Klopp: Nie mogę się doczekać

Jürgen Klopp wskazuje, że Liverpool zablokuje wszystkie szumy z otoczenia, które pojawią się w związku z wysokiej rangi meczem z Manchesterem City. Zespół będzie się koncentrował na robieniu tego, co jest potrzebne do osiągnięcia zwycięstwa.

Anfield będzie miejscem, gdzie dwie drużyny z czoła tabeli spotkają się po raz pierwszy w tym sezonie. Dla Kloppa jest to wydarzenie, które bardziej wywołuje masową ekscytację, niż określa to, jak potoczą się dalsze losy w sezonie 2019/20.

Reporterzy Sky Sports zapytali, czy jest to mecz z kategorii tych, których nie wolno przegrać, na co boss odpowiedział:

- Przepraszam, być może są inni ludzie, którzy są mądrzejsi ode mnie i widzą to w ten sposób! Ja tego tak nie widzę.

- Dla mnie jest to w stu procentach mecz z tych, które chcemy wygrać. W stu procentach, ze wszystkim, co mam. Nigdy nie rozumiałem stwierdzenia "musisz wygrać", ponieważ to nie zmienia szans na zwycięstwo.

- My, jako zespół, by przygotować się do takiego meczu, musimy robić właściwe rzeczy raz za razem, więc być świadomym wszystkiego w trakcie meczu, być odważnym, grać w piłkę nożną, bronić swojego życia i temu podobne.

- Otoczenie nie ma na nas realnego wpływu. Tak to wygląda. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że przez cały tydzień cały świat mówi o tym, że nie możemy przegrać, i wydaje mi się, że słyszałem, że oni muszą wygrać czy coś takiego. Nie obchodzi mnie to.

- Chcemy wygrać i spróbujemy wszystkiego, by tak się stało, co i tak jest już wystarczająco trudne. Potem zobaczymy, jak rozwinęła się sytuacja i wykorzystamy tę sytuację. Czy będzie bardziej pozytywna od obecnej, czy też mniej, tak to już bywa. Sezon na tym się nie skończy.

- Wiemy jednak, że to wielki mecz. Cały świat patrzy na ten mecz, ja będę patrzył na niego na sto procent i każdy, kogo znam także, więc to ogromne wydarzenie. Nie mogę się go już doczekać, ale nie będę częścią dyskusji na jego temat.

Liverpool w zeszłym sezonie doznał jedynej porażki na wyjeździe właśnie z ekipą Pepa Guardioli, którzy ostatecznie triumfowali na koniec sezonu.

Wcześniejsze spotkanie na Anfield zakończyło się bezbramkowym remisem w październiku. Klopp spodziewa się, że nadchodzące spotkanie będzie tak samo wyrównane.

- Na przestrzeni ostatnich lat nabraliśmy do siebie nawzajem dużego szacunku. Nie chodzi o to, że nigdy wcześniej nie respektowałem Manchesteru City czy drużyn Pepa Guardioli. Szanowałem i musiałem szanować.

- Jednak zeszłoroczny występ City w Liverpoolu był chyba odzwierciedleniem największego respektu, jaki kiedykolwiek mi okazano, jaki okazano mojej drużynie. Tak to wygląda. Grali inaczej niż zwykle. Taka jest prawda.

- Tak wygląda piłka nożna i musimy przygotować plan na jeden mecz, a w tym konkretnym przypadku na mecz z jedną z najlepszych drużyn na świecie, jeśli nie najlepszą. To naprawdę ekscytujące i taką pracę właśnie lubię, kiedy mogę myśleć o tym, co możemy zrobić i co mamy do zrobienia.

- Gramy u siebie, a nawet grając u nich przegraliśmy, ale przegraliśmy, o czym ludzie nie powinni zapominać, przez 11 milimetrów czy coś około tego. Tyle zabrakło, by piłka przekroczyła obwodem linie. W przeciwnym wypadku byłby kolejny remis i uważam, że byłby to zasłużony rezultat.

- To są zacięte mecze. Tak się dzieje, kiedy mierzą się ze sobą wysokiej jakości zespoły. Spodziewam się zaciętego spotkania. Jak dokładnie będzie? Nie wiem.