Dobre priorytety

Rafael Benitez rok w rok wmawiał nam na starcie sezonu, że gramy o wszystko. I faktycznie tak było, chociaż ani przez moment nie mieliśmy odpowiednio szerokiej kadry do tego, co w rezultacie kończyło się porażką w najważniejszych rozgrywkach- Premier League. Liga Mistrzów to przecież w najważniejszej fazie pucharowej to maksymalnie 7 meczów. Często w tym okresie byliśmy już pozbawieni szans na upragniony tytuł i całe siły przerzucaliśmy na grunt europejski. Teraz razem z początkiem ery Hodgsona mamy widocznie zmianę podejścia i … bardzo dobrze!

Uwielbiam u Roya jego otwartość i szczerość. Jasno potrafi powiedzieć, że jesteśmy kadrowo słabsi od najlepszych oraz to, że wciąż brakuje nam zawodników. Mieliśmy w teorii napięty kalendarz na samym początku: dwóch pretendentów do zajęcia miejsca w TOP4 oraz najsilniejszy możliwy rywal w eliminacjach LE. Całe szczęście, że nie musieliśmy grać na gorącym tureckim terenie w czwartek.

To był dobry test dla Roya, który zdał w pełni. Skrtel, Gerrard, Johnson, Kuyt nie zagrali wcale. Agger i Mascherano też, chociaż akurat to było wymuszone. Torres dostał 45 minut, które były mu bardzo potrzebne. Bohater meczu z Arsenalem- Ngog zagrał tylko kilka minut. Jednoznacznie postawiliśmy poniedziałkowy mecz z City na pierwszym miejscu, co bardzo dobrze rokuje na przyszłość. Nie stać nas na wystawienie dwóch bardzo dobrych jedenastek, więc mocno cieszy, że nareszcie skupiamy najmocniejsze zestawienie na najważniejszych dla kibiców rozgrywkach.

Mecz z Trabzonsporem powinien był skończyć się dużo lepszym wynikiem. Byliśmy lepszą drużyną, mieliśmy dobre momenty i fajnie było zobaczyć kilku piłkarzy, którzy niewiele ostatnio grali. Zadebiutował nowy ulubieniec Roya, 30-letni Christian Poulsen, który zastąpi nie Mascherano a niespodziewanie Aquilaniego. Włoch, chociaż przez kontuzje wiele nie pograł w poprzednim roku, był wielką nadzieją na ten sezon. Jakby potrafił ustabilizować formę byłby na pewno mocnym punktem zespołu.

Wracając do tematu czwartkowego spotkania nasz drugi garnitur spisał się pozytywnie. Pierwszy mecz po Mundialu rozegrał Babel, który świetnie wykończył podanie Cole’a, ale jednocześnie pokazał, że nie radzi sobie dobrze jako jedyny, wysunięty napastnik. Nie potrafi jak Ngog dobrze się zastawić i grać tyłem do bramki, nie ma genialnego poruszania się Torresa. Nie potrafi grać sam w ataku, ale bardzo ciekawe byłoby jego zestawienie razem z Fernando. Może Roy w niektórych meczach będzie grał dwoma napastnikami?

Możemy teraz dzięki odważnej grze trenera w komfortowej sytuacji jechać do Manchesteru. Kluczowi zawodnicy będą gotowi na cały mecz, powróci Mascherano po kontuzji i zdaje się, że jedynie Joe Cole będzie zmuszony do siedzenia na trybunach. Możemy być pewni, że City nie będzie miało nad nami przewagi ze względu na czwartkowe mecze. Dodatkowo widać wiarę Roya w chłopaków. W słabszych europejskich rozgrywkach możemy osiągnąć sukces grając nawet bez kluczowych piłkarzy. Jak awansujemy do fazy grupowej i trafimy na zespoły na poziomie np. Lecha Poznać to spokojnie będzie można dawać wolne np. Torresowi, Gerrardowi czy Cole’owi.

Rywal jest na pewno nieobliczalny. Mimo dobrej kadry znowu zmienili pół składu i zrobili to efektownie. David Silva- genialny piłkarz, który mimo drobnej postury nie boi się twardej walki i ma ogromną wręcz kreatywność w swojej grze. Balotelli to najlepszy talent z Włoch, ale bardzo nieposłuszny. Yaya Toure to jeden z nielicznych, których można równać z Mascherano. Milner to zdecydowanie najlepiej rozwijający się Anglik ostatniego sezonu. Boateng i Kolarov to dużo więcej niż porządni obrońcy. Jak widać zakupy imponujące, ale nie można zmieszać nawet najlepszych graczy i od razu oczekiwać cudów. Potrzeba czasu i wielkiego fachowca. Maradona pokazał jak wielkie znaczenie ma trener. Mam sporo wątpliwości czy Mancini jest kimś takim dla City jakim był Mourinho dla Chelsea.

Autor: Hulus Dodano: 23.08.2010

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON