1.10.2016 Swansea 1:2 Liverpool

W pierwszej i drugiej połowie zobaczyliśmy dwie różne drużyny Liverpoolu. Po przerwie na boisko wyszła niszczycielska wersja The Reds, która odrobiła straty, zapewniając czwarte ligowe zwycięstwo z rzędu. Poniżej oceny za mecz ze Swansea.

WYJŚCIOWA XI

Loris Karius – 5 - Rozegrał przeciętne spotkanie i nie wyglądał pewnie, choć tak naprawdę w niczym nie zawinił. Gdy kiepsko wybił piłkę prawą nogą przed siebie, ta i tak padła łupem naszych piłkarzy, którzy po chwili stracili ją pod naciskiem przeciwników. Raz wychodząc do dośrodkowania i zaliczając pusty przelot był nieprzepisowo potraktowany przez van der Hoorna, czego nie zasygnalizował sędzia. Na dwa razy łapał strzał Sigurdssona, ale jakie ma to znaczenie, skoro interwencja okazała się skuteczna? W doliczonym czasie gry początkowo wyszedł do dośrodkowania, po czym widząc, że nie ma szans dojścia do piłki, zatrzymał się, co też mogło wywołać konsternację widzów, ale raczej nie defensorów, którzy byli ustawieni do niego tyłem. Nie był to jego dzień.



James Milner – 7,5 - Prawdziwy specjalista od rzutów karnych. Na Euro 2016 byliśmy świadkami, że Łukasz Fabiański niemal zawsze rzuca się przed strzałem, czego prawdopodobnie świadom był Anglik, wykorzystując tę wiedzę. Był bardzo dobry w rozgrywaniu akcji. Zagrał aż dziewięć dośrodkowań, ale żadne z nich nie trafiło do kolegi z zespołu – nie zawsze z jego winy. Zanotował trzy odbiory i pięć przechwytów.



Joel Matip – 5,5 - Już na początku spotkania nie pokrył Bastona, który oddał niecelny strzał po dośrodkowaniu, a w samej końcówce spotkania przegrał pojedynek główkowy, a Swansea była o krok od wyrównania. Razem z Lovrenem grali już lepsze mecze.



Dejan Lovren – 5,5 - Podobnie jak Matip nie zachwycił. Przy straconym golu przegrał przebitkę z van der Hoornem, przy jednym z rzutów wolnych przegrał pojedynek główkowy z Bastonem.



Nathaniel Clyne – 6,5 - W pierwszej połowie był kiepski i znów maczał palce w straconej bramce przegrywając pojedynek główkowy, jednak na drugą połowę, podobnie jak cała drużyna, wyszedł odmieniony. Zapędzał się pod bramkę Swansea, oskrzydlając akcje, utrzymywał się przy piłce w trudnych sytuacjach.



Jordan Henderson – 8 - Wygląda na to, że na dobre odrodził się u Kloppa, choć początki na pozycji defensywnego pomocnika nie wyglądały obiecująco. Wykonał kawał świetnej roboty w defensywie, przerywając wiele ataków gospodarzy, a do tego popisał się bardzo dobrym dośrodkowaniem na głowę Firmino przy wyrównującym golu. Najczęściej pod grą, aż sto siedem kontaktów piłką.



Georginio Wijnaldum – 6 - Był mało widoczny, zazwyczaj wybierał najbezpieczniejsze zagrania. W drugiej połowie często zapędzał się do przodu, zostawiając rozegranie piłki Hendersonowi i Coutinho. Z jednego takiego wypadu zrodziła się ładna akcja z Coutinho, gdy zgrał mu piłkę na ścianę tuż przed szesnastym metrem, ale Brazylijczyk uderzył obok bramki.



Adam Lallana – 6 - Zszedł z kontuzją w pierwszej połowie. Do tego momentu cała drużyna spisywała się słabo.



Philippe Coutinho – 7,5 - Często rozgrywał w środku pola, oferując wiele jakości swoimi podaniami. Świetnie spisywał się też w pressingu, notując aż cztery odbiory.



Roberto Firmino – 8 – PIŁKARZ MECZU - W pierwszych czterdziestu pięciu minutach brakowało w jego zagraniach dokładności. Po przerwie na boisko wyszedł profesor, a jego współpraca z Coutinho i Mane była prawdziwą ucztą dla oczu. Precyzyjna główka, do której doszedł jak rasowy snajper i wywalczony rzut karny czynią z niego bohatera tego meczu.



Sadio Mane – 7,5 - Grający po jego stronie Naughton miał sporo problemów z dynamicznym Senegalczykiem. Napędzał sporo akcji prawą stroną, swoją ruchliwością i dobrą współpracą z partnerami tworzył spore zagrożenie pod bramką Fabiańskiego.



REZERWOWI

Daniel Sturridge – 5,5 - Dość szybko pojawił się na boisku, zmieniając kontuzjowanego Lallanę. Miał sporo pretensji do partnerów, nie zawsze słusznych, choć kilka razy mogli go lepiej obsłużyć. Samemu też mógł podejmować lepsze decyzje z piłką.



Divock Origi – bez oceny - Wraz z Canem przebywali na boisku z dziesięć minut. Oddał jeden strzał, który nie sprawił kłopotów Polakowi.



Emre Can – bez oceny - Jeden jego ofensywny wypad zakończony dośrodkowaniem mógł zakończyć się golem.


Autor: Licznerek Dodano: 03.10.2016

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON