Pozwólmy młodym się wykazać

Nie da się ukryć, że kilkuletnie rządy Rafaela Beniteza odcisnęły się mocno na poziomie naszych drużyny młodzieżowych. Zastał on zaniedbania, z którymi walczył w kilku etapach. Przede wszystkim nie zaglądał nikomu w paszport i zaczęliśmy ściągać talenty z całego świata. Niestety wsparcie finansowe takiej strategii było niewielkie i zamiast szukać najwyższej jakości postawiliśmy na ilość. Teraz można uznać, że zmieniliśmy nasze plany i szukamy naprawdę wyjątkowych młodzików, szczególnie Anglików. Nie pozostało nam nic innego jak owoce tych mieszanych posunięć zacząć oceniać, gdyż już obecność naszych młodzieży w pierwszym składzie stały się częstsze.

Jay Spearing nastolatkiem już nie jest i jego kariera doszła do momentu, w którym należy się mocno zastanowić co dalej. Kilka występów na sezon nigdzie nie prowadzi. Nie przez przypadek wymieniam tutaj właśnie tą postać, gdyż jego obecność w zespole często była tłumaczona jego korzeniami. Jest chłopakiem Liverpoolu a takich silnie może brakować w przyszłości. Carragher i Gerrard stali się symbolami przywiązania i czerwonej strony miasta. Jay długo był kreowany przez klub jako kolejny scouser. Jednak uczciwie trzeba przyznać, że poza bardzo solidną i inteligentną grą nie jest w stanie nam dodać nowej jakości.

Już przerabialiśmy wielu miejscowych chłopaków, którzy mocno promowani nie wskoczyli nigdy na oczekiwany poziom. Welsh, Guthrie czy Hammill doszli do punktu, w którym powinni już przynajmniej kilkanaście meczu w sezonie rozegrać, a obecnie występują w zespołach z pewnością nie z tej samej półki i pewnie nigdy nie będą. Nasze nadzieje i marzenia o drużynie złożonej z lokalnych chłopaków trzeba odłożyć między bajki. Ściągnięci Shelvey i Wilson, mimo zaledwie osiemnastu lat, pozostawiają już teraz mocniejsze wrażenie niż starsi Spearing i Darby. Przecież zawsze powinno mieć się na uwadze zwiększanie jakości i działania klubu mające na celu silniejsze promowanie lokalnych chłopaków w tej kwestii nam nie pomagają.

Pytanie czy dalej młodzież dostawać będzie szanse od Roya. Zostały trzy mecze Ligi Europy, ale daleko nam jeszcze do spokojnego awansu i może trzeba będzie wystawić podstawowy skład. Z Pucharu Ligi już kompromitująco odpadliśmy, w lidze nie można sobie pozwolić na granie rezerwami, więc zostaje bardzo mało możliwości dla Hodgsona. Najważniejsze, żeby Anglik nie zaglądał nikomu w metryki i kierował się jedynie umiejętnościami piłkarzy. Do tej pory wydaje się, że tak właśnie zamierza robić, co najlepiej pokazało kilkuminutowe wejście Jonjo i pozostawienie Poulsena na ławce z Blackburn.

Można różnie mówić o Benitezie, ale to, co pozostawił po sobie to z pewnością nie całkowite zgliszcza. Pacheco, Shelvey, Wilson, Spearing, Kelly, Gulacsi czy Suso to całkiem ciekawa grupka młodych piłkarzy, którzy może nie mają doświadczenia, ale zdecydowanie można spodziewać się po nich całkowitego zaangażowania i poświęcenia w swojej grze. W końcu stawianie na młodzież zawsze jest korzystne. Każdy wyszkolony kolejny zawodnik to zaoszczędzone funty na lepsze transfery. Nawet jak zawodnik nie spełni naszych oczekiwań to pieniądze z jego sprzedaży z nawiązką zwrócą nam koszty jego edukacji. Widząc zadowolenie kibiców z występów naszych talentów działacze klubu muszą dalej tak ciężko pracować nad rozwijaniem siatki skautingu. Oby takich jasnych występów jak Shelveya z Napoli było nam dane oglądać jeszcze wiele w tym sezonie.

Autor: Hulus Dodano: 24.10.2010

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON