Dlaczego transfer Fekira upadł

Dziennikarz L’Équipe, Hugo Delom próbuje wyjaśnić, co spowodowało, ze dopięty – wydawało się – na ostatni guzik transfer Nabila Fekira z Olympique Lyonnais do Liverpoolu nie doszedł do skutku. Stara się też ocenić czy reprezentant Francji w przyszłym sezonie może jeszcze zawitać na Anfield.

W ciągu ostatnich godzin, w piątek podczas treningu, w sobotę w hotelu czy na stadionie Parc Olympique Nabil Fekir nie pozwolił, by cokolwiek zdradziło bieżący stan jego ducha. Podczas przedmeczowej sesji próbnej bardzo dobrze spisywał się przed bramką, podobnie jak po wejściu na boisko w 69. minucie spotkania ze Stanami Zjednoczonymi.

Tym, którzy śledzili postępy w jego przenosinach do Liverpoolu, 24-letni zawodnik Lyonu – przywitany wczoraj przez publiczność owacjami – odpowiedział: „Jest pewien drobiazg”. Drobiazg ten pojawił się w kilka godzin po jego badaniach lekarskich w Clairefontaine. Jak wspomniano we wcześniejszych artykułach, oba kluby ustaliły warunki transferu, reprezentant Francji wybrał numer na koszulce i przeszedł testy medyczne. Co pokazały badania? Żadna ze stron w ostatnich godzinach nie chciała udzielić odpowiedzi na to pytanie. Ta cisza wywołała najpierw niepewność, a w piątek pewne zamieszanie. Wszystko to odbyło się w dwóch etapach.

Wieczorem Lyon wydał oświadczenie, w którym podano, że „Olympique Lyonnais informuje, że trójstronne negocjacje z Liverpoolem oraz Nabilem Fekirem nie zakończyły się sukcesem i Olympique Lyonnais zdecydowało się zakończyć je dziś [w sobotę] o godzinie 20.00. […] OL z radością przyjmuje, że może liczyć na swojego kapitana”.

Kilka godzin wcześniej, wczoraj po południu w wywiadzie dla AFP oraz Radio France Noël Le Graët jako pierwszy publicznie wypowiedział się na temat trwających rozmów. – To negocjacje, czasami mogą się przeciągnąć – wyjaśnił prezes francuskiej federacji. – Przeprowadzono badanie lekarskie, którego wynik jest obecnie analizowany – dodał.

Raport został przygotowany przez personel medyczny angielskiego klubu. Uwagę zwracał pewien problem: ślady po operacji więzadeł krzyżowych, jakiej dokonano u Fekira we wrześniu 2015 roku. Ponadto rozważano nad konsekwencjami jaką może ona mieć na zdrowie lewonożnego zawodnika w kolejnych bardzo intensywnych sezonach. Przy transferach opiewających na tak wysokie kwoty, do badań medycznych przykłada się szczególnie duże znaczenie, co z kolei może przekładać się na dalsze negocjacje.

Liverpool mając w ręku wyniki badań, doszedł do przekonania, że są one wystarczająco poważne, by spróbować renegocjować część ustaleń. Działania te nie były w smak Lyonowi. Dysponując wynikami rezonansu magnetycznego, pierwszą rzeczą, na którą widzimy są ślady operacji więzadeł – oświadczył doświadczony lekarz, który miał dostęp do wyników badań Fekira. – W tym przypadku, co niewątpliwie stanowi problem, widać zużycie chrząstki kolana. Jest to pewien czynnik ryzyka. Może prowadzić do bólu, dyskomfortu przy poruszaniu się i prawdopodobnie mniejszej odporności na wstrząsy.

Historia Fekira nie pozostaje tu bez znaczenia. Po pierwszej operacji w 2015 roku, w marcu kolejnego przeszedł artroskopię prawego kolana po zdarzeniu w meczu z Saint-Étienne. Najważniejsze pytanie wczorajszego dnia brzmiało: czy negocjacje zostały zakończone, czy zwyczajnie przerwane? Najwyraźniej Liverpool w zaistniałych okolicznościach usiłował obniżyć cenę. Sugerował to wczoraj sam Le Graët. – To dotyczy wszystkich wielkich zawodników. Kiedy któryś z nich jest dostępny na rynku transferowym, gdzie obowiązują określone ceny, kupujący będzie się starał ją obniżyć, a sprzedawca podwyższyć.

Lyon, dotknięty podejściem Liverpoolu wczorajszego wieczora postanowił przerwać suspens. Jedynie stanowisko negocjacyjne? W przeszłości Lyon skutecznie wykorzystywał sztukę medialnych komunikatów. Niemniej w tym przypadku trudno jest wyobrazić sobie taki scenariusz. W takim przypadku będzie to duży cios dla OL. Taka historia z pewnością wpłynie na letnie przygotowania Fekira i ewentualną wysokość jego transferu. W kolejnych tygodniach. Albo latach.

Hugo Delom