Przekleństwo Gerrarda

Kapitan wrócił. Już regularnie występuje w sercu pomocy Liverpoolu i zdążył już w kilka spotkań stać się trzecim po Suarezie i Bellamym strzelcem klubu w lidze na równi z Maxim, Carrollem, Adamem i Skrtelem, którzy mieli nieporównywalnie więcej minut spędzonych na boisku. Jednocześnie jego powrót mniej więcej zbiegł się w czasie z poważną kontuzją Lucasa, co znacznie odbiło się na naszej grze w środku pola. Gerrard, który po straconym niemal roku wraca do zespołu trafia pechowo na chaos, jaki wywołał brak Leivy. Brazylijczyk zdominował nasza grę i bez niego od nowa szukamy balansu w naszej grze. Jak to wpływa na Stevena oraz na czym polega jego największe przekleństwo?

Otóż to, co w jego najlepszych latach stanowiło jego największą siłę, dziś stawia go w niekomfortowej sytuacji. Jego wszechstronność. W jego przypadku oznaczało to połączenie wszystkich elementów gry na najwyższym poziomie, co pozwalało mu chociażby w Stambule na strzelenie bramki głową, dynamiczne wejście w pole karne z piłką i wywalczenie rzutu karnego oraz popisową grę na prawej obronie. Można uczciwie przyznać, że Steven należy do najbardziej kompletnych zawodników swojej ery. Jednak obecnie po długiej kontuzji, kiedy nie jest już w takiej formie fizycznej jak wówczas przeciwko Milanowi i po wielu latach fenomenalnej gry dla klubu zasłużył sobie na rolę, w której to jego koledzy pracują więcej na niego. Tak przynajmniej miało to wyglądać.

Tymczasem brak Lucasa i ciągłe problemy z niedostępnością Spearinga zostawiają kapitanowi Adama i Hendersona do pomocy. Niestety żaden z nich nie potrafi czytać gry i przerywać akcji przeciwników tak jak oczekiwałoby się od defensywnego pomocnika. Jednak to nie ich wina. Ich role na boisku powinny być inne i ściągaliśmy ich do klubu w innym celu niż obecnie wymaga tego sytuacji. Wygląda to teraz tak, że to Gerrard musi najwięcej pracować w środku, bo jako jedyny dostępny ma odpowiednie umiejętności. Jednak dziś to już nie jest młokos, który nie przestaje biegać i będzie naciskał na przeciwnika aż piłka nie opuści placu gry. To całkowicie normalne tak jak to, że teraz powinien być raczej odciążany od gry defensywnej a skupiony na łamaniu zasieków w obronie rywali. Dlatego klub powinien się mocno zastanowić nad znalezieniem przynajmniej doraźnego zastępstwa dla Lucasa tak, aby Gerrard mógł błyszczeć wszechstronnością swojej gry a nie przez nią cierpieć. Nieuczciwe wobec jego dotychczasowych zasług dla klubu jest wymaganie od niego w obecnej sytuacji takiego poświęcenia.

Autor: Hulus Dodano: 23.01.2012

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON