16.04.2017 West Bromwich 0:1 Liverpool

Jako, że ostatnio spotykamy się z niesprawiedliwym zarzutem zbyt wielu wyskakujących reklam, prezentujemy Państwu oceny za mecz z West Bromwich Albion – bez żadnego lokowania produktów. A więc do rzeczy, może nie był to dzień, który emocjonowałby kibiców Liverpoolu równie mocno, co świąteczna cena fileta z indyka za 12,99 zł zamiast 17,99 zł za kg tylko dzisiaj, tylko w…

Simon Mignolet 8
Belg wskoczył ostatnio na poziom, który był oczekiwany przez cały sezon od podstawowego bramkarza Liverpoolu. W ogólnym rozrachunku nie miał wiele roboty. Jednak po pierwsze, jego interwencja w sytuacji sam na sam z Phillipsem była równie kluczowym momentem meczu, co bramka Firmino. Po drugie, znacznie lepiej zachowywał się w tłoku, co odebrało rywalom jedyny skuteczny sposób na wyrównanie. Dobrze wiedzieć, że z większą pewnością siebie, idzie w parze poprawa jego największych bolączek.



Nathaniel Clyne 6,5
Człowiek tak już się przyzwyczaił do jego solidnej postawy w obronie, że zaczyna oczekiwać więcej także w innych aspektach. Niestety, nie tym razem. Cztery przechwyty i dwa odbiory to u niego standard, gorzej z wymiernymi efektami gry w ofensywie.



Joël Matip 6,5
Popełnił błąd, który mógł nas kosztować stratę dwóch punktów, kiedy nieudolnie starał się odebrać piłkę Rondónowi, co umożliwiło Wenezuelczykowi na wykreowanie stuprocentowej szansy na bramkę. Nieco zniekształca to ogólny obraz występu reprezentanta Kamerunu. Obok Clyne’a nasz najskuteczniejszy w interwencjach obrońca i gracz, który najczęściej znajdował się przy piłce na boisku.



Dejan Lovren 6
Można powiedzieć, że zarówno pierwsza, jak i druga odsłona była w jego stylu. Pierwsza – pełna dekoncentracji i problemów w ustawianiu, druga – w której nieoczekiwanie urosła pewność siebie Chorwata. Nie zaliczył takiej wtopy, jak Matip, ale miał znacznie mniejszy wpływ na trzymanie w ryzach ofensywy West Bromwich. Stał się z biegiem sezonu bardziej przewidywalny w dłuższych fragmentach meczu, ale odnoszę wrażenie, że i bardziej bezpłciowy.



James Milner 6
Gdyby wziąć wszystkie opisy występów w defensywie Anglika w tym sezonie, wyszłaby następująca formuła: „dużo biega, szarpie, walczy, choć niewiele z tego wynika”. Gdyby wziąć z kolei wszystkie opisy w ofensywie, wyszłaby: „dużo biega, szarpie, walczy, choć niewiele z tego wynika”. Po wykonywanym przez niego stałym fragmencie padł zwycięski gol, ale bądźmy szczerzy – nie najlepiej go wykonał. Do tego koncertowo zmarnował setkę, wypracowaną przez Firmino. Co nie zmienia faktu, że przynajmniej nie schodzi poniżej pewnego poziomu, bo w końcu „dużo biega, szarpie, walczy, choć niewiele z tego wynika”.



Lucas Leiva 7,5
Brazylijczyk chce się godnie pożegnać z kibicami klubu, w którym gra niemal dziesięć lat. Wspólnie z Canem zadbali o trzymanie w ryzach środka pola. Jest jednym z najlepszych specjalistów od odbiorów w drużynie, ale zwykle tego elementu rzemiosła nie potrafił połączyć z bardziej przemyślanymi taktycznymi wyborami, za co po części odpowiadają również jego kondycja i zwrotność. Tym razem naprawdę ciężko by było się do niego przyczepić. No i zmienił tradycyjnie za krótko rozegrany stały fragment Milnera w sprytne, wypracowane godzinami, specjalnie przygotowanego na West Bromwich treningu, zagranie.



Emre Can 7,5
Niemiec miał rację ze swoim agentem, że przeciągnęli rozmowy o kontrakcie, bo wrócił do swojej najlepszej wersji eksportowej. Konkretny box-to-box w każdym aspekcie gry – agresywny, mocno trzymający się na nogach, do tego świetnie prezentujący się w powietrzu i starający się pokazywać Brazylijczykom w ofensywie. Gdyby Gini był w nastroju do bardziej kreatywnej gry, Can idealnie uzupełniłby się w środku z Holendrem, szczególnie, że kondycyjnie trzymał się nieźle także Lucas. Zrobił, co mógł żeby the Reds nie odstawali fizycznie od przeciwnika, jednak na jego najlepszą wersję musimy poczekać do bardziej otwartego spotkania.



Georginio Wijnaldum 6,5
Dosyć niepozorny występ, jak na ostatnie standardy Holendra. Miał o ok. 30 kontaktów z piłką mniej od swoich kolegów z drugiej linii. Po przerwie, im dalej w las, tym wrzucał coraz wyższy bieg, ale przez pobudkę rywala, było już nieco za późno na stworzenie bardziej długofalowego zagrożenia.



Roberto Firmino 8,5 GRACZ MECZU
Był dzisiaj na zupełnie innym poziomie od reszty na murawie. Jedna bramka – choć wygrała Czerwonym mecz, to nieco zbyt skromna nagroda za wysiłek włożony przez Brazylijczyka. Pięć wykreowanych szans, w tym złota okazja Milnera oraz kilka akcji potwierdzających telepatyczną więź z Coutinho, wypracowaną dzięki godzinom wspólnych medytacji na szczycie wieży Radio City. W takiej formie, oprócz swojego olbrzymiego wkładu w realizację koncepcji kontrpressingu, może być kluczem sięgnięcia po miejsce premiujące grą w Lidze Mistrzów.



Philippe Coutinho 7
Z jednej strony, razem z reprezentacyjnym kolegą tworzył najwięcej szumu z całej ekipy, z drugiej sam był mniej skuteczny w swoich poczynaniach w ofensywie. Podobnie, jak Firmino, zaliczył świetny przechwyt, czym sekundowo wypracował przewagę w ataku. Nie trafił ani razu w światło bramki, ale same próby nie były takie złe.



Divock Origi 6
Mocno przeciętny występ. Dopiero w samej końcówce zaczął korzystać ze swoich atletycznych warunków, nieźle się zastawiając i walcząc o piłkę. Na plus także dwa odbiory. Jednak od gracza o jego charakterystyce należy spodziewać się czegoś więcej niż jednego groźnego strzału. Chociaż uczciwie trzeba przyznać, że inaczej byśmy rozmawiali, gdyby bramka po delikatnym spalonym Firmino została uznana.



ŁAWKA REZERWOWYCH:

Daniel Sturridge BEZ OCENY
Dwa kontakty z piłką to nieco za mało na ocenę, ale chciałbym wierzyć, że były to wspaniałe technicznie dotknięcia.



Alberto Moreno BEZ OCENY
To nie było jego pięć minut w tym sezonie – może przez to, że tylu nawet w tym meczu nie dostał, a może przez to, że nie trafił do pustej bramki.

Autor: Raf Dodano: 17.04.2017

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON