10.04.2018 Manchester City 1:2 Liverpool

Wczoraj byliśmy świadkami najważniejszego wydarzenia dla the Reds ostatnich lat. Awans do półfinału, przypieczętowany kolejnym zwycięstwem nad najlepszą ekipą w Premier League. Jak to powiedział mój ojciec: "jaka jest różnica pomiędzy Liverpoolem a City? Taka, że Liverpool robi różnicę”. Poniżej oceny.

WYJŚCIOWA XI

Loris Karius - 7
Niezły występ, w którym Niemiec w końcu nie musiał obserwować piłkarzy Manchesteru i zastanawiać się co jest bardziej irytujące: nowa reklama rogalików z rapującymi koszykarzami czy kolejne upadki Raheema Sterlinga. Pomimo kilku dobrych interwencji, popełnił dwa znaczące błędy, po których druga połowa mogła być koszmarem. Najpierw niepotrzebnie podał do Van Dijka, po którym to wyrzucie padła błyskawiczna bramka, później słabo piąstkował, w rezultacie czego Sane strzelił gola, który nie został uznany tylko dlatego, że sędzia zastanawiał się co jest bardziej irytujące: nowa reklama…


Trent Alexander-Arnold - 8,5
Miał ciężki początek, sprawy mogła pogorszyć jeszcze bardziej żółta kartka, ale znowu wykazał się niewiarygodną dojrzałością w defensywie. Mimo niesamowitej wymienności pozycji między graczami City, nie pękał i cały czas czaił się na przejęcie piłki. Zaliczył aż sześć przechwytów i trzy odbiory, co było najlepszym wynikiem ze wszystkich piłkarzy na boisku.


Dejan Lovren - 9 - GRACZ MECZU
Gdyby nie Chorwat, nie byłoby najmniejszych szans na utrzymanie w ryzach obrony przy tak ofensywnej taktyce Guardioli. Wszystkie problemy wytykane mu przez lata, jak krycie, asekuracja partnerów czy zszargane nerwy, odleciały na Tesli poza orbitę. Ciężko policzyć ile pożarów ugasił kolejnymi wybiciami, odbiorami i przechwytami. Trent udowodnił wszystkim pesymistom, że potrafi udźwignąć gigantyczną presję mimo młodego wieku. Dejan natomiast - tuż po niedawnym wywiadzie, gdzie wyżalił się całemu światu, jak bezwzględny jest świat opinii publicznej - zrobił jeszcze więcej. Nie dla nas - i tak go w końcu sponiewieramy w mediach społecznościowych, głównie dla samego siebie.


Virgil van Dijk - 7,5
Nie popełnił błędu przy samym starciu ze Sterlingiem, gdyż był ewidentny faul Anglika. Gorzej, że tuż przed nim za bardzo skupiał się na wymuszeniu przerwania przez arbitra akcji, gdy Raheem błyskawicznie do niego doskoczył i zaraz po nim, kiedy zamiast szybko zebrać się do sprintu we własne pole karne, totalnie odpuścił. Skutkiem tego był gol, który wpłynął niejako na podejście wszystkich zawodników do końca pierwszej połowy. Dał się również w 20. minucie, przy następnym pojedynku ze swoim ulubieńcem dramatycznie przez niego wyprzedzić, co mogło skończyć się drugą bramką. Po wspomnianych cięższych chwilach, wskoczył na swój solidny poziom i dołożył cegiełkę do końcowego wyniku.


Andrew Robertson - 7
W swoim stylu, sprzedałby duszę, żeby nie dopuścić rywala do jakiejkolwiek groźniejszej akcji. Niestety tym razem wyrachowanie nie dorównywało ambitnej postawie. Więcej było tu biegania za rywalem niż prób odbioru mu piłki. Nie miał też wielkiego pola do manewru w ofensywie, wolał poprzestać na jednej nieśmiałej próbie dośrodkowania w pole karne. Co nie zmienia faktu, że i tak agresją nadrobił wszystkie niedostatki.


Gini Wijnaldum - 8
Przyznam się szczerze, że to właśnie o jego postawę najbardziej martwiłem się przed spotkaniem. Nawet po całkiem udanym meczu z Evertonem. Grał bowiem nie tylko na kluczowej pozycji do zabezpieczenia tyłów, ale i konstruowania akcji przy skupionej w jego strefie śmietance towarzystwa Obywateli. I na początku nie potrafił wyjść z roli gościa biegającego bardziej za niż z piłką. Będąc uczciwym, to szybko strzelona bramka miała na to olbrzymi wpływ, bo wszyscy trzej pomocnicy cofnęli się i skupili na tym, żeby wspierać obrońców, zamiast pokazać się do podania. W drugiej połowie zagrał już - jak to mówią w mediach, na osiedlu i w kolejce w piekarnii - po profesorsku. Świetnie poruszał się z futbolówką. Zaczął też akcję bramkową, która spuściła powietrze z graczy Manchesteru City.


James Milner - 8,5
Po każdym kolejnym spotkaniu Ligi Mistrzów, Liverpool na nowo odkrywa Jamesa Milnera. Gość nie tylko wnosi doświadczenie, ale i spryt, energię oraz obecność prawdziwego box-to-boxa. Był w tylu miejscach, że w skrócie pojedynku Romy z Barceloną dokładnie sprawdzałem czy gdzieś tam też nie biega. Nawiązując do jego alter ego z mediów społecznościowych można powiedzieć, że jest nudny jak flaki z olejem napędowym.


Alex Oxlade-Chamberlain - 8
Widoczny w pojedynczych fragmentach, ale zazwyczaj tych najbardziej istotnych. Świetnie rozegrał jedyną akcję the Reds w pierwszej połowie z Salahem i zabrakło metra na boisku, żeby oddać lepszy strzał. Rozprowadził akcję bramkową, po której Egipcjanin trafił do siatki. Zarówno jego odbiór, jak i przechwyt były bardziej w stylu N’Golo Kanté niż ofensywnego pomocnika.


Mohamed Salah - 8
Nawet na chwilę nie można zwątpić w tego faceta. Nawet jak mu na początku nie idzie, to zawsze gdzieś przyczajony czeka na te dwie akcje, które ustawią mecz. Jedną z nich było oczywiście podanie do Mané, po faulu którego, nie czekał na podyktowanie jedenastki, tylko przejął piłkę i odebrał chęci do oglądania dalszej części meczu, gościowi honorowemu siędzącemu od drugiej odsłony na trybunach.


Sadio Mané - 8
Kolejny zawodnik po Milnerze, który występami w Lidze Mistrzów, sam przywrócił się do najwyższej formy. Zaangażowanie w grze defensywnej, będące wizytówką Firmino, staje się również jego największym atutem. Trzy przejęcia i odbiór mówią same za siebie. Dla ofensywy zrobił jeszcze więcej, przyczyniając się swoim świetnym rajdem i siatką, do gola Salaha oraz zaliczając siedem udanych dryblingów, deklasując w tym aspekcie De Bruyne, Sterlinga, Sané i Bernardo Silvę.


Roberto Firmino - 8,5
Brazylijczyk połączył w tym meczu skuteczność Salaha z agresją Mané, co jak zwykle skończyło się przejęciem piłki po błędzie obrońcy i strzeleniem gola. Tym razem Otamendi będzie przez najbliższy miesiąc ćwiczył wyprowadzanie piłki słuchając Samby. Co chyba jednak najważniejsze, zrobił to, co było konieczne, żeby w drugiej połowie cała ofensywa zagrała w stylu wypracowanym przez Kloppa - mimo żółtej kartki, nie bał się walczyć o piłkę na granicy faulu, co odczuł na swojej skórze Kevin de Bruyne.


ŁAWKA REZERWOWYCH:

Ragnar Klavan - brak oceny
Typowe wejście taktyczne, po którym nie masz już nic do powiedzenia.


Nathaniel Clyne - brak oceny
Zaliczył jeden odbiór, co pozwoliło mi zmienić opis w stosunku do Klavana.


Danny Ings - brak oceny
Co możesz zrobić przy jednym dotknięciu piłki? Nie mam pojęcia, nie jestem profesjonalnym piłkarzem.

Autor: Raf Dodano: 11.04.2018

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON