24.08.2017 Liverpool 4:2 Hoffenheim

Prezentujemy Państwu oceny za środowy mecz z Hoffenheim. Mimo słabej postawy obrony The Reds rozgromili Hoffenheim 4:2 i tym samym uzyskali awans do upragnionej fazy grupowej Ligi Mistrzów. Atomowa ofensywa gospodarzy nie dała szans rywalom. Strzelcami bramek dla Liverpoolu byli Emre Can (2), Sadio Mane oraz Mohamed Salah, natomiast trafienia dla gości zaliczyli Mark Uth i Sandro Wagner. Zapraszamy do lektury!

WYJŚCIOWA XI:
Simon Mignolet – 6 – Nie miał zbyt wiele do roboty, ale nadal nie udało mu się zachować stabilnej dyspozycji, przeplatając lepsze interwencje gorszymi. Nie udało mu się obronić pierwszej bramki Hoffenheim, jednak nie należy zbytnio go za to szczególnie obwiniać. Pod koniec pierwszej części spotkania popisał się bardzo odważnym wyjściem z bramki, czym zdusił niebezpieczną akcję gości w zarodku. W drugiej połowie zmroził serca kibiców, kiedy niepewnie piąstkował wysoką piłkę, na szczęście cała sytuacja skończyła się tylko chwilą paniki.


Alberto Moreno – 5,5 – Hiszpan rozpoczął mecz od dynamicznych akcji w ataku, zagrywając naprawdę niezłą piłkę do Salaha, niestety po kilku chwilach wrócił do swojej zwykłej rozchwianej dyspozycji. Mimo robienia dużego wiatru w ofensywie jego wysiłek nie przełożył się na nic konkretnego. Niepewnie prezentował się w obronie, gdzie zostawiał napastnikom gości zbyt wiele miejsca i nie zapewniał dostatecznej asekuracji kolegom. Nie przydał się też na nic przy przy pierwszej bramce Hoffenheim, choć trzeba przyznać, że w tej sytuacji większość winy należy przypisać Lovrenowi.


Dejan Lovren – 4,5 – Fatalny mecz Chorwata, który momentami wyglądał jak zakamuflowany kibic Hoffenheim. Jego postawa była tym bardziej irytująca, że torpedowała wkład zaangażowanych kolegów, którzy dawali z siebie wszystko, by awansować do upragnionej Ligi Mistrzów. Przez dużą część spotkania nie był testowany przez zawodników gości, mógł spokojnie ograniczyć się do wybić piłki i asekuracji Matipa, ale kiedy potrzeba było umiejętności i koncentracji Lovren zawiódł na całej linii. Jego beznadziejne podanie wprost pod nogi napastnika rywali przed samym polem karnym Mignoleta uruchomiło akcję prowadzącą do bramki dla gości strzelonej przez Marka Uhta. Pod koniec meczu zawinił przy drugiej bramce gości, kiedy łatwo dał się przestawić przeciwnikowi i przegrał pojedynek główkowy z Wagnerem. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że Liverpool wygląda o wiele lepiej bez Lovrena w składzie.


Joel Matip – 8 – Były obrońca Schalke zanotował profesorski występ. Dobrze czytał grę i dokładnie pilnował coraz śmielej poczynającego sobie Wagnera. Zaliczył sporo ważnych przechwytów i odbiorów, nie pozwalał, aby sytuacja choć na chwilę wymknęła się spod jego kontroli.



Trent Alexander-Arnold – 6 – Grał z młodzieńczym entuzjazmem, który wzbudził podziw kibiców, jednak nie ustrzegł się od poważnych błędów w obronie. Najpierw nie upilnował wychodzącego na pozycje Gnabrego, który znalazł się o włos od zdobycia bramki, a niedługo potem bardzo łatwo dał mu się potem ograć na skrzydle, czym sprowokował kolejną groźna sytuację. Na plus musimy zaliczyć mu kilka groźnych wrzutek i interwencję, która powstrzymała rajd Kramaricia. W 63. minucie zastąpił go Joe Gomez.


Jordan Henderson – 7 - Grał jako najbardziej cofnięty pomocnik, jednak nie do końca dobrze czuł się w tej roli. Często znajdował się przytłoczony atakami Hoffenheim, zwłaszcza, gdy jego koledzy ze środka pola nie zawsze wracali na czas z połowy rywala, by pomagać mu w defensywie. Mimo wszystko dojrzale kontrolował tempo gry i skutecznie sklejał grę w środku pola. Jego nacisk na rywala doprowadził do przechwytu piłki od obrońcy gościi asysty przy bramce Firmino. Mam nadzieję, że ten występ będzie początkiem lepszej formy naszego kapitana, z drugiej strony niepokoić może brak w kadrze choć jednego pomocnika, który dobrze odnajduje się w grze obronnej.


Emre Can – 8,5 - Czuł się jak ryba w wodzie często podłączając się do ataków Liverpoolu razem z Mane i Firmino. Dzięki ogromnej aktywności w ofensywie dwukrotnie zapisał się na listę strzelców. Najpierw mocnym strzałem odbitym od obrońcy Hoffenheim wyprowadził The Reds na prowadzenie, a następnie bezlitośnie wykończył dokładna piłkę od Firmino. Dynamiczna i odważna gra Niemca może się podobać, zwłaszcza, że Niemiec coraz częściej wykorzystuje swoją znakomitą technikę. Wielka szkoda, że jego efektowna prostopadła piłka do Mane, któa wyprowadziła go na czystą pozycję była odrobinę za mocna, ponieważ mógłby mieć na swoim koncie także asystę. W 70. minucie zastąpił go James Milner.


Georginio Wijnaldum – 6,5 – Holender wydawał się stale przebywać w centrum akcji Liverpoolu, niestety mocno raził nieskutecznością. Jego strzał w słupek, odbił się w kierunku Salaha, który chwilę potem strzelił bramkę na 2:0. Kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy zmarnował świetną okazję stworzoną mu przez Egipcjanina. Miał swój udział przy trzeciej bramce The Reds – jego długie podanie efektownie przeszyło obronę Hoffenheim.


Mohamed Salah – 8 – Zawsze znajdował się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Pewnie wykończył odbitą piłkę od słupka po strzale Wijnaldum, czym podwyższył wynik spotkania do 2:0. W drugiej połowie wyprowadził dobrym podaniem Giniego na dogodna pozycje do strzału, ale ten zmarnował dogodną sytuacje. Tworzył mnóstwo zagrożenia dla obrońców Hoffenheim, nie tylko swoją prędkością, ale także dobrym ustawianiem się na boisku. Na minus musimy zapisać mu, że zbyt często wybierał złe opcje rozegrania akcji i niepotrzebnie tracił piłki – podpatrywanie gry senegalskiego kolegi zdecydowanie wyszłoby mu na dobre.


Sadio Mane – 9 – To dzięki niemu całe Merseyside na chwilę zapomniało o transferowej sadze Philippe Coutinho. Senegalczyk dosłownie terroryzował linię obrony Hoffenheim swoimi technicznymi i motorycznymi umiejętnościami. Nieustępliwością i wolą walki mógł przywodzić na myśl grę samego Luisa Suareza. Miał swój udział przy wielu groźnych akcjach i dwóch bramkach Liverpoolu. Najpierw popisał się błyskotliwym zagraniem piętą do Cana, którą ten zamienił na gola na 1:0, a potem znakomicie wykorzystał swoją prędkość do wyjścia na groźną pozycję, czym wypracował bramkę na 3:0 Obecna forma Mane jest imponująca - jeżeli ją utrzyma nikt nie będzie mógł mieć wątpliwości, że jest światowej klasy skrzydłowym. W 87. minucie zastąpił go Ragnar Klavan.


Roberto Firmino – 9 - GRACZ MECZUBrazylijczyk zaprezentował się z bardzo dojrzałej strony – wypadł genialnie zarówno w roli „dziewiątki” jak i ofensywnego pomocnika. Brał na siebie ciężar gry, posyłał inteligentne, otwierające akcje piłki, asystował i wreszcie strzelił bramkę. Już pierwsze minuty meczu zaczął od dobrej klepki z Hendersonem, którego wyprowadził na groźną pozycję. Świetnym podaniem uruchomił Mane, a Senegalczyk chwile potem zanotował asystę przy bramce Cana. Następnie precyzyjnym podaniem w gąszcz obrońców Hoffenheim znakomicie odnalazł Wijnalduma w polu karnym rywala, a uderzenie w słupek Holendra otworzyło drogę do bramki na 2:0. Niedługo potem zagrał genialną piłkę na długi słupek do Cana, który podwoił swój dorobek strzelecki. Byłoby żal, gdyby tak znakomity występ nie doczekał się bramki, na szczęście w końcówce spotkania Henderson przejął piłkę od obrońcy gości i natychmiast skierował ją do Brazylijczyka, który zamienił sytuację na gola. Wczorajszy mecz bez dwóch zdań należy do najlepszych występów Firmino w barwach Liverpoolu. Czyżby atak The Reds wreszcie znalazł swojego lidera?


REZERWOWI:

Joe Gomez – 5,5 - Wszedł za Alexandra-Arnolda w drugiej połowie meczu. Nadal nie jest w optymalnej formie, zdecydowanie za mało zaangażował się w powstrzymanie dośrodkowania gości, które doprowadziło do bramki na 4:2.


James Milner – 6 - Zastąpił Emre Cana na ostatnie 20 minut spotkania, zaprezentował się z dobrej strony i pomógł dowieźć korzystny wynik do samego końca.


Ragnar Klavan – BEZ OCENY - Wszedł na ostatnie minuty meczu, nie zaprezentował niczego szczególnego.

Autor: PiotrekB Dodano: 24.08.2017

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON