Wygrajmy przynajmniej ten puchar

Jeśli można było mieć wątpliwości przy naszej słabej postawie w Lidze Mistrzów to dominacja w Lidze Europy nie pozostawia złudzeń. Jesteśmy zdecydowanie najlepsi z pozostałych drużyn, ale nie ma pewności co do końcowego zwycięstwa. Teraz czeka nas ciekawy dwumecz z Atletico, co będzie nagłaśniane głównie jako powrót Torresa, ale rewanż na Anfield daje nam przewagę.

Unirea miała się nas nie bać i łatwo przegrała, Lille miało odważnie grać na Anfield i odjechali z podkulonym ogonem, w końcu Benfica była dość pewna siebie i dostała zasłużone lanie. Poziom trudności rósł z każdym szczeblem aż trafiliśmy na Portugalczyków grających najlepiej w swojej lidze z całej stawki LE. Gdyby nie dziwne zachowanie Babela i skandaliczne sędziowanie już po pierwszym meczu moglibyśmy mieć spokojny awans. Jednak wysokie zwycięstwo w rewanżu smakowało świetnie.

Liverpool potrzebuje zwycięstw, potrzebuje pucharów, a ten wydaje się wyjątkowo blisko. No cóż, szczerze należy przyznać, że tytułów nam mocno brakuje. Od przyjścia Beniteza zdobyliśmy dwa bardzo ważne i dwa pomniejsze puchary, ale od kilku lat wciąż zostajemy z niczym. Można się pogodzić z odpadnięciem z Ligi Mistrzów, bo to bardzo trudne rozgrywki, można nie wygrać ligi, bo to długi wyścig wymagający lepszej kadry i konsekwencji, ale w Anglii rozgrywa się jeszcze dwa krajowe puchary, w których spisujemy się co najmniej wstydliwie, odpadając dużo za wcześnie. Dlatego musimy wykorzystać okazję, która wcześniej wydawała się upokarzająca.

Może wybiegam za daleko w przyszłość, ale ciekawi mnie jak zareagowalibyśmy na naszą wygraną w majowym finale. Tabela ligowa nie kłamie. Mamy już tylko teoretyczne szanse na awans do LM i szykuje nam się najgorsze miejsce na koniec od kilku ładnych lat. O twarz i dumę już nie gramy, więc musimy w obecnej sytuacji skupić się na europejskim pucharze. Co da nam wygrana? Miejsce w historii jako pierwsi zwycięzcy w nowej formule, lekko uratowalibyśmy tragiczny sezon i zapewnilibyśmy sobie miejsce w Superpucharze. Jednak nie możemy się oszukiwać, że to sukces, bo nasze cele przed sezonem były całkowicie odmienne. Mam na myśli to, że nie możemy zapomnieć o wyciągnięciu surowych konsekwencji za słaby rok.

Autor: Hulus Dodano: 12.04.2010

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON