Metoda małych kroczków

Po koszmarnym roku kibice z niecierpliwością czekają na powrót dobrej i skutecznej gry Liverpoolu. Tymczasem sezon powoli nam się rozkręca, rozegraliśmy już 7 oficjalnych spotkań i wciąż wyglądamy na gotowych. Czy możemy wymagać obecnie więcej od naszych piłkarzy i trenera? Jak może się zmieniać nasza gra w następnych tygodniach? Jakim powinniśmy grać ustawieniem? Kilka pierwszych meczy przyniosło raczej więcej pytań niż odpowiedzi.

O Manchesterze City mówi się, że trudno z taką ilością zmian będzie im walczyć o tytuł a tymczasem roszad w zespole Liverpoolu też jest całkiem sporo. Co gorsza zawodnicy przychodzący niekoniecznie są na oczekiwanym poziomie. Joe Cole czy Raul Meireles z pewnością mogą imponować kibicom, ale Poulsen czy Konchesky już mniej. Tymczasem Roy uznał za niezbędne posiadanie ich w składzie, więc musimy mu zaufać tak jak wcześniej Benitezowi.

Póki co wygraliśmy wszystkie cztery mecze eliminacyjne LE, wystawiając za każdym razem dość rezerwowy skład. Roy pokazał charakter ryzykując dużo, ale udało nam się, mimo nerwów w rewanżu w Turcji. W lidze natomiast pechowo nie wygraliśmy z silnym Arsenalem, przegraliśmy widocznie z City i wygraliśmy po trudnym meczu z WBA. Mamy więc na koncie cztery punkty, czyli tyle samo co nasi główni rywale w walce o TOP4. Tylko Chelsea zdobyła komplet punktów, ale nie jest to nasz przeciwnik. W tym roku nawet nie ma sensu zaczynać tematu gry o mistrzostwo, bo to do niczego nie prowadzi. Mamy się skupić na powrocie do LM i iść małymi kroczkami do przodu.

Do tej pory widać poprawę w wymianie piłki oraz większej swobodzie graczy, ale za to niepokojące są fragmenty, kiedy tracimy kontrolę nad meczem i drastycznie spada nam wskaźnik posiadania piłki. To stan przejściowy, który musi istnieć do czasu aż piłkarze w pełni dostosują się do wytycznych Hodgsona. Poza tym nie pomogło buntownicze odejście Mascherano, który znacznie lepiej łączył linie obrony i pomocy niż Lucas i Poulsen razem. Jednak musimy o nim zapomnieć i wierzyć, że brazylijsko-duński duet będzie grał w środku jedynie w ostateczności. Oby Roy po transferze Raula i przy powrocie Joe postawił Portugalczyka obok Gerrarda w najważniejszej strefie boiska.

Oglądając ostatnie ligowe spotkania The Reds można mieć wrażenie, że duch Beniteza wciąż unosi się nad Anfield Road. Znowu popełniamy fatalne błędy, grając dwoma defensywnymi pomocnikami w środku lub wystawiając na lewej obronie graczem nieprzystosowanym do tego. Jak już okienko się zamknie, zawodnicy, którzy późno wrócili do klubu, wyrównają swoją formę to można będzie już w pełni odpalić silniki. Nie wiem czy będziemy kadrowo mocniejsi niż rok temu, ale zmiany musiały nastąpić i wierzę, że Roy posiada wizję jak powinien grać jego zespół. Niby to Liverpool, ale objął go w bardzo trudnym momencie, kiedy zawodnicy pogubili pewność siebie a do tego nie byli pewni swojej przyszłości. Teraz czeka nas powolny proces wzmacniania wiary w siebie i takie cenne zwycięstwa jak z WBA mogą tylko pomóc.

Istotne będzie twarde stąpanie po ziemi. Nie wolno nam zapominać o błędach z zeszłego sezonu, ale jednocześnie nie wolno się tym przejmować na tyle, żeby to wpłynęło na nasze zaufanie. Musimy nauczyć się myśleć tylko o następnym pojedynku i stawiać rozgrywki ligowe na piedestale. Jak będziemy szli razem w jednym kierunku to z czasem będziemy stawali się lepsi. Gra wtedy będzie bardziej płynna, zawodnicy lepiej się będą rozumieli a co najbardziej istotne wykształci się styl, z którego będziemy dumni. Przyjdą na pewno też chwile zwątpień jak ta po meczu z City, ale nie wolno nam panikować. Najlepiej odpowiadać dobrą grą na boisku lub jeszcze lepiej wynikami. Mamy szczęście, że Roy pozwala nam się skupiać na lidze i daje wolne kluczowym piłkarzom w innych rozgrywkach. To może zrekompensować wąską kadrę względem City czy Tottenhamu.

Jeżeli Roy będzie miał dostępnych wszystkich graczy swojej kadry to wtedy przekonamy się, jakim chce grać ustawieniem. Absencja Cole’a nieco pokrzyżowała jego plany, ale niedługo wróci i będzie mógł zająć miejsce za Torresem, podczas gdy kapitan wróci do swojej nominalnej pozycji środkowego pomocnika obok miejmy nadzieję Meirelesa. Jednak inwestując pieniądze w nowego napastnika moglibyśmy również grać systemem z dwoma strzelcami i mniejszą liczbą pomocników. Tego oczekują kibice, ale już dawno czołowe klubu zrezygnowały z takiego rozwiązania na rzecz zagęszczenia środka pola. Jednak nie zawsze gra się z tak trudnym rywalem jak Arsenal, aby grać zachowawczo. Jeśli Royowi uda się odmienić nasze defensywne nastawienie to droga z powrotem do LM może być nie tylko udana, ale również bardzo przyjemna.

Autor: Hulus Dodano: 29.08.2010

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON