20.09.2012 Young Boys 3:5 Liverpool

Odmłodzony zespół Liverpoolu pokonał w czwartkowy wieczór swojego pierwszego przeciwnika w rozgrywkach fazy grupowej Ligi Europy. Prezentujemy Państwu oceny redakcji za mecz z Young Boys.

WYJŚCIOWA XI:

Brad Jones 5.5 - Pewny przy dośrodkowaniach i strzałach przeciwnika, jednak zawiódł w kluczowych momentach meczu. Przy pierwszej bramce gospodarzy zupełnie nie zrozumiał się z Jose Enrique, jego zdecydowane wyjście najprawdopodobniej zażegnałoby niebezpieczeństwo – zemścił się tutaj brak zgrania z pierwszym składem. Mógłby naprawić swój błąd, gdyby zachował większą przytomność umysłu, ale piłka ześlizgnęła się po jego rękawicy i wpadła do siatki. Drugie trafienie Szwajcarów po rzucie rożnym pozostawiło Jonesa bez żadnych szans, ale przy ich trzeciej bramce szybsze, agresywniejsze wyjście w kierunku napastnika Young Boys mogłoby jej zapobiec. Mimo tych wszystkich błędów pewnie rozgrywał piłkę i zachowywał spokój w trudnych sytuacjach.


Andre Wisdom 7 - Debiut młodego obrońcy Liverpoolu z całą pewnością możemy zaliczyć do bardzo udanych. W jego grze nie było widać ani krzty strachu, przez całe 90 minut emanował z niego spokój i pewność siebie. Znakomicie wykorzystywał swoje warunki fizyczne, ale pokazał też kibicom, że potrafi wykorzystać swoje umiejętności techniczne. Do starannego i pewnego występu w defensywie dołożył piękną bramkę po dośrodkowaniu Downinga z rzutu rożnego, która wyprowadziła the Reds na prowadzenie tuż przed przerwą. Jeśli dalej będzie prezentował podobny poziom i poprawi nieco grę w ataku, to pozycja Flanagana jako trzeciego prawego obrońcy może być zagrożona.


Jamie Carragher 5 - Weteran noszący opaskę kapitana w tym spotkaniu miał zainspirować zespół do walki, tymczasem okazał się najsłabszym ogniwem formacji obronnej. Zanotował bardzo nierówny występ. W pierwszej połowie nie popełniał wielu błędów i grał dość poprawnie, natomiast w drugiej części spotkania z każdym zagraniem prezentował się coraz gorzej. Swoją nieporadność i brak prędkości próbował maskować brutalnością, nawet we własnym polu karnym, ryzykując rzut karny. Trzecia bramka dla Young Boys padła po fatalnym nieporozumieniu Jamiego z Suso, Carragher dał się łatwo odepchnąć, nie zabrał piłki Szwajcarowi, ale okrążył go i wrócił na swoja pozycję, pozostawiając młodego pomocnika Liverpoolu bez asekuracji. O dziwo jego podania były całkiem znośne- Rodgers wywarł naprawdę wielki wpływ na tego piłkarza. Razem z Jose Enrique byli najsłabszymi graczami na boisku


Sebastian Coates 7 - Młody Urugwajczyk rozegrał bardzo dobre spotkanie, zwłaszcza na tle swojego partnera ze środka obrony. Wykazał się pewnością siebie, spokojem i doskonałą techniką. Bez problemu odbierał piłkę Szwajcarom, a także wyprowadzał ją do przodu. Swój pozytywny występ okrasił bramką, która wpadła dzięki świetnemu ustawieniu Fabio Boriniego. Jedynym błędem jaki należy zaliczyć na jego konto było złe wyskoczenie do dośrodkowania Young Boys z rzutu rożnego, które pozostawiło Ojali za dużo miejsca i dało im bramkę na 2-2.


Jose Enrique 4.5 - Tragiczny występ Hiszpana na pewno każe zastanowić się Brendanowi Rodgersowi nad wystawieniem go w niedzielnym meczu z United. Jego brak zdecydowania przełożył się na wyrównujące trafienie Szwajcarów. Enrique liczył na wyjście Jonesa z bramki, a kiedy się go nie doczekał, próbował lekko podać piłkę do Wisdoma, ale futbolówka trafiła pod nogi Nuzzolo, który bez problemu trafił w odsłoniętą bramkę. Czyżby przejaw radykalnego trzymania się filozofii trenera przyjmującego z bólem każdy wykop? Lewy obrońca rozegrał bardzo słabe spotkanie i często podejmował złe decyzje, takie jak brutalny faul na skraju pola karnego na napastniku Young Boys, który mógł skończyć się jedenastką. Z każdą minutą grał coraz gorzej, jego strona boiska stała się polem do popisu zawodników gospodarzy, nie napotykających większego oporu dla dryblingu i ofensywnych wejść. To właśnie z tej strefy rozpoczynały się akcje grożące naszej bramce. Przy trzeciej bramce Enrique zaspał i z tragicznym skutkiem pozwolił wybiec Zarate na dogodną pozycję do otrzymania podania. Jedyne co ratuje występ Hiszpana to sprytne utrzymywanie się przy piłce oraz dosyć przyzwoita gra w ataku zakończona kilkoma dobrymi dośrodkowaniami.


Nuri Sahin 6 - Od tureckiego pomocnika oczekiwano skutecznego dyrygowania środkiem pola. Swoją pracę wykonywał poprawnie, ale bez żadnych przebłysków. Sahin najwyraźniej potrzebuje jeszcze czasu na aklimatyzację i zgranie z zespołem – w kilku sytuacjach widać było jego niepewność. Wprowadził spokój w rozgrywanie piłki, organizował naszą grę, ale bardzo bał się ryzyka i zagrań do przodu. Wykonując rzut rożny zaliczył asystę przy golu Wisdoma.


Jordan Henderson 6.5 - Od czasu zatrudnienia Rodgersa nowy trener bardziej stawia na Jonjo Shelveya niż na niego. Tym razem kapitan reprezentacji Anglii do lat 21 rozpoczął grę w wyjściowej jedenastce, jednak odbił się na nim brak pewności siebie. Dosyć dobrze radził sobie w grze defensywnej. Biegał i walczył, choć przez długi czas pozostawał niewidoczny. Wielokrotnie nie mógł się przebić przez linie Szwajcarów, co rodziło u niego frustrację. Jego gra odmieniła się po wprowadzeniu na boisku Shelveya, z którym współpracowało mu się znacznie lepiej niż z Suso. Przez ostatnie 30 minut zaćmił nijaki występ z pierwszej połowy pewną i agresywną grą. Zachowując zimną krew w polu karnym Young Boys po dograniu Boriniego inteligentnie podał piłkę Shelveyowi, notując tym samym asystę.


Jesus Fernandez Saez 6 - Suso wreszcie doczekał się debiutu w pierwszej drużynie Liverpoolu. Dynamiczny i energiczny, bardzo dobrze utrzymywał się przy piłce nie dając się zdominować fizycznie przez rywali. Tym niemniej jego współpraca z Pacheco wyglądała fatalnie i nie przyniosła żadnych owoców. Parokrotnie popisał się znakomitą techniką. Genialnie zszedł w pole karne gospodarzy i posłał dobre dośrodkowanie przed bramkę rywala, lecz nikt tam na nie nie czekał. W drugiej połowie, kiedy po wejściu Shelveya przesunął się z pozycji ofensywnego pomocnika na prawe skrzydło, inteligentnie wypuścił Boriniego znakomitym podaniem. Młody Hiszpan znakomicie rokuje na przyszłość, ale czeka go jeszcze dużo nauki.


Oussama Assaidi 6 - Marokańczyk był kolejnym debiutantem w tym meczu, ale zaprezentował się najsłabiej z tego grona. Wprawdzie próbował dośrodkowań i czarował fantastycznym dryblingiem schodząc ze skrzydła na środek pola, ale niewiele z tego wynikało. W drugiej połowie doszedł do świetnej okazji bramkowej – przy dość ostrym kącie zdecydował się na strzał ponad bramkarzem na długi słupek, ale piłka przeleciała nad bramką. Nieskuteczność nowego nabytku the Reds sprawiła, że został zmieniony w 67 minucie przez Jonjo Shelveya.


Dani Pacheco 5.5 - Kolejna zmarnowana szansa Pacheco na zaistnienie w zespole Liverpoolu. Hiszpan zanotował bezbarwny występ, podczas którego nie był w stanie niczym zaimponować. Zupełnie nie rozumiał się z Suso, przez co nie byli w stanie poważnie zagrozić bramce gospodarzy. Być może lepiej czułby się w roli bocznego napastnika niż na szpicy? Nieprzekonująca gra napastnika w obliczu coraz bardziej naciskających gospodarzy spowodowała ściągnięcie go w 62 minucie i zastąpienie Fabio Borinim.


Stewart Downing 6 - Nasz nr 19 po raz kolejny nie zdołał zabłysnąć na tle mniej wymagającego przeciwnika. Wprawdzie zaczął mecz bardzo dobrze, starając się i walcząc o każdą piłkę, ale jego chęci nie przełożyły się na zamiary. Jego podania i dośrodkowania były niecelne, przez co marnował szanse zespołu na wyprowadzenie skutecznego ataku. Próbował zejść do środka pola i dryblingu, ale z nikłym rezultatem. Przyzwoicie wykonywał rzuty rożne, zaliczył asystę z tego stałego fragmentu gry, kiedy Coates w 67 minucie umieścił głową piłkę w siatce. Zmieniony w 77 minucie przez Raheema Sterlinga.


REZERWOWI:

Fabio Borini 7.5 - Po zmienieniu Pacheco w 62 minucie meczu nasz atak od razu zyskał na jakości. Młody Włoch wniósł sporo doświadczenia w nasze szeregi, rozciągając i dynamizując grę. Przy wyrównującym trafieniu Coatesa po rzucie rożnym ustawił się w bardzo dobrej pozycji i umożliwił piłce wpadnięcie do siatki. Zabrakło mu kilku centymetrów do zaliczenia tego trafienia na swoje konto. Jest również architektem czwartego trafienia dla the Reds – jego znakomite mocne podanie z lewej strony pola karnego dotarło do Hendersona, który szybko podając dobrze ustawionemu Shelveyowi zapewnił sobie asystę. Przy ostatniej bramce dla gości brawurowo odciągnął obrońcę Young Boys wypracowując miejsce dla pędzącego Jonjo. Wprawdzie nie zaliczył żadnego bezpośredniego trafienia czy asysty, ale miał ogromny udział przy każdej z trzech ostatnich bramek. Bez niego odniesienie zwycięstwa byłoby znacznie trudniejsze, jeżeli nie niemożliwe.


Jonjo Shelvey 8 - GRACZ MECZU - Mimo, że po jego wprowadzeniu na boisko do końca meczu pozostały zaledwie 23 minuty regulaminowego czasu gry, a od zwycięstwa Liverpool dzieliły 3 bramki to właśnie on może zostać uznany za osobę, która wygrała to spotkanie. Ustawiony zaraz za Fabio Borinim zapewnił the Reds nieprzebrane pokłady energii, dynamikę gry i celne podania w kluczowym sektorze boiska pod polem karnym przeciwnika. Doskonale rozumiał się zarówno z włoskim napastnikiem jak i z Jordanem Hendersonem. Genialnie odnalazł się pod bramką Young Boys, gdy jego kolega z reprezentacji Anglii dograł mu szybką piłkę i bezproblemowo zamienił ją na gola. Przy piątej bramce Liverpoolu zachował zimną krew, gdy agresywnie pędząc na bramkę gospodarzy i potężnie strzelając z dystansu nie pozostawił najmniejszych szans golkiperowi. Świetnie odnajdywał się w grze kombinacyjnej dynamicznie wystawiając się kolegom na pozycje. Swoją grą pokazuje coraz większą dojrzałość i potrafi dać naprawdę wiele swojej drużynie. W czwartkową noc zapewnił nam zwycięśtwo.


Raheem Sterling 6 - Wszedł w 77 minucie za Stewarta Downinga i zajął miejsce na lewym skrzydle. Pomimo wielkich chęci do gry nie zdołał odcisnąć swojego piętna na przebiegu meczu.

Autor: PiotrekB Dodano: 22.09.2012

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON