Och Jay!

Lucas Leiva niedostępny! Tragedia, rozpacz, szybkie wyszukiwanie kto taki może przyjść w styczniu i ratować sytuację. Jednak okienko się zamyka, nikt nie przychodzi a Brazylijczyk o kulach wraca do Liverpoolu i myśli dopiero o nowym sezonie. Co gorsza sprawdzane warianty z innymi pomocnikami nie skutkują. Zaraz. Jest przecież filigranowy wychowanek. Tak! Spearing lekarstwem na całe zło, wróciła nadzieja! Dostał czerwoną z Fulham i przegraliśmy: surowy sędzia. Odpadł przez kontuzję: każdemu się zdarza. Tymczasem Liverpool w lidze znowu traci punkty. Teraz jednak czekamy na Spearinga. On jest naszym wybawicielem! Przychodzi mecz z United…

Nie można powiedzieć, że bezpośrednio przegraliśmy mecz przez Spearinga. Nie on z pewnością lekceważąco potraktował to spotkanie. Jednak to jego fatalny błąd sprokurował drugą bramkę dla United w krótkim odstępie czasu i niemal zamknął nam drogę powrotną w tym meczu. Nie przez przypadek opuścił szybko boisko na rzecz bardziej ofensywnych graczy. To nie było zagranie pechowe lub świetne ze strony przeciwnika. To był elementarz defensywnego pomocnika, który przede wszystkim ma grać bezpiecznie i odpowiedzialnie. W meczu na takim szczeblu i w tej silnej rywalizacji nie można sobie pozwolić na taki moment dekoncentracji.

Spearing świetnie się rozwinął, chociaż dopiero Kenny mu na tyle zaufał, żeby wystawiać go w Premier League. On odpłaca się głównie dobrą grą i wszystkie braki nadrabia inteligencją oraz walecznością, która zawsze cechuje wychowanków tego klubu. Jednak on wniósł do drużyny coś więcej. Jest to pech, przez co pakuje się w tarapaty całkowicie niepotrzebnie a na jego nieszczęście wpływa to na wyniki. Z Fulham nie było potrzeby tak agresywnego wejścia a mimo tego wykonał ten wślizg a Liverpool zapłacił za to grą w dziesiątkę i późniejszą porażką. Dodatkowo przez zawieszenie brakowało w drużynie defensywnego pomocnika i kolejne mecze znowu nam nie wychodziły najlepiej.

Kontuzje zdarzają się każdemu, ale on trafił właśnie na największą szansę w swojej karierze, kiedy niezaprzeczalny numer jeden na tej pozycji jest niedostępny do końca sezonu. Kolejne pechowe wydarzenie. Znowu Liverpool męczy się w środku, bo nie ma innego piłkarza w kadrze o usposobieniu defensywnym, który stanowiłby zaporę przed blokiem defensywnym. Teraz popełnił karygodny błąd, który przesądził o zwycięstwie United. Znowu padło na niego. To czysta złośliwość losu wyżywać się tak na chłopaku, który zrobił tak wiele, żeby przezwyciężyć swoje słabości. Nie ma w nim nic z wybitnego sportowca. Teoretycznie powinien odbijać się jak kula bilardowa w siłowej Premier League. Technicznie również nie zachwyca nawet mało wymagających fanów piłki. Jednak nigdy się nie poddaje. On ma 24 lata. Wszyscy koledzy, z którymi się wychowywał i trenował w akademii czy rezerwach przepadli lub grają w słabszych klubach. Ich miejsce zajęli inni, młodsi a tymczasem jedyny Spearing został i dalej walczy. Wygrał już poparcie trenera i fanów, pora jeszcze przeciągnąć szczęście na swoją stronę a waleczne 168cm uzyska szacunek poza granicami miasta Beatlesów.

Autor: Hulus Dodano: 13.02.2012

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON