Fowler o konflikcie Salaha i Mané

Były napastnik Liverpoolu Robbie Fowler włączył się do debaty na temat rzekomego konfliktu między Mohamedem Salahem i Sadio Mané. Ten drugi wyglądał na wściekłego, kiedy został zdjęty z boiska w ostatnim wyjazdowym spotkaniu w Premier League z Burnley, zmiana ta nastąpiła chwilę po tym, jak Salah w akcji ofensywnej zdecydował się na strzał, a nie na podanie do kolegi z zespołu.

Pomeczowe analizy skupiły się na tym incydencie, a eksperci szybko podzielili się swoimi opiniami na ten temat.

Menedżer The Reds Jürgen Klopp ostudził nastroje na pomeczowej konferencji i podkreślił, że stosunki między piłkarzami są dobre, powiedział także, że rozmawiał z reprezentantem Senegalu na temat jego reakcji.

Na łamach Mirrora Fowler bronił Salaha, dzieląc się własnymi doświadczeniami w podobnych sytuacjach.

- Nie mogę uwierzyć w cały ten szum wokół Mané i Salaha - napisał legendarny napastnik LFC.

- Czy ci wszyscy ludzie komentujący sytuację i mówiący o byciu egoistycznym i o niszczeniu ducha drużyny nigdy nie oglądali piłki nożnej?

- Nie można być napastnikiem klasy światowej bez wiary w siebie i swoje umiejętności zdobywania bramek.

- Jednym z moich najsłynniejszych goli jest ten, którego strzeliłem na Old Trafford Peterowi Schmeichelowi, trafiłem wtedy w minimalną lukę pomiędzy nim i słupkiem. W tej sytuacji on wyglądał głupio, a ja jak geniusz - to była klasyczna bramka napastnika.

- Rushie był wtedy na środku bez krycia, a tamta luka była naprawdę MAŁA. Czy powinienem mu wtedy podać? Ludzie krytykujący Salaha przekonywaliby, że tak. Powiedzieliby, że byłem samolubny, zazdrosny o Iana Rusha i bramki, które strzelił.

- Chodzi o to, że kilka minut wcześniej byłem w podobnej sytuacji i wtedy podałem. Rushie nie trafił wtedy w bramkę, z niecałych trzech metrów!

- Mimo wszystko przy tamtej okazji bramkowej nie miałem zamiaru podawać.

- Zobaczyłem, że Schmeichel przesunął się trochę w lewo, ciężar ciała oparł na lewej nodze i wiedziałem, że jestem na tyle dobry, że zmieszczę piłkę w tej małej przestrzeni pomiędzy nim i słupkiem. Nie wątpiłem nawet przez chwilę.

- Tacy właśnie są napastnicy. Trenują to, cały tydzień w ośrodku treningowym spędzają na ćwiczeniu, wizualizacji, wypracowywaniu sposobów na strzelenie bramki z każdej pozycji, a najlepsi z nich zawsze wierzą, że mogą strzelić gola, czy z 5 metrów, z 20 czy z 35. To nie ma znaczenia. Nawet jeśli prościej byłoby podać komuś na pustą bramkę.

- Patrzę na liczby Salaha i one mówią mi, że on będzie wciąż to robił.

- Nie strzela się tylu bramek bez tej cechy, którą ludzie nazywają egoizmem. Ale czego oni w końcu chcą?

- Czy chcą, żeby on był snajperem czy zawodnikiem, który zawsze rozgląda się za podaniem? Nie można mieć tych obu rzeczy.

- Innym nonsensem, który słyszałem że jest powtarzany przez ludzi to to, że Salah nie podaje bo jest zazdrosny, że nie chce, żeby Mané zdobywał bramki.

- Jeśli ktoś potrafiłby tak spowolnić grę, że miałby czas zatrzymać się i pomyśleć: 'Nie podam mu, bo on strzela więcej ode mnie', to byłby to najlepszy zawodnik na świecie. Tak, Salah potrafi być egoistą kiedy ma okazję na bramkę, ale moim zdaniem to właśnie sprawia, że jest fantastycznym snajperem.

- To oczywiście nie jest tak, że on nie stwarza okazji kolegom. Mané o tym wie, to co zrobił to była po prostu frustracja z powodu zejścia z boiska przed końcem meczu.

- Był taki moment w finale Pucharu Anglii w 2001 roku, po którym byłem krytykowany za to, że nie podałem Michaelowi Owenowi. Podanie? Wierzyłem, że jestem w stanie strzelić bramkę i nie było mowy o tym, żebym nie spróbował.

- On też mi to robił. W czasie mojej kariery frustrowało mnie to, że nigdy nie partnerował mi ktoś, kto kreowałby akcje, a drużyna nie była skonstruowana tak, żeby stwarzać szanse tylko mi. Zawsze grałem u boku innych snajperów - Rushiego, Stana Collymore'a, Michaela.

- Mimo to graliśmy razem dobrze, pomagaliśmy sobie wzajemnie. Rozumiałem ich, oni rozumieli mnie, mimo że nie zawsze dobrze się dogadywaliśmy.

- Zawsze bardziej irytowało mnie, kiedy któryś pomocnik oddawał jeden z tych strzałów z 35 metrów, które nigdy nie znajdują drogi do bramki!