Ciężkie życie Mascherano

Javier Mascherano zapowiedział chęć odejścia, znowu. Rok temu Benitez postawił zaporową cenę i najlepszy defensywny pomocnik świata pozostał. Dziś klub jest otwarty na propozycje, ale z pewnością nie sprzeda go poniżej swoich oczekiwań. Czeka nas kilka tygodni dużego szumu wokół póki co naszego gracza i wynik jest niemożliwy do przewidzenia.

Zaczynając od początku mamy wielki talent, który zaskakująco w 2005r. zamiast do Europy trafił z River Plate do Corinthians, razem z Tevezem. Tam długo miejsca nie zagrzał i już po roku odszedł nie do Chelsea jak wszyscy oczekiwali a do West Hamu, znowu zaskakująco, znowu z Tevezem. Tam spędził najgorsze pół roku kariery i wydawało się, że jego podróż do Anglii fatalnie się skończyła. Do czego zmierzam? Otóż od początku to właściciel karty zawodnika decydował o losie Javiera. On widać łatwo się dawał namawiać do zmian, mimo braku logiki w tych ruchach. Jak dobrze wiemy Tevez trafił następnie do United, aby potem odejść do lokalnego rywala. Natomiast Mascherano już drugi raz z rzędu serwuje nam pokaz nielojalności. Jak widać Argentyńczycy kluby zmieniają jak chcą, bez respektowania woli klubów czy kibiców. Dla nich to praca, przygoda, podróż.

Po fatalnym okresie w WHU Liverpool uratował karierę Mascherano, po 18 miesiącach wyłożył duże pieniądze wykupując go wreszcie z rąk osób trzecich, żeby już po roku dobrej gry odrzucać jego chęci odejścia do Barcelony. Wtedy udało się go zatrzymać. Teraz to ostatni moment na zarobienie dużych pieniędzy i trzymanie go na siłę nie ma sensu, bo znowu za 12 miesięcy nas zawiedzie. Boli tylko, że mimo dużego wsparcia klubu i kibiców Argentyńczyk cały czas widzi Liverpool jako przystanek a nie cel kariery. W obecnej sytuacji są możliwe tylko dwa rozwiązania. Albo Javier odejdzie albo podpisze nowy kontrakt i zwiąże się na kilka najbliższych lat z Liverpoolem. Nie zaakceptuję jego pozostania, jeśli za rok mielibyśmy dostać tylko połowę jego wartości ze względu na długość kontraktu.

Jakie są jednak jego motywy? Trudno określić. Z pewnością aspekt finansowy ma znaczenie, jak zawsze. Wspominano o problemach jego rodziny z przystosowaniem się do życia na wyspach. Czyżby cztery lata żyli w wielkim nieszczęściu? Pewnie te kilka mln funtów rocznie nie starcza na porządne urządzenie się i ściągnięcie rodziny do siebie. W dodatku czy np. Włochy to druga Argentyna? Raczej to wymówka zamiast szczerego wytłumaczenia, które niestety jest bardzo bolesne dla nas. Mascherano zna swoją wartość. W reprezentacji spotyka kolegów z Interu czy Barcelony, którzy wręcz obwieszeni są medalami a on, kapitan Argentyny, wciąż w Europie nie wygrał niczego tak znaczącego. Niektórzy mogą mieć pretensje do niego, że otwarcie się nie wypowiada, ale osobiście nie chciałbym z jego ust usłyszeć słów o braku widoków na tytuły na Anfield.

Autor: Hulus Dodano: 14.08.2010

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON