Czemu tak późno!?

To już ewidentnie powrót do formy. Zmiażdżone Portsmouth, Lille i Sunderland. Wpadka z MU, ale przyznajmy szczerze, że Old Trafford to jedno z najtrudniejszych miejsc do gry w piłkę. Przede wszystkim wpływ na dobrą grę ma Torres. Nie ma co się oszukiwać, że można go zastąpić, bo reszta naszych napastników razem nie daje nam połowy tego co genialny Hiszpan. Dziś dorzucił kolejne dwa trafienia a mógł strzelić przynajmniej trzy więcej.

Jednak to Benitez zmianą nastawienia na ofensywne pozwolił rozwinąć skrzydła naszym graczom. Niestety nie jest to pochwała, a raczej żal do niego, że zrobił to tak późno. Tabela nie kłamie. Tottenham ma dużą przewagę i jeśli nawet wygramy resztę meczy to może być to za mało. Jeśli jednak potracą punkty to i tak pewnie rozstrzygnie się wszystko w ostatnich kolejkach, a w nich mamy jeszcze Chelsea, która wtedy będzie walczyła o tytuł.

Wracając do stylu naszej gry ostatnio w końcu można czuć zadowolenie. To jest ten futbol, który mi się najbardziej podoba i tego oczekuję od Liverpoolu. Szybkie tempo, pełne zaangażowanie, szybka wymiana piłki i wiele świetnego poruszania się, zwłaszcza bez piłki. Tak grając mamy zapewnioną tą sławną kontrolę i dominację. Dziś Sunderland przyjechał z niezłą formą, ale nie byli w stanie nic zrobić. Może lepiej poradziłyby sobie Stoke czy Hull, które osiągają mistrzostwo w zamurowywaniu bramki i wyszarpywaniu punktów w paskudnym stylu.

Nie wiem czy można winić Lucasa za to, że jak w końcu usiadł na ławce to w lidze rozegraliśmy dwa najlepsze mecze w sezonie, szczególnie po dobrym występie z Lille. Po prostu jest typem piłkarza, który bardziej broni niż atakuje. On robi co może, czyli daje z siebie na boisku to co potrafi. Tak samo Kuyt. Zrobiono z nich kozły ofiarne, a przecież to nie ich wina, że wystawiani są bez formy czasami lub gdy nie są potrzebni. Natraciliśmy wiele punktów ze słabszymi drużynami grając zbyt bojaźliwie. Pewności nie ma, ale czy grając tym jednym zawodnikiem więcej nastawionym na atak nie zdobylibyśmy do teraz znacznie więcej punktów? Naprawdę lubię naszego Brazylijczyka, ale dla mnie w hierarchii jest czwartym wyborem do środka, a raczej zmiennikiem dla Mascherano. Z Kuytem jest inaczej, bo to naprawdę istotny piłkarz. Jednak miewa okresy, w których jest okrutnie beznadziejny. Na całe szczęście dziś mamy już Maxiego.

Torres, Johnson, Babel, Aquilani czy nawet Gerrard błyszczeli ostatnio, ale dla mnie jest wciąż, tak jak przez większość sezonu, dwóch panów, którym należą się szczególne słowa uznania: Reina i Mascherano. Pierwszy z pewnością jest najlepszym obecnie bramkarzem Premier League i Hiszpanii [chociaż popełniający błędy Casillas i tak zachowa numer 1]. Drugi nie tylko odbiera piłkę w niebywały sposób, ale jeszcze rozsyła piłki, jakich nie powstydziłby się Alonso. Bardzo cieszy mnie, że obaj z dużym prawdopodobieństwem podpiszą nowe umowy. Z nimi i resztą obecnego składu nawet bez Ligi Mistrzów przyszły sezon może być znacznie lepszy.


Podsumowując nie można ominąć bolącej kwestii: co by było gdybyśmy obudzili się miesiąc czy dwa wcześniej? Co by było gdyby Fernando i Johnson rozegrali wszystkie 32 mecze w lidze? Co by było gdybyśmy tak ofensywnie zaczęli grać wcześniej? Niestety teraz możemy tylko żałować. Jedyne co nam zostało to rozegrać tak jak dziś resztę naszych ligowych spotkań. Nie cierpię sytuacji, w której jesteśmy skazani czekać na błędy innych. Przed rokiem też tak było, ale rozczarowujące jest, że obecnie walczymy z Tottenhamem o czwarte a nie jak wtedy z United o pierwsze.

Autor: Hulus Dodano: 28.03.2010

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON