Dwa lata w futbolu

Kiedy Rafa Benitez w swoim najlepszym ligowym sezonie 2008/09 uparcie gonił Manchester United natrafił na Arsenal, który w niezwykłym meczu nie pozwolił Liverpoolowi na zwycięstwo i mocno wpłynął na nasze szanse na mistrzostwo. Wtedy mimo znacznej przewagi The Reds, magiczny występ Andrieja Arszawina o mały włos nie pozbawiłby nas jakichkolwiek punktów. Chociaż to nie był ostateczny koniec walki o tytuł to pamiętne 4:4 było kluczowym momentem w wyścigu i pozwoliło zdjąć presję z drużyny Fergusona. Jak wszyscy wiemy Liverpool zakończył sezon z niczym i przez dwa kolejne sezony niespodziewanie znacznie obniżył loty.

Teraz, w podobnym momencie sezonu tym razem Arsenal ściga United i tym razem to Liverpool stanął im na drodze. To przewrotne jak wiele może się zmienić w świecie piłki w zaledwie dwa lata. Kiedy The Reds w końcu na poważnie włączyli się do walki o tytuł nagle wyraźnie wypadli z gry, kończąc sezon najpierw na siódmej pozycji a teraz walcząc z niewielkimi szansami jedynie o piątą lokatę. Jednocześnie oznacza to, że równie szybko możemy wrócić do czołówki. Szczególnie, że określenie stabilność wreszcie powraca na Anfield.

Rok temu w prosty sposób Chelsea pokonała Liverpool, torując sobie drogę do mistrzostwa. Tym razem u kibiców pojawiała się pokusa podarowania trzech punktów Arsenalowi, żeby tylko utrudnić zdobycie 19. Tytułu przez ekipę Fergusona. Jednak w momencie, w którym Dirk Kuyt wykorzystał rzut karny w 102. minucie meczu żaden kibic Liverpoolu nie mógł czuć się zmartwiony. Dalglish zrobił co mógł, wygrywając u siebie z United i dobrze wie, że liczy się tylko jego zespół. Nie ma sensu skupiać się na tabeli, innych zespołach, bo jedyne na co ma się wpływ to własna gra i wyniki.

Liverpool obecnie na pięć kolejek przed końcem robi wszystko, co dla niego korzystne w kontekście już kolejnego sezonu. Zakontraktowanie Suareza i Carrolla zimą nie mogło pozwolić na walkę o Ligę Mistrzów, gdyż straty były zbyt duże. Jednak pozwala zaadaptować się obu w nowym środowisku i budować współpracę, na którą wszyscy liczą. W ten sposób nowy sezon nie powinien być niewiadomą w ich wykonaniu. Ponadto włączanie kolejnych młodzików zwiększa ich doświadczenie, które ma zaprocentować w kolejnych latach. Wspaniale, że młodzi wychowankowie dostają szansę zamiast wiele zarabiających piłkarzy, którzy i tak latem mają odejść i ich występy nie dałyby tyle korzyści.

Kenny Dalglish wraz z Comollim przygotowują skład na następny sezon i wydaje się, że lista potrzeb i celów transferowych jest już wypracowana. Tym razem klub w pełni przygotowany może zaczynać zakupy znacznie wcześniej i skuteczniej, jeżeli już nie zaczął. Szybkie i kluczowe wzmocnienia pozwolą na włączenie nowych zawodników wcześniej. Kolejny rok będzie kluczowy dla nowego projektu, którego celem nadrzędnym będzie powrót do Ligi Mistrzów. Nie wolno nam myśleć o mistrzostwie, chociaż takich wypowiedzi nie unikniemy. Jednak zwycięskiego zespołu nie buduję się w jedno lato. Brak nawet Ligi Europy w przyszłym sezonie może być dla nas zbawienny, ponieważ oznaczałoby to więcej odpoczynku przed ligowymi potyczkami, ale z drugiej strony byłoby to kilka więcej szans dla naszej młodzieży, która tak wiele dobrego pokazała w tym roku.

Liverpool zademonstrował od powrotu Kenny’ego, że nie ustępuje czołowym klubom, co udowodnił w bezpośrednich spotkaniach, ale znowu z dużo niżej notowanymi rywalami z dołu tabeli zawodził. Można tu mówić o magii Anfield, którą Dalglish nieco przypomniał, można mówić o lepszym nastawieniu na mecze z czołówką, ale nie w tym tkwi główny problem. Przeciwko teoretycznie słabszym przeciwnikom należy przejmować kontrolę i zdominować mecz a żeby to osiągnąć potrzebne jest większe posiadanie piłki. Niestety w obecnym składzie mamy za mało zawodników dobrze czujących się z piłką przy nodze, zdolnych radzić sobie spokojnie przy pressingu i równomiernie rozgrywających piłkę. Wcześniej jeden Alonso dawał nam potrzebny balans. Teraz potrzeba nam zawodników, którzy w odpowiednim momencie byliby w stanie przetrzymać piłkę, uspokoić grę i przerzucać ciężar gry w wolne sektory. Jeżeli przyjdzie nam grać przeciwko gęstym blokom defensywnym cierpliwość będzie kluczem do przełamania ich. Oczywiście jednocześnie większa kreatywność w ofensywie będzie wymagana.

Dwa lata. Tyle czasu Liverpool błądzi za czołówką ligi i chociaż ostatnie miesiące przyniosły więcej radości to ciągle nie ma wielu powodów do uśmiechu. Tottenham dobrze pokazał się w Lidze Mistrzów, Manchester City tam nieuchronnie zmierza, tymczasem Liverpool powoli wypada z europejskiej piłki. Następny rok musi być znacznym krokiem w przód, czego jednak nawet wiele drogich transferów nie może zagwarantować. Tym razem jest pięciu naprawdę silnych przeciwników, którzy także będą wzmacniani i każdy będzie celował w miejsce w pierwszej czwórce. Potrzeba nam będzie znacznie więcej niż tylko pieniądze. Już teraz pokazaliśmy, że mentalnie będziemy gotowi do walki. Charakteru nam nie brakuje, gorzej z jakością. Żeby wygrywać regularnie potrzebny jest sensowny styl gry, którego wypracowanie wydaje się teraz całkiem możliwe. Problem w tym, że jeżeli zastanowimy się nad składem na przyszły sezon to pewni możemy być tylko duetu w ataku i prawej obrony! Na szczęście ratunkiem na wszystko jest Kenny Dalglish. Nie tylko jego sympatyczne usposobienie i jedność z klubem pozwoliły przywrócić nieco wiary na Anfield. Wystarczająco dużo pokazał już od swojego powrotu, żeby stwierdzić również, że taktycznie jest również na najwyższym poziomie. Odważne decyzje takie jak ustawianie trzech środkowych obrońców, przesunięcie Johnsona na lewą stronę czy wstawienie juniorów ostatnio okazały się niezwykle skuteczne. Widząc efekty piłkarze będą mu ufać i go słuchać. To zbuduje jedność, która będzie kluczem. Nie możemy naiwnie wyczekiwać lata, transferów a potem przyjmować za pewnik, że wrócimy do czołówki. Potrzebna będzie ogromna praca, żeby osiągnąć cele, ale z Kennym u sterów będzie to znacznie łatwiejsze. Dwa lata, dajmy Królowi dwa lata na zbudowanie swojego zespołu i wtedy zobaczymy czy nie trzeba będzie przypadkiem zrzucić się na pewien pomnik.

Autor: Hulus Dodano: 20.04.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON