Jay, Martin, John, Jack …

Ile to już lat Liverpool reprezentuje dwóch sławnych wychowanków? Gerrard i Carragher to znakomici reprezentanci miasta i klubu, ale przez długie już lata swoich karier nie doczekali się jeszcze godnych następców. Byli świadkami odejścia Fowlera, Owena czy najpóźniej Warnocka, którzy teraz nie nadawaliby się do składu Kenny’ego. Liverpool słynący z wychowanków to tylko mit, którego nie potwierdziło ostatnie dziesięciolecie. Tymczasem mecz z Arsenalem kończyło trzech wychowanków, żaden z nich nie był Stevenem czy Jamiem. I żaden nie zawiódł kibiców, prezentując odwagę, waleczność i umiejętności zgodne z oczekiwaniami klubu. Czy możemy mówić o nowej fali Scouserów?

Oczywiście wcześniej wspomniana dwójka przez lata udowadniała najwyższy poziom a młodzi dopiero mieli kilka szans na to. Jednak już teraz można powiedzieć, że przynajmniej Spearing i Kelly są stałymi zawodnikami pierwszej drużyny, czyli liczba wychowanków została podwojona. Jednak nie sposób ominąć mocnych występów dwóch juniorów na bokach obrony. Skoro w tak młodym wieku poradzili sobie przeciwko Milnerowi, Walcottowi czy Nasriemu to nie można wątpić w ich przyszłość w The Reds. Mamy więc już sześciu lokalnych chłopaków zdolnych do gry na najwyższym poziomie. A to jeszcze nie koniec, bo w kolejce czekają jeszcze Coady czy Morgan.

Nie trzeba wymieniać zalet, jakie daje posiadanie wychowanków w składzie. Ważne, że przyszłość w tej kwestii wydaje się jasna i optymistyczna. Nawet jak tylko część z tych niezwykle zdolnych chłopaków rozwinie się na tyle, aby stanowić o sile zespołu to ciągłość powinna być zachowana. Wszystkim w klubie na tym zależy a kibiców niezwykle cieszy, że mają swoich reprezentantów także na boisku. To niezwykły widok jak Carragher pomaga młodemu Flanaganowi i go wspiera. Nie jest to z pewnością jeszcze przekazanie pałeczki, ale ma pewien symboliczny wydźwięk. Nadchodzi nowe pokolenie, ale grające w nowoczesny sposób, zachowując jednocześnie odpowiednią dyscyplinę taktyczną.

Zmiany, które zapoczątkował Benitez przynoszą efekty. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy zmieniło się nastawienie wobec młodych chłopaków. Wychowankowie stali się priorytetem, co mogło się nie spodobać kilku młodzieżowcom z zagranicy. Jednak efekt przemian przebija minusy. Liverpool nie powinien się całkowicie ograniczać tylko do angielskich piłkarzy, gdyż to różnorodność tak mocno rozwinęła Premier League, ale w pewnym momencie zgubiliśmy równowagę. Mieliśmy juniorów z całego świata i nie generowało to oczekiwanych rezultatów. Nie ma sensu ściągać młodego chłopaka spoza Anglii, jeśli nie ma się pewności co do jego jakości. Musi on być na zdecydowanie wysokim poziomie tak jak Suso, który znacznie wybija się ponad rówieśników. W końcu w ogólnym rozliczeniu liczą się tylko umiejętności.

Potrzebna będzie cierpliwość wobec nastoletnich wychowanków. Na szczęście Kenny świetnie dogaduje się z nimi i wie jak na nich wpłynąć. Jednak czekają nas z pewnością ekscytujące lata, które mogą wykreować nowych lokalnych bohaterów, którzy będą kontynuować świetną robotę Gerrarda i Carraghera. Przez lata natchnęli oni Liverpool do wielu historycznych zwycięstw i podnieśli bardzo cenne trofea. Niestety wiecznie grać nie będą i dobrze dla klubu, że nadzieja na posiadanie lokalnych chłopaków na boisku nie jest bezpodstawna. Ich charakter i pasja to unikalne dobro Liverpoolu, którym są przesiąknięci.

Autor: Hulus Dodano: 20.04.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON