Jordan Henderson o Luisie Suárezie

Jordan Henderson wyznał, że przecierał oczy ze zdumienia widząc wygłupy swojego byłego klubowego kolegi. Przyznaje, że momentami podczas treningów miał ochotę wyciąć go równo z trawą.

Aktualny kapitan Liverpoolu dołączył do klubu w 2011 roku przenosząc się z Sunderlandu za 20 milionów funtów. W tym czasie Luis zdążył już wyrobić sobie reputację w europejskiej piłce i siał panikę wśród obrońców rywali zyskując miano jednego z najbardziej zawziętych i agresywnych zawodników.

Anglik przeszedł od tamtej pory bardzo długą drogę, aż do momentu podniesienia pucharu za wygranie Ligi Mistrzów w zeszłym sezonie, jednak był taki okres, w którym Jordan nie czuł się wystarczająco dobry, aby grać w tej samej drużynie co Urugwajczyk.

- Dawałem z siebie wszystko, a w zawód piłkarza wpisana jest nieustanna krytyka i radzenie sobie z presją, ludzie często powątpiewają w twoje umiejętności. W tamtym czasie, kiedy nie miałem zbyt dużego doświadczenia, zdarzyło się kilka akcji, które w zachowaniu Luisa podczas treningów nie przypadły mi do gustu.

- Przede wszystkim czułem się niewystarczająco dobry, aby móc trenować razem z nim. Momentami zerkałem na to, co wyprawia z piłką i myślałem:- co do k***y? - zupełnie tak jakbym tam nie pasował. To było beznadziejne uczucie, ograł mnie chyba z trzy razy i miałem ochotę go zabić.

- Oczywiście wciąż mamy dobre relacje, ale w następnym meczu dam mu popalić. Wiele mogłem się od niego nauczyć i cieszę się, że mieliśmy okazję zagrać w jednej drużynie.

Ostatecznie Suárez przeniósł się do Barcelony w 2014 roku.