17.09.2019 Napoli 2:0 Liverpool

Niestety drugie podejście zdobycia Neapolu zakończyło się niepowodzeniem. The Reds nie odstawali od rywala, ale błędy ludzkie – czy to sędziowskie, czy samych zawodników – przełożyły się na porażkę ze starą, dobrą i irytującą czasami włoską myślą szkoleniową. Poniżej oceny za to nie takie złe, jak mogłoby się wydawać spotkanie.

Adrián 8,5 GRACZ MECZU
Hiszpan postanowił nie przejmować się rolą rezerwowego bramkarza i zwieńczyć swoją karierę, pewnymi i dobrymi występami dla drużyny z europejskiego topu. Widać, że stara się do maksimum wykorzystać własne atuty, czyli doświadczenie i świetny refleks. Obrona strzału Driesa Mertensa z miejsca powinna kandydować do hitów tej edycji Ligi Mistrzów. Mimo, iż komentatorzy często zarzucają mu niezbyt pewną grę nogami, co jest spowodowane głównie jednym fatalnym błędem jaki mu się przydarzył przy adaptacji do stylu gry Liverpoolu i porównaniem do jednego z najlepszych fachowców w tym aspekcie – nie boi się szybko wznawiać gry. Szczególnie jeśli mielibyśmy sobie przypomnieć tryb „bullet time”, który uruchamiał z piłką w rękach Mignolet. Szkoda, że nie wyjął karnego, mógłby wtedy mieć notę blisko dychy.


Trent Alexander-Arnold 6
Z jednej strony często zostawiał odsłoniętą flankę i nie potrafił do końca wykorzystać swoich atutów w grze ofensywnej. Z drugiej zaś, kilka razy ratował nam skórę odważnymi wejściami w obronie. Szkoda, że tym razem bardziej odnajdował się w roli strażaka, bowiem więcej gasił pożarów po własnej stronie niż ich wywoływał bliżej pola karnego rywala.


Joël Matip 6,5
Potrafił kilka razy naprawdę wykazać się szybką reakcją na wydarzenia, jak gdy na przykład uprzedził Lozano przy dośrodkowaniu Mertensa. Generalnie niewiele mu można zarzucić, jednak nie mógł za bardzo rozwinąć skrzydeł przy… tak eksploatowanych przez przeciwnika skrzydłach. Na ten moment nie ma konkurencji w składzie do partnerowania Van Dijkowi.


Virgil van Dijk 5
Jego nieszczęśliwa interwencja doprowadziła do straty drugiego gola. Dziwne to było spotkanie w jego wykonaniu. Przez długie fragmenty sprawiał wrażenie pewnego siebie, by po chwili źle obliczyć lot piłki w powietrzu czy źle się ustawić. Występ trochę w stylu Lovrena, czyli niezłe statystyki i kilka niefortunnych zagrań.


Andy Robertson 4
Ta ocena nie wynika z podyktowanego karnego, gdyż mimo, iż dał pretekst José Callejónowi do ewidentnego „szukania muszelek na dnie oceanu” to więcej w tym było zjawiska walki arbitra z technologią. W ramach małej dygresji, trzeba zauważyć, że sędziowie (zarówno ci z VARu, jak i boiskowi) niemal podświadomie próbują udowodnić swoje dobre oko, nie korzystając w pełni z dobrodziejstwa co najmniej kilku ujęć. Wracając do Szkota, na jego notę składa się bardziej fakt, iż to nie był zupełnie jego dzień. Zero udanych odbiorów, zero przejęć, żadnego udanego pojedynku – na ziemi i w powietrzu, rzadko też był przy piłce, czy w końcu wybierał niemal wyłącznie najprostsze rozwiązania. Jedyną zaletą jego występu była wysoka skuteczność podań, ale to raczej z powodu, który wymieniłem na końcu poprzedniego zdania. Popełnił też najwięcej fauli z drużyny i usunął konto na Twitterze.


Fabinho 8
Zdecydowanie najlepszy gracz the Reds z pola. Zanotował aż pięć udanych odbiorów i jedno przejęcie. Do tego wygrał wszystkie pojedynki w powietrzu. Bardzo dobrze rozprowadzał piłkę i dał kolejny materiał do analizy świetnej gry na swojej pozycji Adamowi Lallanie, chociaż przy takiej postawie Brazylijczyka nieprędko nadejdzie jego szansa.


Jordan Henderson 7
Pokazał próbkę każdej ze swoich sztandarowych cech. Grał żywiołowo i nie tracił głowy, dzięki czemu potrafił trzy razy przejąć piłkę, by za chwilę błyskawicznie rozpocząć atak i stworzyć okazję kolegom. Czasami starał się aż za bardzo, przez co od pewnego momentu meczu zwyczajnie już nie był w stanie dyktować warunków w środku pola.



James Milner 6
Plan Kloppa co do zestawienia środka pola w założeniach nie był taki głupi. Druga linia, chociaż często znajdująca się albo za daleko formacji ofensywnej, albo niemal dublująca się bliżej pola karnego rywala, mimo wszystko spełniała swoją rolę. Gracze Napoli musieli coraz częściej uciekać na skrzydła. Niestety zabrakło mu nieco wyrachowania, z którego słynie i trochę za często znikał po kilku udanych zagraniach. Odstawał też fizycznie od Hendersona i Fabsa, chociaż zdążył chociażby zaliczyć trzy udane odbiory.


Roberto Firmino 6
Niby potrafił kilka razy rozejrzeć się i dobrze dograć partnerom, ale nie miał takiego wpływu na przebieg gry zespołu, jak to ostatnio ma w zwyczaju. Jednak i tak niewiele mu zabrakło przy niezłej główce po dośrodkowaniu Milnera.


Mohamed Salah 7
Odnoszę wrażenie, że starał się grać bardziej zespołowo. Na pewno był najlepszy z całego trio. Nie starał się też w typowy dla siebie sposób szturmować na siłę obrony przeciwnika, chociaż niektórzy wypominają mu sytuację z Koulibalym, gdy utrzymał się za wszelką cenę na nogach. Mnie to w każdym razie nie przeszkadzało. Szkoda, że nie wykorzystał błędu Manolasa.


Sadio Mané 6
Nie można mu odmówić, że starał się być centralną postacią w ataku Liverpoolu. Jednak raził nieskutecznością – czy to przy podaniach, jak przy kontrze z Salahem, czy to przy strzałach na bramkę rywala. Okazje całego trio były, niestety tego dnia wygrywała ambitna postawa i szczęście obrońców Napoli.


ŁAWKA REZERWOWYCH:

Gini Wijnaldum 6
Wszedł za Milnera i praktycznie była to zmiana jeden do jednego, co do wkładu w przebieg meczu.



Xherdan Shaqiri BEZ OCENY
Nie otrzymał specjalnie szansy na zmianę wyniku, a szkoda, bo przydałoby się go kiedyś zobaczyć dłużej na boisku niż przy kurtuazyjnych uściskach dłoni po końcowym gwizdku.

Autor: Raf Dodano: 19.09.2019

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON