza błędem z 23. minuty, gdzie pozwolił przechwycić piłkę blisko pola karnego przez Hernándeza, również pewny w swoich nielicznych – choć liczniejszych od kolegi z defensywy – interwencjach. Dobrze w powietrzu, w porządku na ziemi, radzi sobie także przy rozegraniu. Może być porządną alternatywą dla Lovrena.


James Milner – 9
Już od początku było widać, że jest naładowany pozytywną energią, chociażby jak wygarnął w ostatniej chwili piłkę Hernándezowi czy skutecznie dryblował w ofensywie. Rozpoczął bramkową akcję Lallany, pewnie wykonał dwa rzuty karne. Podobnie jak Clyne, praktycznie nie opuszczał połowy przeciwnika, raz pomagając w presiingu, innym razem rozpoczynając rajd lewą stroną. Szkoda, że Lallana był taki genialny, bo zasłużył na miano MOTM.


Adam Lallana – 9 GRACZ MECZU
Trzeci otwierający gol Anglika w tym sezonie. Jest najlepszym efektem ubocznym eksperymentu drugiej linii Kloppa. Jego ruch bez piłki, czy to w pressingu, czy w wychodzeniu na pozycje jest bezkonkurencyjny. W centrum niemal każdej akcji ofensywnej, gol, asysty przy bramkach Coutinho i Mané – co tu dużo pisać, wybitny występ.


Jordan Henderson – 8
Jego odpowiedzialna rola w systemie Jürgena zaczyna mu coraz bardziej odpowiadać. Z 97-procentową skutecznością był najcelniej podającym zawodnikiem na boisku. Brał na siebie ciężar rozegrania i dyktowania tempa gry. Był także jednym z głównych architektów pressingu, który nie pozwalał piłkarzom Hull opuścić własnej połowy. Próbował szczęścia strzałami z dystansu, ale tym razem brakowało szczęścia do kolejnej bramki sezonu. Coraz lepiej radzi sobie ze sztuką dźwigania opaski kapitańskiej po wybitnym poprzedniku.


Georginio Wijnaldum – 8
Najbardziej podoba mi się w nim to, że ewidentnie ciągnie go na bramkę, ale potrafi powstrzymać swoje zapędy dla dobra zespołu i Lallany, który ma dzięki temu większe pole manewru w ofensywie. Podobnie jak Jordan, cały czas czaił się na przechwyt i doskok do przeciwnika. Szkoda nieco przegranej główki z początku drugiej odsłony, co ostatecznie doprowadziło do jedynego celnego strzału i gola przeciwnika. Jednak pokazał się z najlepszej możliwej strony – gracza pracowitego i inteligentnego. No i ten strzał z dystansu – Gini got a gun.


Sadio Mané – 8,5
Facet potrafi zaleźć za skórę obrońcom drużyny przeciwnej. Najpierw to po jego podaniu Philippe trafił w rękę El-Mohamadiego, co skończyło się dla niego czerwoną kartką i rzutem karnym. Później strzelił gola po szybkim obrocie z piłką, co pokazało jak jest zwrotny i nieprzewidywalny w ataku. Wykonał najwięcej skutecznych dryblingów w tym meczu (5), co daje pewność, że prawa strona będzie strefą mroku dla kolejnych rywali.


Roberto Firmino – 8
Być może nie zdobył bramki czy zaliczył asystę, ale był w centrum każdej akcji ofensywnej Liverpoolu. Ściągnął uwagę Daviesa, czym wypracował przestrzeń do strzału Lallanie. Rozpoczął również kontrę, w której podyktowana została pierwsza jedenastka. Centralne ogniwo ataku, w którym liczy się bardziej kolektyw i ciężka praca niż egoistyczne poszukiwanie kolejnych bramek, jak w przypadku Sturridge’a.


Philippe Coutinho – 8,5
Poza niewykorzystaną sytuacją z początku meczu, naprawdę trudno do czegoś się przyczepić w grze Brazylijczyka. Miał ogromny wpływ na grę kolegów i przebieg meczu. Asysta przy pierwszym golu, strzał, który właściwie ustawił mecz i błyskawiczna odpowiedź na trafienie rywala, które pozbawiło go złudzeń co do sensu dalszej walki o punkty.



REZERWOWI:

Daniel Sturridge – 6,5
Plus za wywalczonego karnego i poruszanie się z piłką.


Emre Can – 6
Zmienił Hendersona w 73. minucie. Niby miał trochę czasu na pokazanie się w tym meczu, ale tempo gry na tyle spadło, że niewiele już mógł do niego wnieść pożytecznego.


Marko Grujić – 6
Zmienił Coutinho w 73. minucie. I to by było na tyle w różnicy co do opisu gry Cana.

Autor: Raf Dodano: 25.09.2016

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON