03.02.2013 Manchester City 2:2 Liverpool

Prezentujemy Państwu oceny redakcji LFC.pl za niedzielny mecz z Manchesterem City. Podopieczni Brendana Rodgersa niemal pokonali mistrzów Anglii na Etihad, ale fatalna pomyłka Pepe Reiny sprawiła, że musieli obejść się smakiem i zadowolić jedynie remisem.

WYJŚCIOWA XI:

Pepe Reina – 3 - Hiszpański golkiper nie miał zbyt wiele pracy w tym spotkaniu, ale i tak został jego negatywnym bohaterem. Przez większą część spotkania nie był nękany przez rywali, którzy poza potężnym, acz niezbyt trudnym uderzeniu Davida Silvy kilka chwil po pierwszym gwizdku sędziego oraz bramce Dżeko (przy której był bez szans) nie byli w stanie poważnie zagrozić naszej bramce. Za to zrobił to sam Pepe, kiedy przy prowadzeniu 1-2 dla Liverpoolu idiotycznie i niepotrzebnie ruszył w kierunku długiej piłki skierowanej do Aguero na skraj pola karnego, co pozwoliło Argentyńczykowi na skradnięcie the Reds zwycięstwa. Ryzyko było niczym nie uzasadnione, ponieważ niemal cała linia obrony the Reds była już na miejscu. Gdyby nie ta interwencja Reina zaliczyłby przyzwoity występ, ale koszmarny błąd kosztujący nas cenne punkty (być może na wagę awansu do Ligi Mistrzów) kładzie się na nim ogromnym cieniem.


Jose Enrique – 6.5 – Nasz lewy obrońca powrócił do składu po kontuzji i można powiedzieć, że sprawił pozytywne wrażenie. Tradycyjnie dobrze czuł się z piłką przy nodze i wiele razy próbował wrzutek w pole karne (w tym jednej po rzucie rożnym, w której genialnie wypatrzył dwóch niekrytych graczy the Reds przed linią spalonego). W defensywie spowodował błąd fundujący City groźną sytuację, ale poza tym grał równo i stabilnie. Jego zejście z boiska w 75 minucie spotkania nieco zdestabilizowało naszą linię obrony, co pośrednio przyczyniło się do sytuacji bramkowej Aguero.


Daniel Agger – 5 – Zaliczył bardzo słaby początek, był niepewny i nie mógł dobrze wejść w rytm meczu. Jego interwencje były spóźnione, a reakcje nie zawsze właściwe (np. kiedy pod naszą bramką nie zrozumiał się z Enrique i niebezpiecznie podawał do Reiny). Zaowocowało to wyjściem na prowadzenie City – fatalnie ustawiony Duńczyk nie potrafił powstrzymać Edina Dżeko, który wbił piłkę do naszej bramki. Po przerwie grał o wiele lepiej, pomagał nawet czerwonym kolegom w ofensywie, ale nie zapewnił drużynie żadnych wymiernych korzyści. Gdy Rodgers wprowadził Skrtela za Enrique zajął miejsce na lewej stronie obrony.


Jamie Carragher – 7 – 35- letni weteran ponownie dowodzi swojej wartości. Determinacja, poświęcenie, walka o każdą piłkę – w tym Carra może być przykładem dla całej drużyny. Obecność Jamiego w drużynie jest dla naszego zespołu żywym świadectwem etosu dawnego Liverpoolu. Wielu mogło wątpić w jego zdolność do gry na najwyższym poziomie przeciwko mistrzom Anglii, ale czerwony numer 23 dowiódł, że się co do niego mylono. Co ciekawe, Carragher był dwukrotnie bliski zdobycia bramki – w pierwszej połowie po rzucie rożnym, a w drugiej po mocnym dograniu Suareza bezpośrednio przed bramkę Joe Harta, ale defensor został wtedy zastawiony przez swojego odpowiednika z drużyny City. Można śmiało powiedzieć, że Carra w takiej dyspozycji jest realną konkurencją dla Skrtela.


Glen Johnson – 7 – Dzięki obecności Enrique, prawy obrońca reprezentacji Anglii nareszcie zagrał na swojej nominalnej pozycji. W pierwszej części spotkania posłał genialną długą piłkę do Sturridge'a pod pole karne gospodarzy, ale ten nie zdołał jej wykorzystać. Niezmordowany w ofensywie, uważny w obronie, jego rajdy pod bramkę przeciwnika mogły się podobać. Na szczególne wyróżnienie zasługują jego świetne, doskonale wymierzone podania w ostatniej tercji boiska. W końcówce meczu pięknie uderzył na bramkę Joe Harta, ale nie udało mu się umieścić piłki w siatce i powtórzyć wyczynu ze spotkania z West Hamem.


Lucas Leiva – 6.5 – Brazylijczyk momentami wydawał się nieco niepewny, ale dobrze wywiązywał się ze swojej roli. Przerywał ataki City, ale i sam dobrymi podaniami rozpoczynał ataki swojej drużyny, zwłaszcza, że rywal zupełnie odpuścił sobie środek pola. Mimo pozytywnego występu widać było, że nie jest w pełni dyspozycji. Proces powrotu Lucasa do dawnej formy nadal trwa.


Steven Gerrard – 7.5 – Nasz kapitan wprawdzie zaliczył nieśmiałą pierwszą część spotkania, w której między innymi znalazł się na początku łańcuszka nieszczęść prowadzącego do bramki Dżeko, ale z każdą minutą grał coraz lepiej i lepiej. Pracował znakomicie zarówno w defensywie dając z siebie wszystko, jak i w ofensywie, gdzie dyrygował poczynaniami całego zespołu. W 73 minucie meczu byliśmy świadkiem powrotu dawnego Stevena Gerrarda – nasz numer 8 pokonał Joe Harta swoim potężnym, firmowym uderzeniem z 25 metrów, wyprowadzając Liverpool na prowadzenie ku uciesze wędrującego the Kop oraz rzeszy kibiców na całym świecie,. Niestety dzięki Pepe Reinie radość Kapitana nie trwała długo, a szkoda. Tak piękna bramka smakowałaby jeszcze lepiej, gdyby zapewniła nam zwycięstwo, ale i tak stanowi symboliczny powrót Stevena Gerrarda do szczytu formy. Nagroda angielskiego Piłkarza Roku w pełni mu się należy.


Luis Suarez – 5.5 – Słaby mecz Urugwajczyka, który swój występ rozpoczął na nominalnej pozycji najbardziej wysuniętego pomocnika. Często bywał bezproduktywny, a jego niepotrzebne dryblingi, po których zazwyczaj tracił piłkę zupełnie nie pomagały drużynie. W dodatku zmarnował wszystkie sytuacje strzeleckie, w tym idealne dogranie Sturridge'a w pole karne, które Anglik wypracował sporym wysiłkiem. Druga połowa była nieco lepsza niż pierwsza (zwłaszcza dryblowanie), ale Suarez nadal nie mógł się w pełni odnaleźć. Rola cofniętego napastnika wydaje być się tym, do czego jeszcze nie jest przyzwyczajony. Najbardziej raził jego niekonsekwentny pressing – przy atroficznym środku pola the Citizens nacisk mógłby wiele zdziałać, tymczasem przez dłuższe chwile nasz drużyna broniła się w ósemkę, ponieważ Suarez mentalnie zachowywał się jak środkowy napastnik zapominając, że menedżer wystawił w tej roli Daniela Sturridge'a.


Jordan Henderson – 6.5 – Kolejny dobry występ młodego Anglika. Rodgers wystawił go na lewym skrzydle, najprawdopodobniej z myślą odciążenia Suareza od obowiązków defensywnych, ale poskutkowało to mniejszą kontrolą nad obszarem, na którym docelowo miał działać Urugwajczyk. Henderson potwierdził swoją dobrą formę walcząc o każdą piłkę i dając drużynie sporo w ataku. Niestety jego zapał momentami przeradzał się w bezsensowną agresję, gdy po dwóch brutalnych faulach na Garethcie Barrym sędzia ukarał go żółtą kartką. Kapitan reprezentacji Anglii U21 ostatnio poczynił spore postępy, warto zauważyć, że nabył bardzo cenną umiejętność szybkiego myślenia na boisku. Po kolejnym bardzo obiecującym meczu Henderson jest obecnie jednym z najrówniej grających piłkarzy z Liverbirdem na piersi.


Daniel Sturridge – 8 – GRACZ MECZU W momencie jego transferu wielu kwestionowało jego zdatność do bycia wartościowym członkiem zespołu Rodgersa, tymczasem Anglik swoją znakomitą formą uciszył wszystkich sceptyków – cztery bramki w sześciu meczach mówią same za siebie. Już na samym początku meczu znakomicie przyjął długie podanie od Glena Johnsona, lecz osamotniony nie zdołał wykorzystać tej sytuacji. Nie zawiódł za to w 29 minucie, gdy wspaniale odnalazł się na skraju pola karnego rywala i silnym strzałem pokonał bramkarza swojego byłego klubu. Aby podkreślić szacunek do dawnych kolegów nie celebrował zdobytej bramki, ale po gwizdku wznawiającym spotkanie znów rzucił się w wir walki. Młody napastnik był ogniwem każdego naszego ataku, świetnie utrzymywał się przy piłce i nękał obrońców City swoją szybkością. Przy lepszej dyspozycji Luisa Suareza mógłby na swoje konto zaliczyć asystę – agresywny rajd lewą stroną boiska zakończył perfekcyjnym dograniem do Urugwajczyka, ale ten przestrzelił. W drugiej połowie lekko faulowany upadł w polu karnym, co skończyło się żółtą kartką od sędziego za rzekomą symulację. Na lekki minus można zapisać mu lekką leniwość i nonszalancję w obronie, ale łatwo można go rozgrzeszyć rolą, którą pełnił w układance Rodgersa - wysuniętego napastnika. Po chwilowym zaćmieniu umysłu Reiny i wyrównaniu przez the Citizens, Sturridge mógł nadal wygrać mecz dla Liverpoolu w jego ostatnich minutach, ale niestety nie zdołał umieścić piłki w siatce.


Stewart Downing – 6 – Nieco anonimowy występ angielskiego skrzydłowego, mimo że grał na prawej flance umożliwiającej mu dogodne zejścia do środka boiska. Dobrze sprawował się w defensywie pomagając tam Glenowi Johnsonowi, ale w ataku brakowało mu iskry, był trochę zbyt spięty i całą swoją uwagę poświęcił na ograniczenie możliwości popełnienia błędów. W drugiej połowie odważniej spisywał się w ofensywie, ale też beznadziejnie przestrzelił w sytuacji bramkowej pod koniec meczu.


REZERWOWI:

Martin Skrtel – 6 – Zmienił Enrique na ostatni kwadrans spotkania i zajął miejsce na środku obrony. Miał swój niewielki udział w sytuacji, która doprowadziła do kuriozalnego wyjścia Reiny z bramki (bez problemu minął go Aguero), ale nie należy zapominać o znakomicie przeciętym groźnym dograniu w pole karne. Ocena wyjściowa.


Joe Allen – 6 – W 92 minucie zastąpił Daniela Sturridge'a mając za zadanie zająć miejsce Gerrarda, aby ten przez ostatnie trzy minuty meczu mógł pomóc w strzeleniu bramki na wagę zwycięstwa – bez powodzenia. Ocena wyjściowa.

Autor: PiotrekB Dodano: 04.02.2013

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON