Defensywa przez duże D

Obrona Liverpoolu, rok temu dziurawa jak ser szwajcarski i skoczna niczym Ryszard Kalisz, miała zostać poddana solidnej przebudowie latem. Tymczasem Rodgers niemal ignorując tę formację, przez długi okres zadowalał się jedynie darmowym pozyskaniem Kolo Toure. Chociaż ten zaimponował entuzjazmem niczym u nastolatka i formą z czasów Kanonierów, nie sposób było ukryć rozczarowania brakiem konkretnych inwestycji na newralgiczne punkty defensywy. Williams, De Vrij, Papadopoulos, Alderweireld to tylko kilka nazwisk, którym fani poświęcili wiele uwagi. Jednego dnia gracz Swansea był idealnym kandydatem na następcę Carraghera, następnego to młody Holender pasował do polityki transferowej klubu, później okazało się, że Grek to najlepszy obrońca, jakiego widziała Europa a były już gracz Ajaxu to największa jakość w stosunku do ceny. Tymczasem do ostatniego dnia okna transferowego kazano kibicom czekać na to właściwe wzmocnienie w osobie Sakho.

Tak, do klubu dołączyli również Ilori i Cissokho, ale to nie oni mają odgrywać główne role w tym sezonie. To nie na nich klub rozbił skarbonkę w ostatniej chwili. To właśnie młody Francuz stał się długo oczekiwanym wzmocnieniem formacji, której nie tylko brakowało przywództwa, ale przede wszystkim jakości. Obecność Carraghera w ostatnich miesiącach w zespole to nie tylko wyraz uznania dla jego umiejętności, ale jednocześnie symbol słabości formacji, w której główną rolę odgrywa człowiek, który dobrze wie, że za kilka miesięcy będzie w weekendy w garniturze zajmował się komentowaniem spotkań. Fakt, że również pierwszoplanową rolę zaczął odgrywać zapomniany w ostatnich latach Toure, świadczy na niekorzyść pozostałych zawodników, w szczególności Aggera i Skrtela, którzy jeszcze w czasach dominacji pary Hyypia i Carragher, zostali namaszczeni na ich następców.

Upadek formy Słowaka to szczególnie druga połowa poprzedniego sezonu. Stracił on nie tylko miejsce w składzie, ale również zaufanie trenera. Nie tylko odnośnie jego umiejętności, ale tego, że jest w stanie prowadzić linię defensywną. Żeby zespół był silny mentalnie potrzebna jest eliminacja słabych ogniw. Niestety Skrtel okazał się takowym w poprzednim sezonie. Mimo wszystko latem nie odszedł. Nie tylko pozostał, ale zanotował piorunujący powrót do gry przeciwko Manchesterowi United. Czy to na nowo stwarza mu możliwość regularnej gry? Ciężko to ocenić, ale nie można tego wykluczyć. Chociaż nie taki był plan to zawsze lepiej mieć kilku piłkarzy w formie na jedną pozycję niż jednego nieprzygotowanego w składzie.

Mimo nominacji na drugiego kapitana i kolejnym deklaracjom o lojalności pozycja Daniela Aggera nie była wcześniej tak zagrożona jak obecnie. Jego gra defensywna wymaga poprawy. W trzech rozegranych meczach ligowych to on był tym słabszym z pary środkowych obrońców. Ze Stoke w dziwaczny sposób podarował w ostatnich minutach rywalom rzut karny. Z Vllą czy United nie poradził sobie kilkukrotnie z Benteke czy van Persim. To jeszcze nie wstyd, ponieważ większość ligi tego nie potrafi, ale kolejno Toure i Skrtel sprostali zadaniu. Tak, Mignolet czy nieskuteczność przeciwnika pozwoliły nam zachować trzy czyste konta, ale wyraźnie Agger nie kontroluje swojej gry defensywnej tak dobrze jak wyprowadza piłkę. Ciągle jego atuty pozwalają przysłaniać słabości. Bez jego udziału nie padłaby decydująca bramka przeciwko United. Jednak balansuje on na cienkiej linii i kto wie czy Sakho nie będzie najsilniej napierał właśnie na jego pozycję.

Tutaj należałoby zastanowić się nad rolą Francuza w układance Brendana Rodgersa. Teoretycznie tak drogi obrońca powinien mieć pewne miejsce w składzie. Dotychczasowy pewniak Agger powinien zostać, więc jeżeli formacja nie ulegnie zmianie to na środku obrony powinniśmy oglądać ich obu. Jednak to układ jedynie na papierze. Zarówno Toure i Skrtel nie dali trenerowi żadnego powodu by z nich rezygnować. Szykuje się niezwykłe kilka tygodni w walce o miejsce w składzie dla tej czwórki. Spore doświadczenie w paryskim klubie w tak młodym wieku to niezła rozgrzewka przed Premier League, ale samo trenowanie i gra obok prawdopodobnie najlepszego obrońcy globu, Thiago Silvie, nie czyni go równie dobrym. Kolejny raz wykorzystaliśmy sytuację, w której bardzo dobry zawodnik staje się dostępny dla nas ze względu na nadmiarowe inwestycje bogatego klubu.

Podstawowym pytaniem jest czy Sakho gwarantuje wyższą jakość niż reszta naszych środkowych obrońców. Gdyby nie wierzył w to Rodgers nie postanowiłby wydać dużych pieniędzy na niego. Pozostaje więc pytanie jak jego talent zostanie wykorzystany? W czteroosobowej formacji przejąłby zadania prawdopodobnie Toure lub Skrtela. Zaskoczeniem mimo wszystko byłoby zrezygnowanie z usług Aggera. Może jednak tylna formacja zostanie dopasowana do możliwości zawodników i przestawiona tak, żeby zmieścić możliwie najwięcej najlepszych piłkarzy. Może Sakho zajmie miejsce na lewej obronie lub zmienimy ustawienie na trzech środkowych obrońców. To już trudne decyzje, przed którymi stanie Rodgers, ale to tylko przyjemny problem, z którym wcześniej nie mógł mieć w Liverpoolu styczności. Dziś nie tylko uzbierał jakościowych graczy, ale także odpowiednio szeroką kadrę, aby być przygotowanym na każdą okoliczność z jaką zmierzyć się przyjdzie naszym obrońcom. Taka sytuacja będzie trwać przynajmniej do stycznia, kiedy może przyjdzie moment na rozstanie się z niektórymi zawodnikami, którym będzie brakować gry.

Formacja defensywna, która wydawało się jest ignorowana i niedoceniana przez managera nabiera kształtu, dzięki czterem nowym graczom. Obecnie nie brakuje opcji lub jakości a raczej czasu na jej zgranie i dopasowanie. Chociaż w meczu pucharowym niewiele dobrego można napisać o postawie obrony przy straconych bramkach to już jak najbardziej za ligowe trzy czyste konta należą się pochwały. Nie przesadne, ponieważ w każdym meczu albo właśnie Mignolet albo nieudane zagranie przeciwnika mogły pozbawić nas jednocześnie zwycięstw i fotelu lidera. Jednak poprawa jest widoczna i łączy się z nie tylko ze wzrostem formy zawodników. Duże znaczenie ma tu jednocześnie postać nowego, mocnego bramkarza oraz dobra dyspozycja środkowych pomocników Lucasa i Gerrarda. Oczywiście dopóki tej parze starcza … pary.

Przede wszystkim bogactwo dotyczy środka obrony. Poza istotną czwórką obrońców są także młodzi Ilori, Wisdom, Kelly czy kontuzjowany Coates. Jednak przy odpowiedniej formie i zdrowiu starszych kolegów ich szanse na grę są skrajnie ograniczone. Co innego na bokach. Poza i tak niedostępnym Urugwajczykiem w/w zawodnicy stanowią konkurencję głównie dla Glena Johnsona na prawej stronie. W obliczu jego ostatniego urazu szykuje się interesujące starcie młodych wilków o wejście do składu. Na lewej stronie bogactwa jak zwykle niestety nie ma. Ściągnięty jako konkurencja Cissokho doznał urazu zanim zdążył chociażby pobrudzić koszulkę i trzeba będzie kilka tygodni na niego poczekać, chociaż Enrique jak zwykle w tej fazie sezonu, spisuje się bez zarzutu.

Podsumowując przed Liverpoolem kilka ciekawych miesięcy na zbudowanie jak najsilniejszej defensywy. Poprzeczka została niebezpiecznie wysoko podniesiona za sprawą świetnego startu w lidze i 270 minut bez straty gola w nowym sezonie ligowym. Silna konkurencja powinna pozwolić na wyklarowanie się najmocniejszego zestawienia, którebędzie musiało sprostać wielu wyzwaniom, aby pomóc Rodgersowi osiągnąć najważniejszy cel jakim jest powrót do Ligi Mistrzów. Każdemu będzie równie trudno dostać się na boisko jak także utrzymać miejsce w składzie. Dawno Melwood nie widziało takiej walki o miejsce w defensywie. To nie może nam zaszkodzić.

Autor: Hulus Dodano: 08.09.2013

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON