Siła tkwi w defensywie

Kiedy podczas letnich sparingów Liverpool tracił średnio trzy bramki na mecz zaczęto bić na alarm, żeby zainwestować teraz również w obronę, bo sytuacja robi się tragiczna. Nagle Carragher okazywał się za stary, Agger za szklany, a Skrtel za mało vidicowaty. Już nie mówiąc o bokach obrony, gdzie dominują młodzi wychowankowie oraz podatni na urazy Aurelio czy Johnson. Niewykluczone, że Liverpool ciągle jest na rynku w poszukiwaniu środkowego obrońcy czy szuka klubów dla kilku obecnych zawodników tylnej formacji, ale dwa pierwsze spotkania pokazały, że raczej to były przedwczesne ataki paniki niż zasłużona ocena rzeczywistości.

Ogólnie letnie mecze niewiele czasami mówią o zespole. Ciągle należy powtarzać, że głównym ich celem jest przygotowanie fizyczne graczy, żeby nie wywoływać fali entuzjazmu czy strachu po każdym wyniku z mniej lub bardziej egzotycznym przeciwnikiem. Chociaż graliśmy różnymi bramkarzami, przeróżnymi zestawieniami w obronie czy pomocy to ilość traconych bramek wprowadziła niepokój na tyle silny, że zaczęto przepowiadać nam katastrofę ze względu na tą formację. Jednak kiedy przyszedł czas poważnych spotkań szybko zanegowaliśmy wiele takich tez. Chociaż straciliśmy bramkę z Sunderlandem po fatalnym indywidualnym błędzie w kryciu Flanagana to ogólnie nie byliśmy łatwym kąskiem dla kotów czy kanonierów(a może raczej armatek?). Jedynie młody wychowanek nie może być dumny ze swojego występu, ale takie jest właśnie ryzyko stawiania na tak niedoświadczonych zawodników.

Tymczasem Carragher udowadnia, że ciągle nie łatwo komukolwiek będzie mu dorównać w czytaniu gry i przerywania ataków w ostatnich momentach. Może i nie wyprowadza swobodnie piłki długimi rajdami przez środek pola, może za często decyduje się na długie zagrania, może czasami nie musi wybijać piłki wściekle w aut, ale wyrwijcie ten element układanki a wszystko może paść jak domek z kart. Dlaczego? Ponieważ jest on prawdziwym liderem, który dowodzi całą formacją a jednocześnie daje przykład pasji i poświęcenia. To prawdziwy skarb w środku obrony i jeśli tylko ma obok kogoś tak technicznie zaawansowanego jak Agger nasza gra na tyłach staje się niemal kompletna. A przecież ciągle jest Skrtel, który udowodnił, że zawsze można na niego liczyć i rzadko kiedy zawiedzie.

Jeżeli jednak chcemy być naprawdę konkurencyjni w każdym punkcie brakuje nam odpowiedniego czwartego stopera. To nie może być Kyrgiakos, który i tak zaskakująco dobrze nas reprezentował dotychczas. To nie może być Wilson, który sam nie jest pewny co tutaj robi. To nie może być również żaden młodzik, bo jeden błąd zrzuciłby na niego za dużą presję. Wciąż pozostało kilka dni okienka transferowego i jak pokazał styczeń trzeba wyczekiwać nawet ostatnich minut do jego zamknięcia.

Jak wygląda sytuacja na bokach obrony? Dobrze jak nigdy wcześniej. Enrique z miejsca rozkochał w swojej grze fanów, kiedy poza znanymi już jego ofensywnymi walorami okazał się kompletnie nie do przejścia w obronie. Aurelio choćby nie grał miesiąc z powodu kontuzji paznokcia w czwartym palcu u lewej nogi to z miejsca potrafiłby zatrzymać C.Ronaldo. Robinson to melodia przyszłości a ciągle w klubie jest przecież jeszcze Insua. Na prawej Johnson wcale nie może czuć się pewnie. Chociaż z piłką przy nodze wygląda raczej jak skrzydłowy to jednak silnie na niego naciska Kelly, który może w ciągu kilku lat także utrudniać mu życie w reprezentacji. Chociaż akcje Flanagana spadły po bramce Larssona to niezaprzeczalny jest jego potencjał. Konkurencja o te dwa miejsca na bokach obrony wydaje się więc największa w zespole. W czasach, kiedy pozycje te stały się kluczowe ta rywalizacja może przynieść wiele korzyści drużynie.

Nie wolno jednak zapominać, że gra defensywna nie ogranicz się jedynie do czterech piłkarzy. Posiadanie takiego bramkarza jak Reina jest znacznym ułatwieniem, ale także inteligentna gra Lucasa pozwala nam unikać większej liczby ataków. Ważne jest znalezienie odpowiedniego balansu pomiędzy atakiem i obroną, więc posiadanie zawodników dobrze czujących się w tych dwóch przeciwnych aspektach gry jest cennym atutem. Pracowity Downing jest znacznie pożyteczniejszy niż jedynie atakujący Babel. Grający pressingiem Suarez daje nam obecnie więcej niż mało ruchliwy Torres z ostatnich jego miesięcy w klubie. Wciąż nie wiemy czy obecna drużyna jest w stanie odnaleźć na stałe ten balans, ale wydaje się, że obecni zawodnicy dobrze rokują w tej kwestii. To jest klucz do tego, żeby w maju chwalono nas przynajmniej za skuteczną grę w obronie a Pepe odzyskał swoje złote rękawice.

Autor: Hulus Dodano: 22.08.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON