W oczekiwaniu na Northampton Town

Wielu młodych chłopaków zapewne nerwowo czekało na losowanie wczesnej rundy Carling Cup- pucharu, w którym już tradycyjnie najlepsze zespoły wystawiają swoje największe talenty. Z całym szacunkiem, ale tym razem mieliśmy duże szczęście trafiając na zespół z niskiej półki- Northampton Town. Widząc, z jakim zaufaniem Roy wystawia Spearinga czy Kelly’ego w poważnych meczach pierwszej drużyny, reszta chłopaków z rezerw ma dobry bodziec do jeszcze intensywniejszej pracy.

Trzech meczy w tygodniu kluczowi zawodnicy z pewnością grać nie będą, więc na pucharowe spotkanie należy oczekiwać ich na trybunach. To komfortowa sytuacja, gdyż nie przemęczamy ich a dodatkowo będziemy mieli szansę na obejrzenie w akcji naszych młodych perełek. Kibiców mocno interesują postępy naszych szkółek szkoleniowych. Dla wielu skład rezerw jest dobrze znany i nie są to z pewnością anonimowe postaci. Szkoda tylko, że tak rzadko jest okazja ujrzeć ich w meczach o stawkę. Całe szczęście, że istnieją takie rozgrywki jak Carling Cup i zdarzają się takie dogodne losowania.

Kto ma szansę wykazania się? Całkiem ciekawa i szeroka grupa chłopaków. Spearing, Kelly, Pacheco, Eccleston już posmakowali w tym sezonie gry w oficjalnych spotkaniach. Na pewno nowe letnie imponujące nabytki, Wilson i Shelvey, palą się do gry w tym meczu. Jest jeszcze cudowne dziecko z Hiszpanii: Suso, a także sprawdzani latem Irwin czy Amoo oraz młodzieżowy mistrz Europy: Mavinga. Praktycznie już można złożyć całą potrzebną jedenastkę. Wyobrażacie sobie taki zespół przy dopingu kilkudziesięciu tysięcy fanów na Anfield w środę? Czemu nie!?

Hodgson wykazałby się dużą odwagą, której brakowało Benitezowi. Hiszpan wiele dobrego robił dla rozwoju systemu szkolenia i efekty są widoczne. Jednak jego pomysł polegał na ściąganiu masowo za niewielkie ceny. Jednak raz duże pieniądze wydane na prawdziwy diamencik dają więcej niż na zakup dziesięciu słabszych. Ostatnimi czasy, jeszcze za Rafy, wchodziło już to do obiegu, czego skutkiem był np. transfer Shelveya. Myślę, że to słuszna droga. Arsenal czy United nie żałują nawet dużych sum na niesamowitych nastolatków i to się u nich świetnie sprawdza. Czemu nie podążać za przykładem najlepszych w tym fachu. Oczywiście miło by było, jakby regularnie zasilały nas własne ‘produkty’ szkoleniowe tak jak w Ajaxie czy Barcelonie, ale do osiągnięcia takich efektów potrzeba wielu lat ciężkiej pracy.

Zagranie niemal rezerwami uwydatniłoby jeszcze bardziej zaufanie, jakim darzy Roy chłopaków. Na pewno widząc szansę gry w pierwszym zespole motywacja do ciężkich treningów rośnie. To także może pomagać klubowi w ściąganiu kolejnych gwiazdek. W końcu jak np. osiemnastolatek widzi, że jego rówieśnicy dostają szansę w Liverpoolu to tym chętniej nas wybierze. To zagmatwane, ale w obecnych czasach o najlepszych młodzików jest większa konkurencja niż najlepszych dorosłych piłkarzy, gdyż tych drugich ceny potrafią być tak szalone, że niewielu jest w stanie im podołać. Więc o gracza X potrafią rywalizować najlepsze zespoły z Włoch, Hiszpanii i Anglii jednocześnie! Co wtedy jest kluczowe dla takiego nastolatka przy wyborze? Ograniczmy się do czołowych klubów Premier League. Zakładamy, że ów zawodnik przeszedł testy w czterech zespołach. Co wybrać? Chelsea długo inwestuje w młodzież, ale prawie żadnych efektów tego nie widać. United jest w tym świetne, tam dostaje się szansę nawet w Lidze Mistrzów. Arsenal jest wręcz rajem dla uzdolnionych nastolatków, gdzie Wenger wyrósł na niedościgniony wzór rozwoju młodych talentów. Trafia też pan X do Liverpoolu. Jak przekonać go, że właśnie w robotniczym miasteczku czeka go najlepsza przyszłość?

To trudne. Rodzice mają duży wpływ na decyzję. Trzeba zadbać o szkołę, mieszkanie, zapewnić integrację i łatwe wejście w nowe otoczenie. Z tym myślę każdy z tych klubów sobie radzi. Jak więc namówić go, żeby to właśnie nas wybrał? Jest masa zabiegów i uważam osobę Dalglisha za kluczową w tym procesie. Gdybym był takim chłopakiem i przybył do mnie agent z Liverpoolu z ofertą byłbym szczęśliwy. Jednak jeśli lecąc na testy do Manchesteru na lotnisku przywitałby mnie Ryan Giggs to wybór byłby już prosty. Ważne jest, żeby ikony klubu brały czynny udział w sprowadzaniu perełek do Liverpoolu. Na pewno krótka rozmowa z Torresem, Gerrardem, Carragherem, Reiną czy Johnsonem musi robić piorunujące wrażenie na nastolatkach, którzy na podwórkach wyobrażają sobie, że są właśnie tymi zawodnikami. Legendy jak Rush czy Dalglish ciągle mocno oddziaływają na wyobraźnię, jak nie młodych to na pewno ich ojców.

Powróćmy do tematu meczu z Northampton Town. Poprzedni trener miał skłonność do mieszania pół na pół doświadczonych z rezerwami. To się różnie sprawdzało, bo były problemy ze zgraniem i widoczna była przewaga fizyczna seniorów. Jeśli jednak wystawimy teraz niemal cały skład rezerw to przynajmniej będziemy mieli gwarancję, że zrozumienie na boisku będzie lepsze. Przecież grają oni ze sobą już dość długo i z pewnością są dobrze zżyci. Nawet przegrana w takim zestawieniu nie byłaby gorzka, bo cenne doświadczenie jest nie do zmierzenia w takiej sytuacji. Wygrana natomiast niezmiernie ucieszyłaby kibiców, trenerów i przede wszystkim samych graczy, gdyż mogliby wtedy spokojnie oczekiwać kolejnej rundy.

Autor: Hulus Dodano: 19.09.2010

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON