Gdzie jest Torres?

Wiele ostatnio gorzkich słów krytyki spada na Fernando Torresa. Tylko jedna bramka w obecnym sezonie wygląda blado przy już siedmiu Ngoga i stawia go na równi z … Lucasem. Znając jego osiągnięcia z poprzednich sezonów teraz można mieć co do niego wątpliwości i dawać upust słowom nieprzychylnej recenzji. Oczywiście jeśli się jest ignorantem lub czerpie się przyjemność z dogryzania Liverpoolowi.

Torres jest kapitalnym napastnikiem, niemal doskonałym i najbardziej kompletnym na świecie. Siła, szybkość, technika, wizja, wyszkolenie na najwyższym poziomie. Jednak to na nic, jeśli nie jest się w pełni gotowym fizycznie. On wciąż pracuje, ciągle ulepsza swoją formę i musimy pamiętać o jego ostatnich kontuzjach. Jak ważnym piłkarzem jest Hiszpan pokazał Mundial, na którym nie miał szans być stuprocentowo przygotowanym, przechodząc ekspresową kurację leczniczą. Forma jest chwilowa, klasa wieczna. Torres z pewnością to drugie posiada.

Inna sprawa, że potrzebuje wsparcia od partnerów, nie tylko Gerrarda. Z Sunderlandem wypracował obie bramki, ale przecież to nie on powinien być za to odpowiedzialny! Dziwne jest, że Liverpool, wielokrotny mistrz Anglii, ma w składzie tylko jednego naprawdę groźnego i pewnego napastnika, a do tego zmusza go do biegania po skrzydłach za partnerów, których brak, bo całą grę skupiamy w środku boiska. Ponadto rola samotnego napastnika nie zawsze jest dla Torresa wygodna, bo cały czas walczy z parą środkowych obrońców rywali, którzy często nie patyczkują się z nim. Większa liczba atakujących mogłaby dać mu więcej miejsca i swobody.

Benitez perfekcyjnie wykorzystywał umiejętności swojego rodaka, czego nie potrafi jeszcze Roy. Nic więc dziwnego, że już pojawiają się plotki odnośnie jego odejścia, bo to nieodłączny element jego obecności w klubie. Chociaż jego sprzedaż to najgorsze rozwiązanie może to być nieuniknione. Już kolejny raz klub nie wywiązał się z obietnicy wzmocnienia składu na tyle, żeby umożliwić mu walkę o tytuły. Dodatkowo trener mimo wszystko bez wielkiej europejskiej renomy może nie budzić pełnego zaufania. Jednak dopóki nosi on czerwoną koszulkę można być pewnym, że swoją lojalność poprze dodatkowo świetną grą i pełnym zaangażowaniem. W końcu to również świetna osobowość, o czym już kilkakrotnie się przekonaliśmy, więc nie zostaję nam nic innego jak wspieranie go w sytuacji, kiedy wielu próbuje wbić szpilkę w Liverpool krytykując go.

Autor: Hulus Dodano: 26.09.2010

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON