Miasto

Liverpool to nie tylko the Reds i the Blues, to nie tylko Anfield i Goodison Park. Miasto jest jednym z najważniejszych ośrodków portowych Europy, ma wspaniałą i bogatą historię, którą budowali swoimi działaniami mieszkańcy tego świetnego miejsca - zmagając się z trudami wojny, czy też walcząc o uratowanie zabytkowych budynków przed zniszczeniem.

Wiedziałeś, że Hindusi stanowią dużą grupę liverpoolskiego społeczeństwa? Słyszałeś kiedyś o Instytucie Florrie, który był jedynym domem kultury dla młodych i bezrobotnych mieszkańców? Jeśli nie, to z pewnością zmieni się to po przeczytaniu poniższych tekstów.

Wycieczka po Liverpoolu

Spośród wszystkich brytyjskich miast, Liverpool prawdopodobnie najbliższy jest stereotypom. Są tutaj dwie katedry i dwa kluby piłkarskie, specyficzne poczucie humoru oraz styl uczesania - zupełnie podobnie jak u sąsiadów z Manchesteru.

Patrząc na wszystko to co obejmuje miasto - Północne Doki oraz centrum, nawet krótkie, przelotne spojrzenie na Liverpool pokazuje morską przeszłość przedstawiające miasto w dawnych triumfach i katastrofach.

Historia Liverpoolu (nazwa znaczy dosłownie: "basen z zabłoconą wodą") nieodzownie łączy się z poślubionym morzem. Najłatwiej przeszłość tego małżeństwa poznać w Muzeum Morskim Merseyside w Albert Dock.

Tutaj możemy zobaczyć Liverpool z perspektywy miasta gdzie kwitł handel niewolnikami i tekstyliami, a "obrót" ludźmi zapewniał mieszkańcom życie.

Takie haniebne transakcje nie mogły być jedynym czynnikiem budującym wielkość Liverpoolu w latach 1700, ale z pewnością były kluczowe. W muzeum możemy dowiedzieć się iż przez statki cumowane w porcie Liverpoolu transportowanych było za Atlantyk 50% niewolników.

Poza tymi nieciekawymi informacjami warto zwrócić uwagę na wagę miasta podczas Mistrzostw Świata 1966 lub fakt, że był tu główny port statków handlowych podczas II wojny światowej. Są też wzmianki o Titanicu i mniej znanej Lusitanie. To dwa bardzo różniące się między sobą statki - powód do dumy ich właścicieli Cunarda oraz White Star - były zarówno miejscem katastrofy w dziwnych okolicznościach. Oba zatonęły w przeciągu trzech lat i oba odpływały z portu miasta. Titanic wydawał się dobrze zaopatrzony, choć nie jest to do końca znane. Wiadomo jednak, że 900 iluminatorów oraz dzwon tworzone były przez tutejszą firmę T.M. Utley w St.Helens.

Większość załogi tworzyli mieszkańcy Liverpoolu, to wyjaśnia dlaczego korytarz na pokładzie E nazwany został "Szkocką Drogą" po niesławnych wydarzeniach.

Lusitania 7 maja 1915 roku została storpedowana przez niemieckie okręty 14 mil od irlandzkiego wybrzeża, gdy wracała do portu w Liverpoolu. Odpowiedzialność za ten incydent zrzucano na Brytyjczyków.

Na zewnątrz muzeum wzdłuż Albert Dock usytuowane są relikwie poświęcone statkowi parowemu, na którego pokładzie życie straciło 1201 pasażerów.

Wychodząc z muzeum warto zwrócić uwagę na sam budynek. Pierwsze składy celne zostały zaprojektowane przez Jesse'a Hartleya, prawdopodobnie najbardziej nowatorskiego inżyniera Doków w Liverpoolu. Spod jego ręki wyszedł Hartley, lecz to właśnie Albert Dock rozsławił jego postać i uwieńczył całe dzieło.

Otworzone w 1846 roku magazyny zbudowane były z materiałów niepalnych takich jak żelazo, cegła i kamień. Użyte zostały też hydrauliczne windy do ładunków statków.

Obecnie Muzeum Morskie i Liverpoolskie Granada TV Studio tworzą najwyższy, pierwszostopniowy, kompleks doków wpisany w spis budynków w Anglii.

Po chwili na szybki napój w zajeździe Pumphouse ruszamy śladem dalszej historii miasta.

Doki w Merseyside należą do najstarszych, powstanie Old Dock datuje się na rok 1765. Z kolei Half-Tide Dock zaprojektowany z myślą o zamykaniu prądów morskich, a zbudowany w 1844 roku to jedyny tego typu dok będący nadal w użytkowaniu.

Stary budynek White Star Line na rogu The Strand i St James Street został zaprojektowany przez Normana Shawa, architekta odpowiedzialnego za New Scotland Yard.

Wybudowany w 1895 roku został później przystosowany na cele dla policji oraz do zmniejszenia możliwości wtargnięcia osób niepożądanych na statki i włamań do portu.

Biało-czerwone pasy dookoła budynku stwarzają specyficzne wrażenie. Obecnie Albion House przystosowany jest jako ulokowanie dla koncernów biznesowych lecz nadal zachowuje swoje oryginalne cechy - takie jak mozaika świata na podłodze głównego wejścia.

Idąc dalej, wzdłuż St James Street i Castle Street natrafimy na ratusz miasta opisany jako "jeden z najpiękniejszych ratuszów XVIII wieku." Jest to ogłuszająca budowla (posąg na dachu, rzymska bogini mądrości - Minerva i nie Britannia jak sądzi wiele osób).

Znajdując się w tym miejscu nie możemy zwracać uwagi jedynie na architekturę. W tym budynku, 25 września 1928 roku Liverpool został oficjalnie "poślubiony z morzem."

Oparta na starym weneckim zwyczaju ceremonia zgromadziła wiele znakomitości na paradzie od Town Hall do Pier Head gdzie zostali przyłączeni do pracy i emerytowanych marynarzy. Po przemówieniach Sir Archibaldz Savidge'a i Burmistrza, do wody została rzucona obrączka oznaczająca zjednoczenie miasta i żywiołu.

Po dziś dzień sądzi się, iż obrączka nadal leży na dnie zagrzebana w mule Mersey.

Idąc trasą Pier Head aż do Castle Street, możemy zabrać się autobusem 48 (kursującym co pół godziny) do kolejnego miejsca wartego uwagi - Stanley Dock. Znajduje się on milę drogi na północ.

Część kanału Leeds-Liverpool zaprojektowana również przez Jesse'a Hartleya był pierwotnie tworzony z zamiarem wymiany szynowej. Ostatecznie został otworzony 4 sierpnia 1848 roku równolegle z czterema innymi.

Naprzeciwko Magazynu Stanley Dock stoi Magazyn Tytoniu (The Tobacco Warehouse), który w okresie zakończenia jego budowy w 1901 był największym budynkiem na świecie. Największy bazar w tej części kraju, jeśli nie całym, Heritage Market zapełniany jest handlarzami co niedzielę. W jego obrębie jak i obwodzie jest ok. 500 stoisk.

Dalej wzdłuż Mersey natkniemy się na kolejną dumną budowlę autorstwa Hartleya - wieżę z zegarem, której po prostu nie można nie zobaczyć. Znana w mieście jako Victoria Tower zrobiona jest z granitu i ma sześć stron, każda dźwiga tablicę zegara.

Sławny krytyk architektury, Pan Nickolaus Pevsner określił wieżę stwierdzeniem: "To obrazuje całą dumną dekadę handlową."

Jeśli praca Hartley'a symbolizuje ambicje i techniczne osiągnięcia brytyjskiego imperium, szczególnie w okresie wiktoriańskim, to Princes Dock - położony pół mili od Waterloo Road - przedstawia odrębną historię.

Po opóźnieniach związanych z wojną napoleońską został otworzony w 1821 roku, był to pierwszy dok otoczony ścianami by zwiększyć bezpieczeństwo. Wybudowany z zmysłem optymizmu Princes Dock wydał się chwycić ducha czasu, a opisany został przez Hermana Melville'a w Jego Pierwszej Podróży (1849):

"...w Liverpoolu nie zobaczymy długiego masywnego muru chińskiego; zbiór kamienia otoczony granitem, to coś innego... Pod względem wielkości, kosztów i trwałości doki Liverpoolu wyprzedzają wszystkie inne na świecie."

Mimo to Melville zwrócił także uwagę na żebraków, których nie brakowało między kolejkami:

"Pierwszy raz mijając ulice ciężko było mi uwierzyć w tak dużą niedolę w jakimkolwiek mieście na świecie.

W tym samym czasie gdy Melville pisał ten tekst, Princes Dock zerwał lukratywny handel ze Stanami Zjednoczonymi, gdyż był zbyt mały do projektowania statków. W zamian stał się punktem skupiającym kupców specjalizujących się transportowaniem mniejszych ładunków na tereny Ameryki i Azji (kawa, przyprawy itp.)

Na początku XX wieku teren Ameryki stał się mało atrakcyjny dla handlarzy, a Princes Dock był miejscem łączącym transakcje z Irlandią. Nadeszły trudne czasy dla doku aż w końcu zdecydowano się na jego zamknięcie w 1981 roku.

Między Princes Dock i Liver Building stoi konstrukcja upamiętniająca marynarzy, którzy zginęli podczas Pierwszej Wojny Światowej. Pojawiły się też wzmianki o katastrofie Titanica.

Przejdźmy teraz do możliwie najbardziej znanego budynku w Liverpoolu, którego wieża góruje nad miastem, a z jej czubka na okolicę spogląda ptak. Mowa oczywiście o Royal Liver Building. Początkowo został zaprojektowany jako biuro centrali telefonicznej. Niemal na pewno jeden z najwyższych biurowców w momencie gdy go zbudowano - w roku 1916. Tarcze jego zegarów są większe od tych z londyńskiego Big Bena.

Zagadkowy jest ptak na czubku wieży zwany Liver Bird. Jest on mityczną kreaturą - połączeniem kormorana i orła, wymyśloną w XIII wieku. Wówczas Król Jan podpisując przywilej w Liverpoolu (1207 roku) użył królewskiej pieczęci z podobizną kormorana. Według legendy miasto przestanie istnieć, gdy on odleci.

Istnieją także inne tezy co do symboliki ptaka, lecz ta przedstawiona wyżej jest najbardziej rozpowszechniona. Jest to jeden z najbardziej znanych budynków miasta, a do równie dobrze kojarzonych z Liverpoolem należą m.in. "Three Graces", Mersey Docks oraz Harbour Board Headquarters.

Wracając do White Star Line, Cunard wykorzystał budowlę jako centralę budownictwa okrętów nazwaną jego imieniem. Do 1934 roku było to pomieszczenie dyrektorskie Cunard White Star. Dzisiaj Cunard Building jest również biurem, z salą konferencyjną na jego sześciu podłogach.

Three Graces, Dok Mersey i Harbour Board HQ (MDHB) zostały skończone w 1907 roku. MDHB nie zostało jednak wypłacone w 1970 i zostało zastąpione przez Dok Mersey i Harbour Company, obecnie drugi największy port w Anglii.

Co do samego budynku, stał się domem dla mnóstwa biur.

Plany wybudowania czwartego lidera w branży należą do programu European Capital of Culture w 2008, choć na pewno sama forma budynku różnić się będzie od tych starszych.

W końcu podążamy do Pier Head i stamtąd płyniemy promem po Mersey. Zespół Gerry And The Pacemakers celebrował to w piosence z 1965 roku wspominając historyczną datę promu powstałego w 1207 r kiedy benedyktyn Monks z niewielkiego klasztoru Birkenhead przewoził rolników wzdłuż rzeki za darmo.

Prawo do usług zyskał w 1330 roku Edward III stwierdzając, że przewożenie ludzi, koni i dóbr powinno zawierać sensowne opłaty.

Dla każdego turysty zwiedzającego Liverpool wycieczka promem powinna być podstawą. Pływanie po niebiesko - zielonej rzece Mersey uchodzącej do Morza Irlandzkiego, która symbolizuje handlową przeszłość, przypomina, że życie trwa dalej.

Historia miasta

Miasto było stolicą brytyjskiego handlu morskiego, głównym punktem, do którego dostarczane było paliwo, żywność i surowce. Było również ważnym punktem strategicznym podczas najdłuższej kampanii Wojny Atlantyckiej.

Brytyjska Marynarka Wojenna - największa na świecie - była groźną instytucją, więc Niemcy koncentrowali się na dziesiątkowaniu statków handlowych. Na lądzie, miasto Liverpool było spokojne i senne, pomimo tego, że w tych samych chwilach na północnym Atlantyku toczyła się II Wojna Światowa.

We wrześniu 1939 roku, blisko 100 tysięcy dzieci i matek zostało ewakuowanych z Merseyside, ale kiedy po kilku miesiącach usunięto zagrożenie, wiele z nich wróciło do domów. To nie był jednak koniec, gdyż pod koniec roku 1940 na Liverpool zrzucono bomby, które zniszczyły Liverpool Overhaead Railway i Liverpool Anglican Cathedral.

Duża część Doku Wapping również została unicestwiona. Doki, magazyny, tory kolejowe i fabryki były głównymi celami ostrzałów, ale straty poniosło całe Merseyside - zniszczono 10 tysięcy domów i 4 tysiące mieszkań.

Wielu więźniów zginęło, kiedy Walton Gaol zostało trafione, zabito 165 osób, kiedy bomba uderzyła w schron znajdujący się na uczelni na Durning Road. Najgorszy atak nadszedł 20 grudnia i trwał aż dwa dni, do 22. Zginęło wtedy 365 ludzi. Ponad 40 z tych osób umarło, gdy trafiono w Bentick Street, gdzie znajdował się nieoficjalny schron. Kościół św. Mikołaja został mocno zniszczony, ale odbudowano go w 2000 roku.

Liverpool był broniony przez RAF - Royal Air Force (Królewskie Siły Powietrzne), który miał bazę w Speke, oraz innych miejscach Brytanii - Cheshire, Shropshire, Walii i Blackpool. Przynęty w postaci związku chemicznego - litu, zwabiły na Merseyside wiele bombowców.

Balony zaporowe stanęły w obronie miasta, uniemożliwiając samolotom naloty z 1,5 tysiąca metrów nad ziemią. Jednakże pomimo porażki w tamtej strefie, niemieckie samoloty łatwo atakowały Liverpool z walijskiego wybrzeża, sprawdzając swoje pozycje przez radio i światła z pozostającego neutralnym Dublinu.

Niemieckie statki były postrachem dla marynarki handlowej. Dok Gladstone stał się domem dla flot anty-niemieckich i był bazą transatlantyckich eskort oraz poławiaczy min. Elektronicznie kontrolowane pole minowe zapewniało spokój pomiędzy dokiem, a New Brighton w Wirral.

Na Pier Head znajduje się pomnik Kapitana FJ Johnny'ego Walkera, który zarządzał odnoszącą największe sukcesy flotą niszczącą łodzie podwodne. Pracował nie zważając na zmęczenie, co stało się jego znakiem rozpoznawczym, ale to doprowadziło do jego wczesnej śmierci w roku 1944. Istnieje również pomnik oddający hołd 1,390 żeglarzy z marynarki handlowej.

Stocznia Cammel Laird w Birkenhead stworzyła wiele okrętów wojennych i statków handlowych dla marynarek. Jednemu z nich przydarzyła się tragedia - łódź podwodna T-klasy HMS Thetis zatonęła przy swoim pierwszym wypłynięciu w czerwcu 1939 roku zabierając ze sobą - na dno - większość załogi. Na zegarze Birkenhead Priory znajduje się tablica upamiętniająca tych, którzy zginęli. Wieża jest skierowana w stronę stoczni (która została wykupiona w latach 90'). Konstrukcja HMS Thetisa została poprawiona i okręt wyruszył na wojnę pod nazwą HMS Thunderbolt.

W roku 1940 rząd zwrócił oczy na ludzi zza granicy, którzy mieszkali na Wyspach, głównie w obszarach przybrzeżnych i uznał, że mogą oni być szpiegami. Emigranci z Niemiec i Austrii byli łapani i umieszczani w obozach ze strażą wojskową. Rząd nie zważał na to, że większość z tych ludzi była Żydami, intelektualistami, czy artystami uciekającego od reżimu hitlerowskiego. Niektórzy z nich służyli nawet w armii brytyjskiej podczas I Wojny Światowej lub pomagali Aliantom.

Nowa rada do spraw posiadłości w Huyton została ogrodzona drutem kolczastym o wysokości ośmiu metrów i wkrótce stałą się największą bazą internującą. Niektórzy zajmowali się nauką i doprowadziło to do późniejszego przekształcenia tego miejsca w Huyton University.

Fabryki w Liverpoolu skierowały wszystkie swoje siły na pomoc podczas wojny. W Speeke produkowano 60 bombowców Halifax na tydzień. Królewskie Fabryki Uzbrojeniowe w Fazakerley i Kirkby wytwarzały broń maszynową i karabiny oraz detonatory i naboje.

Fabryka uzbrojeniowa była niebezpiecznym miejscem do pracowania, ponieważ istniało wysokie prawdopodobieństwo eksplozji. Pracownicy tracili palce, ręce, czasami oczy. Robotnicy w Kirkby otrzymali 37 nagród za akty odwagi podczas II Wojny Światowej.

Większość pracowników w Fazakerley stanowiły lokalne kobiety, jednak potrzebowano bardziej doświadczonego sztabu, więc w roku 1941 rząd sprowadził ludzi z zachodnich Indii.

Uniwersytet Liverpoolu był domem dla naukowców prowadzących badania w związku z bombą atomową i otrzymał za to kilka odznaczeń.

W roku 1941, Western Approaches Command Headquarters przeniosło się z Plymouth do Liverpoolu. Zadaniem tej instytucji było nadzorowanie dostaw sprzętu do Brytanii. Plymouth nie było dobrym miejscem, ponieważ siły niemieckie mogły zaatakować miasto od strony kanału La Manche.

Centrala Headquarters znajdowała się w Derby House, biurowcu z lat 30'. Miejsce to stało się główną bazą dla Area Combined Headquarters, RAF-u i Marynarki Królewskiej, tam opracowano wiele operacji przeprowadzanych później na Atlantyku. Ten główny nerw wojsk brytyjskich był uważany za tak ważny, ponieważ posiadał udogodnienia przeciwbombowe podobne do tych z nieruchomości Lorda Derby'ego w Knowsley.

Lochy i cytadela z siedziby HQ znajdują się teraz w Muzeum Western Approaches, gdzie odwiedzający mogą zobaczyć, jak ciężko się pracowało i jak robotnicy w swoich rękach trzymali los wielu statków brytyjskich.

Najwyższe piętro Exchange Building stało się bazą dla Western Approaches Tactical United (WATU) w styczniu 1942 roku. Oddział składał się z oficerów i taktyków pracujących nad maszynami niszczącymi niemieckie okręty. WATU przyczyniło się do wielu sukcesów w Wojnie Atlantyckiej.

Wielkie bombardowanie w 1941 roku uśmierciło ponad 1,5 tys. osób z Merseyside. Setki niemieckich bombowców atakowały miasto nocą w dniach od 1 do 7 maja, a trzecia noc była najgorsza. 3 maja SS Malakand, załadowany tysiącami ton bomb i amunucji, zniszczył Dok Huskinsson. Kawałki statków były odrzucane na wiele mil, co wyrządziło wiele szkód w innych częściach miasta. Bombardowanie to nazwane zostało May Blitz.

Największy chaos zapanował w dokach - połowa z nich została przekształcona w zgliszcza. Na ulicach było wiele kurzu i brudu, dlatego też ludzie wychodzili z domów i czyścili okolicę. Na ścianie wierzy Św. Łukasza na Hardman Street znajduje się tablica upamiętniająca ofiary May Blitz.

Światowe Muzeum Liverpoolu, otworzone w kwietniu 2005 roku, zostało stworzone na bazie Muzeum Liverpoolu, które zniszczono podczas May Blitz. Ze względu na bezpieczeństwo usunięto niektóre kolekcje. Jednak wiele innych, ważnych budynków, nigdy nie zostało odbudowanych, jak Customs House, które stało tam, gdzie obecnie znajduje się Chavasse Park.

Inne ofiary Blitz to m.in.: Head Post Office, Biblioteka Główna, Corn Exchange, Teatr Rotunda i Lewis Department Store.

Ostatnie bombardowanie Liverpoolu nastąpiło w styczniu 1942 roku i zniszczyło Upper Stanhope Street. Media wprowadzały cenzurę, chcąc poprawić morale wśród obywateli - Liverpool nazywano zwykłym miastem, a naloty incydentami. Jednak mieszkańcy miasta, którzy przeżyli wojnę, czuli, że ich miejsce zamieszkania jest niedoceniane. Właściciele statków stracili podczas wojny 3 miliony ton okrętów, a odbudowanie miasta zajęło wiele lat.

10 lat po May Blitz na Anfield Cemetery zapoczątkowano memoriał pod nazwą "Nieznani Wojownicy". Również w roku 1951 na Bluecoat School Bulding stworzono tablicę, na której możemy przeczytać: "Uderzone z powietrza przez bombowce wroga i częściowo zniszczone 4 maja 1941 roku." Duża część Liverpoolu została unicestwiona, ale siła mieszkańców pomogła w przezwyciężeniu wojny.

Hindusi w Liverpoolu

Liverpool jest bardzo dobrze znany ze swojego wielokulturowego społeczeństwa, które jest spuścizną niegdyś wspaniałego portu. Rzadko wspomina się o Hindusach zamieszkujących to miasto, jednak podobno już od 1860 roku do Merseyside przybywali przedstawiciele mieszkańców Indii.

Na początku XIX wieku do Liverpoolu przybyła wyróżniająca się grupa mężczyzn z Jalandahar, Hoshapiuru i Ludhiany, które leżą w Panjab (część północno-zachodnich Indii). To właśnie potomkowie ich i ich rodzin tworzą obecną społeczność Hindusów w Liverpoolu.

Stowarzyszenie „Idnian Presence” zgromadziło wiele zdjęć i osobistych historii, które opowiadają o pierwszych imigrantach z Indii. Zapisane są tam ich motywy przybycia do Liverpoolu, miejsca, które osiedlili, praca, jaką wykonywali i społeczeństwo, które zbudowali wspólnymi siłami.

W czasie I wojny światowej wiele osób przybywało do Liverpoolu w poszukiwaniu pracy i zamieszkiwali oni obszary w okolicach portu. Pozostali opuścili Indie w 1947 roku, gdy odzyskały one niepodległość po latach przebywania pod władzą Wielkiej Brytanii. Niektórzy wyruszyli do Liverpoolu w celu uniknięcia wewnętrznych zamieszek, do których doszło w momencie podzielenia na dwa kraje: Indie i Pakistan.

Hindusi mieli problem ze znalezieniem pracy ze względu na dyskryminację. Wielu zajęło się handlem na małą skalę i założyło własny biznes. Pozostali pracowali w fabrykach i dorabiali jeszcze jako sztukmistrze, albo poprzez przepowiadanie przyszłości.

Osoby przybywające do Liverpoolu w późniejszych czasach, szukały pomocy u Hindusów mieszkających w Anglii i w tym samym czasie szukali pracy, a także podejmowali próby aklimatyzacji w nowym kraju. Częstym miejsce spotkań Hindusów stały się Seamen’s Club i Stowarzyszenie Hindusów i tam ludzie wymieniali się doświadczeniami, a także służyli sobie nawzajem pomocą.

Bachan Singh Burman

Bachan Singh Burman urodził się w 1992 roku w Panstha, wiosce położonej w dzielnicy Panjabu o nazwie Kapurthala. Pod koniec lat 40-tych spotkał Pana Hickena, który pracował w fabryce gumy Dunlop w Kalkucie.

W 1954 roku Bachan zostawił swoją rodzinę i żonę i wyjechał do Anglii. Sprzedawał drzwi zanim wcześniej wspomniany Pan Hicken zaproponował mu pracę w fabryce gumy Dunlop w Speke. Mieszkał z Harbanasem Singhem Rangilą, którego spotkał w Seamen’s Club.

Bachan był utalentowanym magikiem i sztukmistrzem. Był jednym z finalistów konkursu zorganizowanego przez fabrykę i wtedy rozpoczął swoją podróż do Liverpoolu. Wynajął mieszkanie na Mulgrave Street i w 1956 roku posłał po swoją żonę i rodzinę. Krótko po ich przyjeździe przeprowadzili się do Bootle.

Bachan odszedł z fabryki Dunlop i zaczął sprzedawać lody na ulicach Bootle, Litherlandu i Crosby. W 1969 roku przeprowadził się wraz z rodziną do Formby i w latach 70-tych jego biznes się rozwinął.

Był powszechnie szanowany wśród Hindusów i pomógł wielu młodym, którzy przybywali do Liverpoolu. Bachan chciał, żeby pamiętano o hinduskich rodzinach zamieszkujących Liverpool i razem ze swoim synem Ashokiem zebrał i spisał wiele historii, które dzisiaj tworzą „Indian Presence”. Jego żona Kamali zmarła w 1995 roku i niestety w 2002 roku i Bachan odszedł z tego świata po tym jak przegrał walkę z chorobą.

Warto wspomnieć, że młodszy z synów Bachana – Ashan Burman nakręcił film o życiu Hindusów w Liverpoolu, który został nagrodzony na kilku festiwalach. Ashok natomiast we współpracy z Muzeum Życia w Liverpoolu wydał książkę pod tytułem „Obecność Hindusów w Liverpoolu.”

Historia Florrie

Florrie jest historycznym, lecz zaniedbanym budynkiem w Liverpool 8. Członkowie lokalnej społeczności starają się zachować strukturę i pamiętać jego słynną przeszłość.

Dzięki Jimowi Brade'owi z Save The Florrie Campaign (Kampania Uratuj Florrie), możemy Wam przedstawić tę historię:

Florence była córką Sir Barnarda Halla (1812-90), kupca z zachodnich Indii, radnego miejskiego i byłego Majora Liverpoolu (1879/80). Gdy tragicznie zmarła w młodym wieku 22 lat, jej ojciec zbudował klub dla chłopców w jej memoriale, "z nadzieją, że może on stanowić akceptowalne miejsce rekreacji i nauki biednych i pracujących chłopców z tej dzielnicy miasta".

Był to trwały hołd dla jego córki zbudowany na wyłącznie jego koszt i centralny punkt dla lokalnej młodzieży, która żyła w trudnych warunkach w dokowej dzielnicy Liverpoolu, The Dingle.

The Florence Institute (Instytut Florence) został oficjalnie otwarty jako klub dla chłopców na Mill Street w Toxteth, w 1890 roku, cztery lata po oddaniu do użytku podobnej placówki, Gordon Working Lads Institute (Instytut Pracujących Chłopców Gordona) w Kirkdale, w drugiej części miasta.

Przez sto lat The Florence Institute lub po prostu The Florrie, jak jest on czule zwany przez tamtejszych, służył młodym pracującym i bezrobotnej młodzieży z okolic.

Jako sędzia, Bernard Hall widział ofiary biedy w sądach i wiedział, że trzymanie założonych rąk to pozostawienie mniejszej ilości roboty diabłu.

Weekendowe obozy miały miejsce w Heswall na półwyspie Wirral, gdzie dostawano się za pomocą promu 6d i autobusem. Letnie obozy odbywały się w Lake Disctrict, z dala od miasta, mas i maszyn.

Chłopak z Liverpoolu, Tommy Bache, zdobył swoje bokserskie medale w Empire Games w 1958 roku. Cztery lata później te zawody przekształciły się w Commonwealth Games. Tommy pamięta swoje lata we Florrie: "Nie można było stać się członkiem Florrie przed 10 rokiem życia. Pamiętam wygranie cztery razy dorocznego Best Menber Cup (Puchar Najlepszego Członka). Boksowałem jako amator i reprezentowałem Florrie, a w końcu Angielskich Uczniów. W Empire Games boksowałem w wadze muszej i zdobyłem srebrny medal. Byłem także dobrym pływakiem".

"Gdy zamknięto Florrie w 1988 roku, byłem zaangażowany w zabezpieczenie parteru, ale, czego żałuję, nie udało mi się zdobyć żadnej pomocy finansowej na uczynienie pięter odpornymi na wandali" - powiedział Tom po zamknięciu Florrie.

Tom był aktywnym członkiem Grupy Przyjaciół Florrie, zdecydowanym na przywrócenie budowli wielofunkcyjności, jaką dawała będąc domem kultury. Był zachwycony, kiedy Grupa osiągnęła sukces i wykonała pierwszy krok do ochronienia Florrie przed kolejnymi zniszczeniami.

Budynek został sprzedany w roku 1987, a jego zarząd, the Florence Institute Incorporated Company, uznał, że Florrie powinno wznowić swoją charytatywną pracę na rzecz społeczeństwa i takie było zadanie nowych kierowników. Niestety plany zaniechano, a budowla nadal jest celem dla wandali, podpalaczy i tym podobnych.

Miejscowi ludzie założyli grupę "Przyjaciele Florrie", która miała wywierać nacisk na zarząd i współpracować ze wszystkimi agencjami i udziałowcami, którzy mogą pomóc w odbudowaniu centrum służącym osobom niezależnie od wieku, czy stanu fizycznego.

W roku 2002 grupa rozpoczęła aktywną działalność, organizując spotkania raz w miesiącu i kontaktując się ze starymi członkami Florrie z całego świata poprzez Internet.

Liverpool Daily Post i Echo napisały artykuły, które miały wspomóc kampanię "Zatrzymaj Gnicie". Akcję wsparł Biskup Liverpoolu - James Jones, Gerry Marsden - gwiazda popu i były członek Florrie, oraz Sir John B. Hall, wnuk założyciela instytutu.

Efektem działań Przyjaciół Florrie było uzyskanie pozwolenia na oględziny budynku w roku 2004, po dwóch latach czekania. Starzy członkowie - Tommy Bache i Bill Williams, weszli do ośrodka w towarzystwie radnych Florrie Trust, Rady Miasta i Kontrolerów Budowli.

Florrie nadal stoi zaniedbane, ale wciąż pamiętane, na Mill Street w the Dingle. Jednak nie na długo - Grupa Przyjaciół przekazała 4 miliony funtów na rzecz budynku po otrzymaniu wsparcia od Rady Miasta i innych instytucji. Są pewni, że Florrie będzie gotowe na rok 2008, kiedy to Liverpool stanie się Stolicą Kultury Roku.

Muzeum Maritime

Liverpool jest jednym z największych miast portowych w Zjednoczonym Królestwie, ma on także bardzo bogatą czarnokulturową spuściznę z korzeniami w transatlantyckich handlach afrykańskimi niewolnikami w XVIII wieku.

The Merseyside Maritime Museum (Morskie Muzeum Merseyside) ulokowane nieopodal doków św. Alberta w Liverpoolu jest centrum historycznym i świadomościowym czarnej kultury w Zjednoczonym Królestwie. Parter jest poświęcony handlowi niewolnikami i zawiera informacje, które bardzo trudno znaleźć w innych miejscach.

Mający bazę w Londynie program młodzieżowy nazywany Origin (Pochodzenie) rokrocznie organizuje wycieczki młodych czarnych ludzi do muzeum, by uczyć ich o ich historii. Członek Origin, Daniel McKenzie Cossou, lat 15, wierzy, że muzeum ma wiele do zaoferowania. "Polecałbym to muzeum, ponieważ jest tam mnóstwo rzeczy, o których przed wyjazdem myślałem że wiem dużo, ale gdy się tam idzie, jest to nowe doświadczenie i jeśli chcesz wiedzieć o tych rzeczach, Maritime jest miejscem do odwiedzenia."

Ascher Wilson, lat 14, kolejny członek Origin, zgadza się: "Myślę, że ludzie powinni odwiedzić Liverpool dla samego muzeum z powodu informacji, które oferuje ono na temat czarnej historii i niewolnictwa. Raczej lepiej jest też wybrać się grupą, niż samemu, bo czyni to doświadczenie łatwiejszym do przyjęcia."

Liverpool słynie z corocznej celebracji miesiąca Czarnej Historii, a każdego roku obchody są świetniejsze. Historyk i nauczyciel, Robin Walker, wierzy, że ma to związek z historią miasta. "Wzrost Liverpoolu jako miasta i stawanie się wielkim miastem było bardzo mocno związane z handlem niewolnikami... Jest powiedzenie, mówiące, że każda cegła w Liverpoolu jest zbroczona krwią afrykańskich niewolników, ktoś powiedział to około 100 lat temu i miał prawdopodobnie rację. Liverpool nie byłby tak wielkim miastem jak jest, gdyby nie był zbudowany na handlu niewolnikami."

Komentując wycieczkę po Maritime, Robin powiedział: "To bardzo przygnębiające miejsce, eksponaty przedstawiające niewolników są bardzo przygnębiające, ale ludzie muszą je oglądać i o nich myśleć. Jestem szczęśliwy, że są one tam i zadowolony, że mamy możliwość zobaczenia tego na własne oczy."

Muzeum jest znane ze swojego wpływu. Daniel wspomina swoją wizytę: "Nie jest to zwykłe muzeum, gdzie są różne rzeczy na ścianach, w Maritime jest jakby było się uczestnikiem zdarzeń, jak naprawdę na statku z niewolnikami. Jest jedna część, do której się wchodzi, która ma symulacje dźwiękowe tych zdarzeń, to zajmuje i sprawia, że chcesz się przyjrzeć i być zainteresowanym."

Jeśli chodzi o ulepszenie Maritime, Ascher ma kilka sugestii: "Myślę, że powinna być możliwość zostania tam na noc, by uczynić doświadczenie nawet silniejszym i powinno to być bardziej interaktywne, z rzeczami do zabawy dla dzieci. Dla naszego wieku (nastolatki) jest to OK, ale dla małych dzieci potrzeba więcej."

Dodaje: "Powinno to być bardziej obowiązkowe, ponieważ przed tą wizytą nie znałem tych rzeczy... Nie rozwiąże to wszystkiego, ale może pomóc."

Miasto Liverpool dąży do uczenia wszystkich o kluczowych częściach swojej historii. Jako część obchodów Miesiąca Czarnej Historii otwartego dla każdej kultury, dzieli się wiedzą o handlu niewolnikami z szerszą rzeszą odbiorców.

Rada Miasta ma nadzieję zachęcić inne rady do podążenia za inicjatywą Liverpoolu i uczynić 23 sierpień dniem narodowej pamięci o niewolnictwie. Ta pozytywna postawa względem miesiąca Czarnej Historii przyczyniła się do nominacji dla Liverpoolu do nagrody Kulturowego Miasta Roku 2008.

Historyk Robin ma więcej pomysłów: "Liverpool musi zrobić parę dokumentacji, szczególnie o Liverpoolu i jego historii. Jak miasto stało się wielkie i rola w tym czarnych ludzi. To naprawdę byłby dobry start. Szczególnie zważając, że jest powiedziane, że co najmniej 45% statków zaangażowanych w handel niewolnikami pod koniec XVIII wieku przepłynęło przez Liverpool."

Czuje on, że ważnym jest, iż zarówno historia niewolnictwa, jak i pozytywny wkład czarnych ludzi sprawiły, że historia powinna być udokumentowana i potwierdzona przez takie organizacje jak Maritime i Rada Liverpoolu.

Dodał: "Dzieci muszą wiedzieć, że starożytni Egipcjanie byli czarni i że czarni ludzie w zachodniej Afryce zbudowali wielkie imperia jak Songhaj, które miały uniwersytety i dwupiętrowe domy z wewnętrznymi toaletami. Muszą też wiedzieć, że czarni ludzie odkryli Amerykę w 1311 roku, czyli 181 lat przed Krzysztofem Kolumbem."

W ten sposób ludzie w końcu dadzą muzeum i miastu szersze perspektywy, których często brakuje w nowoczesnym świecie, co podkreślił Colin Folkes, trzeci członek Origin.

Przypominając sobie najważniejszy moment wizyty, powiedział: "Najważniejszy dla mnie punkt muzeum jest przy końcu, gdzie słyszy się śpiewających niewolników, oni śpiewają dla nadziei i bardzo przypominało to dzisiejszych ludzi w kościele. Wcześniej myślałem, że nie ma elementu na temat którego bym czegoś szukał, jednak gdy zacząłem, znalazłem więcej, niż oczekiwałem."

Dodaje: "Myślę, że ważnym jest znać swoje dziedzictwo, bo chodzi to kim jesteś, to jest twoja tożsamość, a Maritime zawiera częściowo informacje o tym, co mnie tworzy."

Dział tworzyli: Daniel, Liverpoollover, Sochal, Witz

Copyright © by LFC.pl 2004-17, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: OFF

stat4u