Klopp po meczu z Lisami

Jürgen Klopp pochwalił swoich zawodników za 'absolutnie wyjątkowy' występ w ich wykonaniu. Liverpool po emocjonującym meczu pokonał na Anfield Leicester City 2:1 i z kompletem zwycięstw wciąż pozostaje liderem Premier League.

Rzut karny Jamesa Milnera z 94. minuty dał Liverpoolowi zwycięstwo w sobotnim meczu, co oznacza, że na najbliższą przerwę reprezentacyjną piłkarze The Reds udadzą się z kompletem zwycięstw w rozgrywkach ligowych.

Milner zaliczył wcześniej asystę przy 50. bramce Mane w Premier League, jednak po bramce Janesa Maddisona wydawało się, że drużyna Brendana Rodgersa wywiezie punkt z Anfield.

Jednak faul Albrightona na Sadio Mane w polu karnym dał szansę Millerowi na zapewnienie zwycięstwa swojej drużynie w 94. minucie - Anglik wykorzystał ją, posyłając Kaspera Schmeichela w drugi róg bramki.

Oto podsumowanie tego, co miał do powiedzenia po meczu Jürgen Klopp...

O tym, czy po bramce Maddisona myślał o końcu zwycięskiej passy...

W tym sezonie wszyscy odczują, że zdobycie punktu w starciu z Leicester City dla 95 procent drużyn będzie sukcesem. Tak więc w trudnym tygodniu jak ten, z bardzo intensywnym meczem w środę, dostajemy silnego przeciwnika, Leicester City, a oni oczywiście nie musieli grać w środku tygodnia - jeszcze nie, ale może w przyszłym roku. Zaczęliśny od 60 wyjątkowych minut, pierwsza połowa była wyjątkowa, wywieraliśmy na nich presję, poziomy energii chłopaków były po prostu niesamowite - to, jak sobie radziliśmy raz za razem. Jedyny problem, jaki mieliśmy, polegał na tym, że strzeliliśmy tylko jednego gola i było jasne, że będzie moment w grze, w którym Leicester prawdopodobnie trochę urośnie, gdy spadnie nasz poziom energii. Każdy gol zdobyty wcześniej pomaga ogromnie, ale my strzeliliśmy tylko jednego. Mieliśmy więcej posiadania, a kiedy mieliśmy piłkę, nie mieliśmy już swobody - traciliśmy łatwe piłki i podawaliśmy w poprzek boiska. Nie musieli nawet naciskać, po prostu daliśmy im piłkę i mieli swoje kontrataki, które są ich dużą siłą.

Jak mówiłem - strzelili gola, a potem wyglądało na to, że gra się uspokoiła. Nie chcieli iść po drugą bramkę, nie wyglądało to w ten sposób. Pozostaliśmy w grze i znów mieliśmy większe szanse - główka Virga, akcja Robbo. Mieliśmy te chwile i mieliśmy rewelacyjny kontratak z naprawdę obiecującą sytuacją, gdy Mo został powalony. A potem mamy sytuację z karnym, który był oczywisty i strzeliliśmy gola. Żeby strzelić karnego, potrzebujesz kogoś, kto potrafi zachować nerwy, a Milly jest oczywiście odpowiednim facetem, do tego zaliczył dziś imponujący występ. Potem wygraliśmy - otóz to.

O zdolności Liverpoolu do zdobycia zwycięskiej bramki w końcówce...

Dla mnie po 1:1 nie wyglądało to już tak, jakbyśmy byli blisko - tak to wyglądało. Jak mówiłem - gra się sparaliżowała. Znowu uzyskaliśmy większą kontrolę, a to oczywiście pomaga. Nie byłem pewien, czy wygramy - jak mógłbym być? - ale nie czułem też, że przegramy. Jak powiedziałem - punkt przeciwko Leicester nie jest katastrofą. Nie dążymy do tego, aby seria wciąż trwała - chcemy po prostu wygrać mecz, a do tego trzeba szacunku dla wszystkich okoliczności. Jeśli wygranie ośmiu gier z rzędu byłoby łatwe, wiele zespołów już by to zrobiło - nie jest to po prostu łatwe. W tej lidze nie jest to łatwe, ze wszystkimi przeciwnikami, z którymi się mierzyliśmy. To naprawdę trudne i oczywiście chłopcy zawsze mają przynajmniej trochę wiary, ponieważ od czasu do czasu doświadczaliśmy tego w naszej wspólnej przeszłości. Jednak to, jaki wysiłek włożyli w grę, jest wyjątkowe, absolutnie. Dziennikarz zapytał mnie już o naszą obronę, mówił, że nie była zbyt dobra. Szczerze mówiąc jednak widziałem wiele meczów i nigdy nie widziałem, żeby drużyna broniła się przed Jamiem Vardym lepiej niż my dzisiaj. Myślę, że oprócz drugiej połowy, kiedy miał sytuację z długą piłką i Dejan nie mógł tam być od razu, niczego więcej nie widziałem, co biorąc pod uwagę ich sposób gry, jest naprawdę trudne. Dejan i Virg wraz z bocznymi obrońcami poradzili sobie niesamowicie dobrze. Tak więc wiele dobrych rzeczy zwykle prowadzi do wyniku, jeśli masz trochę szczęścia. Nie wiem, gdzie potrzebowaliśmy dużo szczęścia, był karny. Nie sądzimy, że wygramy wszystkie mecze piłkarskie. Przed meczem nie myśleliśmy, że to wygramy, ale byliśmy gotowi do walki. Otóż ​​to.

O mentalności Milnera...

Naprawdę nie jestem pewien, czy powiedziałem wszystkie pozytywne rzeczy o Jamesie Milnerze, ale nie ma problemu, żeby zrobić to ponownie. Nie tylko dzisiaj, zawsze jest dla nas niezwykle ważny. Dzisiaj zagrał super spotkanie, ale nawet Milly nie może grać w 12 meczach z rzędu czy coś w tym rodzaju, jest to po prostu zbyt wymagające itd. Jednak tak, bardzo dobra wydajność, asysta przy pierwszym golu - to było po prostu sprytne. Niestety, prawdopodobnie musisz mieć parę meczów w nogach, żeby wiedzieć o czymś takim, mieliśmy wiele takich sytuacji. Rozegraliśmy dziś kilka inteligentnych podań. Oczywiście nieco zmieniliśmy formację - umieściliśmy Mo w centrum, a Sadio i Bobby'ego bardziej na pozycji 10-ki przeciwko rywalowi, który mógł trenować cały tydzień, żeby się do nas przygotować - my nie możemy tego zrobić. Mieliśmy 20-minutową sesję, aby przygotować się do Leicester. Zmieniliśmy również nasze ustawienie, ale do tego potrzeba graczy. Więc Mo wbiegał za ostatnią linię z tyłu. W tym momencie mieliśmy jednak między liniami dwóch graczy, co jest niesamowicie dobre. Widzieliśmy, że Evans gra naprawdę bardzo dobry mecz, ale pod względem szybkości nie może poradzić sobie z Sadio. Oczywiście, jeśli to zobaczysz i podasz piłkę, to po prostu sprytne. To było trochę szczęście, Evans też mógł dotknąć piłki i nie byłoby już szansy. Musimy jednak próbować tych rzeczy, to dzięki temu Milly jest naprawdę wyjątkowy, ponieważ jest oczywiście przygotowany na grę, nie tylko fizycznie.

O satysfakcji po zwycięskim golu...

Wyjątkowa, absolutnie wyjątkowa. Nie mogłem mówić o jednym graczu, który w tej chwili nie jest w dobrej formie, ale oczywiście to bardzo ważne - Div się pojawił, Sadio wciąż był tam po naprawdę trudnym meczu i był tam, aby wykonać kluczowe sprinty. Div jest w rewelacyjnej formie. Więc jesteśmy tam, w naprawdę różnych sytuacjach, to dobrze. Bez tego nie mielibyśmy o czym rozmawiać. Szczerze mówiąc, nie jesteśmy zbyt pozytywnie nastawieni - to nie jest tak, że siedzę tutaj i mam problemy z utrzymaniem rąk. Po prostu szanujemy ciężką pracę, którą musimy wykonać, ale przed nami jeszcze 30 gier. Naprawdę nie przejmujemy się sytuacją, w której ludzie rozmawiają z nami o zwycięskiej serii lub czymkolwiek innym. Jesteśmy naprawdę w grze, dopiero wtedy możesz grać tak, jak chłopcy. Nie wyglądali nawet przez sekundę na zespół, który wygrał tak wiele meczów, nie wyglądali jakby nie mieli już ochoty wygrywać. Wyglądało to bardziej tak jakby nigdy wcześniej nie wygrali meczu i uwielbiam to. Atmosfera na stadionie była świetna - było 1:1, a potem na stadionie wszystko było pozytywne, to po prostu bardzo pomocne. To był naprawdę dobry występ całej rodziny Liverpoolu. Ale teraz chłopcy podróżują dosłownie po całym świecie i mam nadzieję, że wrócą zdrowi, a następnie przygotowujemy się na Manchester United.