O transferowym geniuszu Liverpoolu

Kluczem do odrodzenia Liverpoolu pod rządami Jürgena Kloppa była przemysłana rekrutacja nowych zawodników. Obecnie na Anfield każdy funt jest starannie planowany przed wydaniem na sprowadzenie nowego zawodnika.

W przeciwieństwie do pieniędzy zmarnowanych we wczesnych latach działalności Fenway Sports Group na Anfield na drogich zawodnikach, takich jak Andy Carroll i Lazar Markovic, właściciele nie mogą narzekać na wydatki Kloppa i dyrektora sportowego Liverpoolu, Michaela Edwardsa.

Wystarczy spojrzeć na kwoty wydane na piłkarzy i ich obecną wartość.

Virgil van Dijk (75 milionów funtów) i Alisson (65 milionów funtów) to dwa najdroższe zakupy Kloppa, lecz od czasu przybycia na Anfield znacznie podnieśli swoją wartość.

Fabinho (43 miliony funtów) rozkwitł po powolnym wdrażaniu do drużyny i obecnie jest jednym z najlepszych pomocników w europejskim futbolu.

Georginio Wijnaldum (25 milionów funtów) i Andy Robertson (10 milionów funtów) zostali wyrwani z drużyn, które właśnie spadły z Premier League, teraz są kluczowymi elementami zespołu.

Opłaty uiszczone za Sadio Mane'a (30 milionów funtów) i Mohameda Salaha (43 miliony funtów) wyglądają na nieduże, biorąc pod uwagę skalę ich wkładu w drodze po triumf w Lidze Mistrzów i podczas walki o Premier League. Obaj są teraz wyceniani na 150 milionami funtów.

Co z Roberto Firmino? Brazylijczyka kupiono od Hoffenheim za 29 milionów funtów latem, zanim przybył Klopp. Edwards był
nieugięty, gdy twierdził, że ten transfer będzie jak kradzież. Napastnik jest teraz wart trzy razy więcej.

Mimo okrutnych urazów Alex Oxlade-Chamberlain spłacił wiarę Kloppa w Anglika od momentu przenosin z Arsenalu za 35 milionów funtów.

Jedynym graczem sprowadzonym za duże pieniądze, który musi uzasadnić wysokość opłaty za przelew, jest Naby Keita. Pomocnik z Gwinei został wykupiony za 52,75 miliona funtów, a jego postępy utrudniają problemy ze sprawnością fizyczną, lecz wciąż ma wszystko w swoich rękach. Klopp jest przekonany, że dobrze sobie poradzi.

Liverpool mądrze kupował - nie ma co do tego wątpliwości. Często pomijane jest jednak to, że prawdopodobnie sprzedają jeszcze lepiej.

Podczas swojej kadencji Klopp mógł wydać ponad 400 milionów funtów, ale jego wydatki netto wynoszą około 80 milionów funtów. Dla porównania wydatki netto Manchester City w tym samym okresie są około pięć razy większe.

Liverpool nie musiał rozbijać banku, aby Klopp mógł w spektakularny sposób dokonać przebudowy odziedziczonej drużyny, ponieważ konto było regularnie wzmacniane przez sprzedawanie za niemałe kwoty tych, którzy nie znajdowali się w planach Niemca.

Sobotni triumf na Selhurst Park był okazją do przypomnienia sobie jak dobrym negocjatorem jest Edwards, gdy dochodzi do męczących rozmów na temat transakcji.

Crystal Palace zapłaciło Liverpoolowi 32 miliony funtów za Christiana Benteke latem 2016 roku i kolejne 26 milionów funtów za Mamadou Sakho 12 miesięcy później. Benteke, który strzelił tylko jedną bramkę w Premier League od początku ubiegłego sezonu, pojawił się na murawie na ostatnie 15 minut w starciu z byłą drużyną. Sakaho nawet nie zajął miejsca na ławce rezerwowych - James Tomkins i Gary Cahill uważani są obecnie za pierwszą parę defensorów Palace.

Opłaty, które Liverpool otrzymał od Palace, są tym bardziej niezwykłe, że w tamtym czasie było wiadomo, że włodarze the Reds desperacko chcą pozbyć się Benteke, który nigdy nie był w stanie wpasować się w styl gry Kloppa. Jeśli chodzi o Sakho, to został on skreślony po tym, jak Klopp odesłał Francuza do domu z przedsezonowego tournee po Ameryce w 2016 roku za wielokrotne złamanie zasad klubu. Obrońca spóźnił się na lot i posiłek z drużyną, a później nie pojawił się na sesjach terapeutycznych. Brak profesjonalizmu wymusił reakcję po stronie Kloppa i kosztował Sakho karierę w Liverpoolu. Nie powstrzymało to klubu od zarobienia na graczu, który został sprowadzony z Paris Saint-Germain w 2013 roku za 15 milionów funtów.

Podobnie jak Palace, Bournemouth z pewnością odegrało swoją rolę w stałym rozwoju Liverpoolu. Latem 2016 roku zapłacili 15 milionów funtów za skrzydłowego Jordona Ibe i kolejne 6 milionów funtów (w tym dodatki) za bocznego obrońcę Brada Smitha.

Nie ma wątpliwości, kto lepiej skorzystał na tych ofertach.

Od tego czasu Ibe strzelił pięć goli w 92 występach dla Bournemouth i od sierpnia nie dotykał piłki w meczu Premier League. Smith, któremu umowa kończyła się zaledwie osiem miesięcy przed sprowadzeniem go przez Eddiego Howe'a, zanotował zaledwie trzy ligowe starty w ciągu dwóch lat, zanim został odesłany na wypożyczenie do Seattle Sounders (trzeba jednak przyznać, że grał regularnie, a jego zespół zdobył mistrzostwo).

W styczniu Liverpool przygotowywał się do wypożyczenia Dominica Solanke, kiedy w Bournemouth stwierdzono, że chcą go mieć na stałe. Ostatecznie spotkali się z ogromną ceną wywoławczą Liverpoolu w wysokości 19 milionów funtów - szaloną sumę jak na młodego napastnika z Anglii. Solanke strzelił gola w jednym z 27 występów, zaledwie sześć meczów zaczął od pierwszej minuty dla Liverpoolu po przeprowadzce z Chelsea w 2017 roku. W tamtym sezonie zaczął grać dopiero od jego połowy. Po około 10 miesiącach i 23 występach Solanke jeszcze nie strzelił gola dla Bournemouth.

Opłaty pobrane za Benteke, Sakho, Ibe'a, Smith'a i Solanke wynoszą około 98 milionów funtów z dodatkami. Firmino, Mane i Salah kosztowali łącznie 102 miliony funtów. Nawet biorąc pod uwagę gwałtowny wzrost opłat w ciągu ostatnich kilku lat jest to niezwykła sprawa.

Inne oferty również się wyróżniają. Kevin Stewart został sprowadzony za darmo z Tottenhamu w 2014 roku, a następnie sprzedany do Hull City za 8 milionów funtów po trzech latach i sześciu startach w Premier League dla Liverpoolu. W następnym roku Danny Ward, bramkarz trzeciego wyboru za Lorisem Kariusem i Simonem Mignoletem, trafił do Leicester City za 12,5 miliona funtów. Dotychczas nie zagrał dla Lisów w Premier League.

Danny Ings rozpoczął zaledwie osiem meczów w ciągu czterech lat na Anfield - kontuzje zrujnowały jego marzenia w Liverpoolu. Mimo to został sprzedany do Southampton za aż 20 milionów funtów - ponad dwa razy tyle, ile zapłacili za niego Burnley.

Zeszłego lata młodzi gracze akademii Rafa Camacho i Ryan Kent zostali sprzedani - pierwszy za 7 milionów funtów do Sportingu Lizbona, drugi za 7,5 miliona funtów do Glasgow Rangers.


Jedynym graczem, który opuścił Merseyside, lecz Klopp chciał go zatrzymać, był Philippe Coutinho. Liverpool musiał jednak ulec po tym i pozwolić by Brazylijczyk podekscytowany przeprowadził się do Barcelony. Coutinho ostatecznie dopiął swego, ale opuścił Liverpoolu za opłatą w wysokości 142 milionów funtów, wynegocjowaną przez Edwardsa. To umożliwiło przeprowadzenie transferów Van Dijka i Alissona.
 
Barcelona, podobnie jak wcześniej Crystal Palace i Bournemouth, przekazała Liverpoolowi środki na rozwój i awans na wyższy poziom.

Mówi, że żaden z tych sprzedanych graczy nie jest teraz wart więcej niż opłata, za którą opuszczali Liverpool. Każda decyzja okazała się prawidłowa.

Liverpool nie przeciążył się finansowo, aby dostać się na szczyt. Klopp i Edwards nie kupili sukcesu z pustą książeczką czekową. Nie musieli tego robić, a to czyni to, co stworzyli, jeszcze bardziej imponujące.

James Pearce