04.11.2012 Liverpool 1:1 Newcastle

Prezentujemy Państwu oceny według LFC.pl za niedzielne spotkanie z Newcastle United. Liverpool od 43 minuty gonił wynik po finezyjnym trafieniu Yohana Cabaye, by po bramce Suareza zadowolić się zaledwie punktem na Anfield.

WYJŚCIOWA XI:

Brad Jones – 6.5 – Australijski golkiper zadomowił się w wyjściowej jedenastce dzięki absencji Pepe Reiny. W pierwszej połowie meczu miał niewiele do roboty. Odważnie wyłapywał długie piłki i stanowił pewny punkt w naszej obronie. Niestety zawiódł w momencie największej próby – równie potężny jak finezyjny strzał Cabaye z ostrego kąta przeleciał tuż nad jego rękami. Jones nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, przez co nie udało mu się zachować czystego konta. W drugiej połowie spotkania napór gości zwiększył się, ale pewność siebie Australijczyka pozostała niewzruszona, popisał się nawet obroną silnego strzału Ben Arfy.


Andre Wisdom – 5.5 – Nasz młody prawy obrońca zanotował kolejny nieprzekonujący występ. Jak zwykle dawał nam niewiele w ofensywie, po przekroczeniu linii połowy boiska kończyły mu się pomysły na to, co może zrobić z piłką. W obronie był niezbyt zapracowany. Zawiódł w kluczowym momencie meczu przy bramce Newcastle, kiedy nie upilnował Yohana Cabaye umożliwiając mu oddanie precyzyjnego strzału, który wyprowadził gości na prowadzenie. Długi ciąg rozegranych meczów mu nie służy, wydaje się ciążyć na nim presja. Po początkowych dobrych spotkaniach jego forma wyraźnie spadła.


Martin Skrtel – 7 – Fizycznie zdominował rywali i popisał się ciągiem znakomitych interwencji. Niektóre z nich były wprawdzie ryzykowne, tak jak starcie z Ameobim, ale doświadczenie naszego Słowackiego obrońcy robiło swoje. Wygrał dla Liverpoolu mnóstwo pojedynków główkowych. Bardzo cieszy jego opanowanie przy piłce.


Daniel Agger – 7 – Razem ze Skrtelem nie pozwolił senegalskiej parze napastników na pokazanie swojego instynktu strzeleckiego. Duńczyk grał bardzo solidnie, zapewniając nam spokój na tyłach. Przecinał groźne akcje Newcastle, dając się we znaki zwłaszcza Ba. Tradycyjnie próbował wnieść coś do ofensywy – niemal dopadł do wspaniałego crossa Stevena Gerrarda pod polem karnym rywala. Trzeba też zwrócić uwagę na to, że to głównie on wprowadzał piłkę do gry z linii obrony.


Jose Enrique – 6 – Hiszpański lewy obrońca po raz kolejny nie zdołał zanotować równego występu. Z jednej strony bardzo odwaga i spryt w ofensywie, z drugiej niepewność w obronie ukoronowana fatalnym w skutkach błędem, kiedy to nie upilnował Ben Arfy i umożliwił mu doskonałe zagranie do Cabaye'a, które ten zamienił na bramkę. Bardzo brakowało mu koncentracji, czyżby przyczyniły się do tego gwizdy i krzyki kibiców Newcastle, jego poprzedniego klubu, gdy był przy piłce? Za to dobrze współpracował z Raheemem Sterlingiem w ataku i popisał się genialnym sześćdziesięciometrowym podaniem do wybiegającego Suareza, po którym Urugwajczyk strzelił bramkę zapewniającą nam remis. Niekonsekwencja w grze Enrique jest coraz większym problemem naszego zespołu – tyle ile Hiszpan daje nam w ataku, tyle zabiera swoimi błędami w obronie.


Joe Allen – 6.5 – Nieco słabszy mecz naszego rozgrywającego niż zazwyczaj, był mniej celny i częściej tracił piłkę. Wydawał się być lekko zmęczony po pucharowym meczu ze swoim dawnym klubem, Swansea. Bardzo dobrze czuł się w odbiorze i pracował za dwóch w defensywie. Na pochwałę zasługuje jego duże zaangażowanie w grę.


Steven Gerrard – 6 – Nie taki jubileusz sześciuset występów w czerwonej koszulce chciałby świętować nasz kapitan. Wprawdzie wiele razy zapewnił Liverpoolowi okazje swoimi genialnymi crossami, ale nie był w stanie odcisnąć piętna na tym spotkaniu. Był niedokładny, popełniał szkolne błędy, jeden z nich w bardzo niebezpiecznej pozycji przed naszym polem karnym, kiedy głupio stracił piłkę. Próbował umieścić futbolówkę w siatce strzałem z połowy boiska, ale wyglądało to bardziej podobnie do próby Charliego Adama niż Xabiego Alonso... W jego grze nie widać było dawnej radości, choć kilka razy pokazał, że ma jeszcze wiele energii. Stwarzał zagrożenie ze stałych fragmentów gry, lecz nie przełożyło się to na wymierne rezultaty. W końcówce meczu groźnie wszedł w pole bramkowe jak za dawnych lat, ale piłka niefortunnie odskoczyła mu od nogi.


Nuri Sahin – 5.5 – Kolekcja nieprzekonujących występów Sahina powiększa się z każdym meczem. W spotkaniu z Newcastle momentami dobrze współpracował z Suarezem, ale przez resztę czasu nie był w stanie stworzyć żadnych sytuacji. Nie przystosował się jeszcze do szybkiego tempa angielskiego futbolu, być może lepiej czułby się grając w głębi pola. Niedokładny, łatwo tracił posiadanie piłki, w jego grze brakowało tempa. Po raz kolejny był najsłabszym elementem naszej pomocy. W 74 minucie zmieniony przez Stewarta Downinga.


Suso – 6 – Młody hiszpański pomocnik po raz kolejny zajął miejsce na prawym skrzydle. Mając lepszą lewą nogę często próbował zejść do środka w okolice pola karnego i uderzeń na bramkę, ale bez żadnych pozytywnych rezultatów. Dobrze czuł się przy piłce, ale często raził niechlujnymi podaniami. Raz niepotrzebnie agresywnie faulował przeciwnika, co mogło skończyć się kartką. Często był niewidoczny. W drugiej połowie Hiszpan grał słabiej, bez problemu minął go pędzący Santon. Nasz relatywnie nowy zawodnik pierwszego składu musi nadal szlifować obronę, ale poczynił już pewne postępy. Został zmieniony w 65 minucie przez Jonjo Shelveya.


Luis Suarez – 8.5 – GRACZ MECZU - Urugwajczyk w gruncie rzeczy zaliczył dwa występy – nieco słabszą pierwszą połowę i genialną drugą. Początkowe 45 minut w jego wykonaniu mogło trochę razić złymi decyzjami, niecierpliwością, nie zwracaniem uwagi na partnerów i niepotrzebnymi strzałami, ale i tak to właśnie nasz numer 7 był osią każdego naszego ataku. Niewiele brakowało, a umieściłby piłkę w siatce podkręconym uderzeniem z rzutu wolnego, ale futbolówka minęła siatkę. Suarez w świetnej formie stanowił ciągłe zagrożenie dla Newcastle, zwłaszcza w drugiej części spotkania. Oddał niezwykle groźny strzał na długi słupek bramki Krula z lewej strony boiska, który ten cudem wybronił. Swoją magię pokazał w sytuacji, gdy zdobył jedyną bramkę dla Liverpoolu w tym spotkaniu – niesamowicie zgasił ramieniem w pełnym biegu długą, sześćdziesięciometrową piłkę od Enrique w polu karnym gości, po czym przełożył ją na lewą stronę i umieścił w siatce obok bezradnego Krula. O wiele lepiej współpracował z kolegami z drużyny. Bez cienia strachu wbiegł w pole bramkowe, skiwał Colocciniego, zszedł do linii końcowej i zagrał dokładnie do Shelveya, ale ten nie zdołał wykorzystać stuprocentowej sytuacji. Jak na ironię w końcówce spotkania jego strzał odbity od obrońcy Newcastle niemal nie wpadł do bramki i nie zapewnił nam zwycięstwa. Zawsze znajdował się w odpowiednim miejscu i czasie, celnie rozdawał podania w ataku, ale brakowało mu równorzędnych partnerów do gry. Nasz urugwajski napastnik jest w niesamowitej formie i w pojedynkę stanowił o naszej ofensywie. Niestety on sam jeden nie zawsze będzie w stanie wygrać dla nas meczu.


Raheem Sterling – 6.5 – Jak zwykle energiczny i dynamiczny na skrzydle, nasz młody Jamajczyk bardzo dobrze czytał grę i rozumiał się z Suarezem, z którym stworzył kilka groźnych akcji. Grał agresywnie, brutalnie i nieodpowiedzialnie wszedł w nogi Ameobiego. W pierwszej połowie oddał potężny, ale niecelny strzał na bramkę przeciwnika. Ciągłe występy w pierwszym składzie w ogóle nie pozbawiły go sił, był niezmordowany i wykazał sporą wolę walki. Zmarnował dobrą okazję, kiedy Urugwajczyk wypuścił go pod polem karnym rywala, usprawiedliwia go trochę fakt, że będąc po prawej stronie bramki strzelał prawą nogą, ale ewidentnie zabrakło mu w tej sytuacji zimnej krwi. Po wejściu Downinga zmienił flankę.


REZERWOWI:

Jonjo Shelvey – 5 - W 65 minucie zmienił Suso. Nie był to ten Shelvey, którego wszyscy kojarzymy z woli walki i ciągu na bramkę, na murawę najwyraźniej wyszedł jego brat bliźniak. Można śmiało powiedzieć, że jego indolencja pozbawiła nas zwycięstwa. Idealne podanie od wchodzącego z prawej strony pola karnego Suareza zaskoczyło naszego pomocnika do tego stopnia, że nie trafił na niemal pustą bramkę. Był niepewny siebie, brakowało mu zaangażowania, które zazwyczaj daje mu wiele na boisku i czyni go wartościowym zawodnikiem. Mógł stać się bohaterem spotkania, ale niestety zawiódł. Miejmy nadzieję, że to tylko wypadek przy pracy.


Stewart Downing – 5.5 – Zajął miejsce Sahina w 74 minucie przesuwając się na lewe skrzydło (Shelvey zajął miejsce za napastnikiem).. Angielskiego skrzydłowego mogliśmy zapamiętać jedynie z wykonywania rzutów rożnych, poza tym aspektem piłkarskiego rzemiosła był całkowicie niewidoczny. Nasi rywale w końcówce spotkania grali w dziesiątkę, ale dzięki nikłemu zaangażowaniu Stewarta na boisku w ogóle tego nie odczuliśmy.

Autor: PiotrekB Dodano: 06.11.2012

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON