W pełnej gotowości

Odliczając minuty do pierwszego gwizdka sobotniego spotkania należałoby się zastanowić czy można spokojnie go oczekiwać. Wszakże Liverpool nie rozpieszczał w ostatnich dwóch sezonach fanów na samym starcie ligi, czym przekreślał sukces w kolejnych miesiącach. Chociaż sytuacja wydaje się jaśniejsza niż jeszcze rok temu to czy mamy prawo czuć się tak pewnie w starciu z Sunderlandem?

Pierwsza kolejka to zawsze duża niewiadoma. W tym przypadku to określenie i tak jest delikatne, gdyż kadry obu zespołów zostały solidnie przemeblowane. Sunderland stracił pół składu po czym podobną liczbę zawodników nabył. Czy w takiej sytuacji jest sens myśleć o nich w kontekście ich występów z zeszłego sezonu? Raczej są przewidywalni niczym nowa Malaga czy Anżi Machaczkała. To nieprzyjemne rozstawienie na start, ale całe szczęście własne mury i dwunasty zawodnik na trybunach będą naszymi silnymi atutami.

Kenny nie przespał tego lata. Od swojego powrotu do klubu wydał jedynie ponad 100mln funtów. Wenger tyle wydaje w dekadę! Jednak to nie było rozrzucanie pieniędzy w stylu Manchesteru City, gdzie co pół roku wydaje się fortunę na kolejnego napastnika. Dalglish wyraźnie buduje własny zespół i wydaje się, że brakuje mu tylko ostatnich elementów układanki oraz czasu na ich poskładanie. Chociaż zakupy rozpoczął od ofensywy i kierował się w stronę bramki Reiny to w tym szaleństwie jest wiele rozsądku oraz dalekosiężny plan, który być może owoce przyniesie nieco później.

Ilu zawodników realnie nas wzmocniło od wielkich zmian ponad pół roku temu? Suarez i Carroll zimą, Adam, Henderson, Downing, Enrique, Doni latem. Możliwe, że także będzie tu można liczyć jeszcze Aquilaniego. To jednak nie wszystko. Poza oczywistą możliwością kolejnych transferów jest jeszcze kilku chłopaków. To nasi młodzicy, którzy przez pół roku sprawili, że cała Europa z podziwem patrzy na nasza akademię. Gdzie byliby bez Kenny’ego? W tym samym miejscu co Adam Hammill czy Paul Anderson kilka lat temu, kiedy nikt nie dał im szansy. Jay Spearing nie jest teraz tylko ewentualnością a realnym członkiem pierwszej drużyny. Martin Kelly nie jest zastępcą w razie czego Johnsona, ale oko na niego ma już Fabio Capello. John Flanagan nie jest jednym z wielu anonimowych młodzików a najbardziej dojrzałym i najtwardszym młodym obrońcą w kraju. Jack Robinson chociaż bardzo młody jest już sprawdzoną opcją na lewej flance. W kolejce ciągle są Sterling, Coady, Wisdom czy Suso.

Drużyna przechodzi dużą zmianę. Jednak nie traci swoich liderów. Tak, Fernando Torres, wcześniejszy lider naszego ataku nas zostawił, ale to jedyna taka zmiana, która nam wyszła na dobre. Wcześniejsze utraty czołowych graczy były bolesne, szczególnie w przypadku Xabiego Alonso. Tym razem nie było takiej możliwości. Klub opuszczają gracze, którzy nie są w nim potrzebni. Wciąż takich jest sporo, ale w następnych tygodniach ich sytuacja powinna się zmieniać. Zespół zaczyna nabierać kształtu, w którym na każdej pozycji występuje konkurencja, która jest najlepszą motywacją do ciężkiej pracy. Szczególnie, że ta rywalizacja występuje pomiędzy coraz lepszymi zawodnikami.

Kenny swoimi transferami podąża dalej znaną dobrze ścieżką Liverpoolu. Nie są to piłkarze o najgorętszych nazwiskach w Europie, nie są to mistrzowie wielkich lig, nie są to techniczni magicy albo marketingowe złoża pieniędzy. Przede wszystkim to pracusie. Każdy z nich w poprzednim klubie stawiał na grę zespołową i nie oszczędzał sił. Nikt z nich nie szuka blasku fleszy a raczej wolałby ich unikać, żeby skupić się głównie na grze. Takie właśnie charaktery mają jedynie szansę zaistnieć na Anfield i pod tym względem każdy z nich jest wzmocnieniem. Dodatkowo część z nich to urodzeni liderzy a takich chociaż nam nie brakuje to jednak zawsze lepiej mieć jak najwięcej.

Co jednak z ich jakością? Downing ma szansę stać się najbardziej efektywnym skrzydłowym ligi ze swoim nastawieniem i wyszukiwaniem ciągle najwłaściwszych podań. Może być do bólu skuteczny, gdyż nie w głowie mu bezproduktywne prezentowanie swoich umiejętności. Adam poza oczywiście stałymi fragmentami gry może zaoferować w środku wiele spokoju. Nie uniknie porównań z Alonso, ale też nie muszą być one mocno chybione. Tak jak Hiszpan rozumie, że nie jest wstydem wybrać czasami najprostsze rozwiązania. Henderson to ekscytujący talent, od którego nikt nie będzie wymagał w klubie wiele już na starcie. Jednak to on może być największym zaskoczeniem nowej kampanii. Enrique wprowadzi stabilizację na lewej stronie obrony, która nie zaznała tego od kilku już lat. Doniego rola akurat jest marginalna, ale to rezerwowy bramkarz z najlepszym CV od czasu naszego Jurka Dudka.

Skład już znamy. Teraz już widocznie angielski zespół a nie zaciąg z całego świata musi udowodnić swoją jakość. Czy to możliwe już od pierwszego dnia? Towarzyskie spotkanie z Valencią pokazało, że Liverpool jest dobrze przygotowany. Oczywiście w ligowym spotkaniu tempo należy podkręcić oraz wyeliminować pewien luz ze sparingów. Teraz już miejsca na błędy nie ma. Nie wolno nikomu w debiucie zagotować się jak Cole’owi z Arsenalem. Nie wolno naszym pewniakom zawieść jak w tym samym meczu Reinie. To ma być nasz start, nasze boisko, nasze warunki i nasza wygrana. Zespół jest zgrany i uśmiechnięty, co jest nowością w odniesieniu do ostatnich lat, kiedy na tym etapie raczej martwiono się o odejścia obecnych piłkarzy niż wypatrywano nowych. Atmosfera nie może być lepsza i chociażby z tego powodu należałoby jej nie psuć. Nawet przy Hodgsonie i marnych transferach kibiców poniosła fala optymizmu przed poprzednią kampanią a w osobie Cole'a Gerrard nawet odnalazł fragment Messiego. Teraz Liverpool tych błędów nie popełnia. Tym razem już nie wychodzi każdy kolejny zawodnik z wysoko podniesionym czołem, wieszcząc ‘oczywistą’ walkę o tytuł, żeby po kilku spotkaniach wstydzić się swoich słów.

Chociaż uwaga bez wątpienia skupiona będzie na nowych nabytkach to głównym bohaterem i tak zapewne znowu będzie Luis Suarez. Po jego występie w Copa America pochwały napływały z każdej strony i całkiem słusznie. Chociaż w klubie mówi się o ochronie go przed przemęczeniem to nie ma żadnych przesłanek, żeby posadzić go na ławce. W sytuacji, w której Liverpool rozgrywa swoje mecze raz w tygodniu nie powinno być strachu o jego wytrzymałość. Podobnie sytuacja wygląda z Lucasem Leivą, graczem poprzedniego sezonu, od którego wymagać będzie można coraz więcej. Widząc szerokość naszego składu z imponującym latem Aquilanim, sympatycznym i już zdrowym Meirelesem, niezniszczalnym Kuytem nie sposób przewidzieć jak wyglądać będzie pierwsza jedenastka Dalglisha. Ten element zaskoczenia może być główną bronią w rękach legendy Liverpoolu, która już pokazała, że długi czas na uboczu nie pozbawił go instynktu. Ten sezon będzie bardzo ważny dla niego i chociaż nie powinno się oczekiwać wygrania mistrzostwa, on ani myśli w nic innego celować. Tylko tego nam jeszcze teraz nie powie!

Autor: Hulus Dodano: 11.08.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON