Iść za ciosem

Przed nami zaległe spotkanie z Fulham na Anfield Road. Roy Hodgson nie zdążył zagrać ze swoim byłym klubem. Pech chciał, że silne opady śniegu zablokowały sentymentalny występ dla Hodgsona a teraz może jedynie oglądać ten pojedynek jako kibic przed telewizorem. Ciekawe komu będzie kibicował? Teraz to Kenny Dalglish dowodzi i jego misją jest powrót na zwycięski szlak. Czy to stanie się już teraz? Czy zaledwie w kilkanaście dni Szkot odmieni na tyle Liverpool, że powróci na dobre na odpowiednie tory? Wiele odpowiedzi poznamy już w środę.

Teoretycznie pojedynek z drużyną Marka Hughesa nie powinien budzić wielkich emocji. Spotkanie przełożone na środek tygodnia. Roya Hodgsona już nie ma. Jego wcześniejszego współpracownika Mike’a Kelly’ego również. Nawet ściągnięty stamtąd Paul Konchesky nie znajduje miejsca w zespole. Jednak ze względu na ilość zmian i ogólny optymizm wokół Liverpoolu nie sposób obojętnie czekać na kolejne spotkanie. Progres w ostatnich meczach był widoczny i nie może być przypadkowy. Wydaje się, że Dalglish od dawna wiedział co zmienić i poprawić, więc wyczekiwał tylko na swoją szansę. Razem ze Stevem Clarkiem przywrócili futbol. Teraz najtrudniejsze zadanie: nauczyć ten zespół konsekwencji.

Liverpool wielokrotnie już odnosił wygrane, które miały być punktem zwrotnym. Po pewnym czasie nawet najwięksi optymiści tracili rezon, kiedy za n-tym razem Liverpool nie potrafił wygrywać choćby kilku spotkań z rzędu. Teraz niczego innego nie potrzebujemy, gdyż okropna liczba dziesięciu porażek już tkwi na naszym koncie. Wielka szkoda, ponieważ gdybyśmy przynajmniej połowę z nich chociaż zremisowali to ciągle realnie rozmawialibyśmy o TOP4. Niestety całkowite zniszczenie poziomu naszej gry obronnej doprowadziło do wielu fatalnych bramek. Jeśli uda się przywrócić wysoki standard defensywy ryzyko kolejnej porażki diametralnie spadnie. Po części w meczu z Wolves widoczna była poprawa, chociaż ciągle brakuje Carraghera, Glen Johnson gra po przeciwnej stronie a Martin Kelly ma znikome doświadczenie. Jednak Kenny postawił na właśnie taką czwórkę obrońców i pozwala im się zgrywać bez zmian co spotkanie. To może zaprocentować i kolejne czyste konto z Fulham może tylko pomóc.

Jeżeli już defensywę naprawimy, możemy zająć się zdobywaniem bramek. Jeśli ponownie postawimy wysoko pressing i zagramy przede wszystkim po ziemi to Fulham może mieć naprawdę zły dzień. Meireles i Torres, którzy byli wybitni w ostatniej kolejce teraz zostaną wzmocnieni powrotem Gerrarda. Zapewne zajmie on miejsce Poulsena w podstawowej jedenastce. Nie ciężko zgadywać, że odnowienie współpracy na linii Gerrard-Torres będzie w następnych tygodniach jednym z priorytetów Kenny’ego. W końcu ten szalony duet o mały włos nie wygrał nam już ligi kilka sezonów wcześniej. Można uznać, że to pierwszy mecz Dalglisha, kiedy będzie miał wszystkie strzelby dostępne. Mecz z United miał miejsce kilkanaście godzin po zatrudnieniu i o wprowadzeniu zmian w taktyce ciężko było wtedy mówić.

Marsz w górę tabeli czas zacząć. Myślę, że obecnie o strachu nie ma mowy. Piłkarze wydają się być teraz bardziej zadowoleni z metod i pomysłów trenera. Liverpool musi grać piłką. Drogą, którą kreowali poprzedni wielcy trenerzy i piłkarze, polegała na kolektywnej grze pełnej podań i ruchu. Tak samo istotne jest wyjście do podania jak tylko jego zasygnalizowanie. Nie liczy się tylko zawodnik posiadający aktualnie piłkę i jego najbliższy partner. Ruch pozostałych zawodników bez piłki to podstawa gry na najwyższym poziomie. Każdy musi być aktywny w całym spotkaniu, bo nie można wiecznie polegać na kilku zawodnikach. Potrzeba nam występu jeszcze lepszego niż z Wilkami. Grając u siebie to my powinniśmy dominować całkowicie nad rywalem takim jak Fulham. Oczywiście należy zachować szacunek dla rywala, w końcu to finalista Ligi Europy. Jednak naszym celem musi być wygrana. Im lepszy styl tym morale mocniej podskoczy. Brak trzech punktów w środę jest nieakceptowany! Nie może być, bo my to Liverpool!

Autor: Hulus Dodano: 24.01.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON