Prasa po meczu

Liverpool umocnił swą pozycję na szczycie tabeli ligowej po zwycięstwie 2:1 nad Brighton and Hove Albion w sobotę na Anfield. Virgil van Dijk zdobył dwie bramki głową ze stałych fragmentów gry po eksperckich dośrodkowaniach Trenta Alexandra-Arnolda.

Lewis Dunk trafił do siatki, po tym, jak Alisson Becker został wyrzucony z boiska po czerwonej kartce, ale Czerwonym udało dowieźć się korzystny rezultat do końcowego gwizdka.

Oto co media miały do powiedzenia po tym spotkaniu...

Paul Gorst, Liverpool Echo

Liverpool zdobył już 40 punktów na 42 możliwe. W środę dawała się odczuć nieobecność Alexandra-Arnolda w starciu z Napoli. Niewielu może dorównać 21-latkowi na jego pozycji pod względem umiejętności w ataku i udowodnił to po raz kolejny, popisując się wieloma groźnymi dośrodkowaniami. Młody obrońca z West Derby jest prawdziwym klejnotem w drużynie Czerwonych. Najlepszy produkt Akademii od czasów Stevena Gerrarda. Alex Oxlade-Chamberlain również pokazał się z niezłej strony i na pewno pomoże zapełnić puste miejsce, które pozostawił kontuzjowany Fabinho.

Chris Burton, Goal.com

Liverpool po raz kolejny udowadnia, że potrafią dać z siebie wszystko, a zwycięstwo nad Brighton przedłuża ich niepokonaną passę do 31 spotkań i wyrównuje rekord klubowy. Wygrana na własnym obiekcie dała Czerwonym 11 punktów przewagi nad resztą stawki w tabeli ligowej i przybliża ich do upragnionego tytułu. Manchester City pozostaje głównym rywalem Czerwonych pomimo potknięcia podczas remisu z Newcastle. Obecni mistrzowie są ostatnią ekipą, która pokonała Liverpool w rozgrywkach ligowych, lecz minął już prawie rok, odkąd Manchester City pokonał Liverpool 3 stycznia. Od tamtej pory drużyna Kloppa nie odniosła ani jednej porażki ligowej, co można porównywać do legendarnych ekip Liverpoolu z lat 80.

David Maddock, Daily Mirror

Van Dijk to prawdziwy ekspert stałych fragmentów. Żaden obrońca Premier League nie zdobył więcej bramek od początku poprzedniego sezonu. Ma ogromną przewagę fizyczną nad przeciwnikami. Po debiutanckiej bramce nie trafiał już do siatki w tamtym sezonie, ale poczynił ogromne postępy i w tym momencie może poszczycić się już aż 10 trafieniami. Dwie bramki z Brighton, jedna z Napoli i zwycięskie trafienie przeciwko Palace, zagrożenie, jakie stanowi Holender przy stałych fragmentach jest bardzo istotne, a Klopp z pewnością będzie wymagać jeszcze więcej.